Jak po burgundzku, czyli à la bourguignonne, to przede wszystkim wołowina. Na znaną potrawę duszoną w czerwonym winie (oczywiście, najlepiej w burgundzie!), wybieramy piękny kawałek mięsa wysokiej jakości, bez kości (udziec, rozbratel, ja lubię nieco przerośnięty białym tłuszczem antrykot lub nawet karczek). Mięso będzie pokrojone w kostkę, duszone z rozmaitymi dodatkami. Każdy może mieć własny…
Sałatki pełne treści
Bogactwo sałat i sałatek jest nieprzebrane, Wygodne w przyrządzaniu. Nadają się na skromne obiady dla singli, ale pasują i do eleganckich zimnych bufetów. Lubię rozmaite ich warianty, a podawane przepisy traktuję orientacyjnie, dopasowując do zawartości moich zapasów lub ostatnich zakupów. Pamiętając, że wszystkie produkty do sałatek powinny być świeże. Jemy je przecież na zimno. Solidnie…
Po baskijsku
Gdy znalazłam po raz pierwszy przyprawę nazywającą się Espelette, nie wiedziałam, co to jest. Widziałam, że jakaś papryka, bo wszak czerwony proszek, ale skąd, jaka? Dzisiaj na szczęście rychło znalazłam potrzebną informację. Espelette to miejscowość we francuskiej części Baskonii. Słynie z upraw niezwykle smacznej odmiany papryki. Na ziemiach zajmowanych przez ciekawy i dumny lud Basków…
Zrazy raz! Albo kilka razy
O tym, że mięso było podstawą i osią polskiej kuchni szlacheckiej i mieszczańskiej wiadomo. Pisali o tym zagraniczni podróżnicy odwiedzający przed wiekami nasz kraj. A i w najstarszych zachowanych książkach kucharskich receptury przyrządzania mięs zajmowały poczesną pozycję. Coś z tego do naszych czasów zostało, jakkolwiek nawyki żywieniowe zmieniają się, teraz właściwie z roku na rok….
Sałatki dwie: lekka i solidniejsza
W tygodniu dobrze zarządzić choć jeden obiad składający się tylko z sałatki. Nie trzeba tłumaczyć, dlaczego. Jeśli mamy jakieś wątpliwości i pytania, odpowie na nie nasza łazienkowa waga. Bo dobrze wiemy, że warzywa, i surowe, i gotowane, to regulujący trawienie błonnik, to witaminy i mikroelementy, od których zależy zdrowie i dobry stan naszego organizmu. Do…
Po prostu: Żeberka
Coś solidniejszego niż ostatnio opisane warzywa. Mięso. I to pod postacią żeberek. Są tanie, niezupełnie eleganckie, bardzo smaczne (oczywiście, dla tych, którzy mięso jedzą i lubią wieprzowe). Dobre na taką wiosnę chłodną i deszczową. W drogich restauracjach ich nie znajdziesz, ale w kuchni domowej już tak. Tu ich miejsce, na stole rustykalnie urządzonym, podane rodzinie…
Warzywa (3). Koper włoski, czyli fenkuł
To warzywo, obecne na stoiskach od dawna, czyli do lat 90. ub. wieku, wciąż jest mało znane. Jest kruche, nadaje się i na sałatki, i do jedzenia po ugotowaniu. Ma delikatny posmak anyżu. Jest eleganckie, niskokaloryczne, zdrowe. A jednak wciąż rzadko wykorzystywane. Warto koper włoski, nazywany też fenkułem, propagować! Wystarczy sięgnąć do tradycji. Już w…
Warzywa (2). Dynia
Znowu warzywo, które na przedwiośniu może zdziwić. Dynie jemy bowiem raczej jesienią, u progu zimy, a nie na przednówku wiosennym. No cóż, ale ponieważ da się wciąż je kupić, można przypomnieć, co z nich przyrządzić. Dynię, a raczej jej kawałek, przyniosła mi przyjaciółka, która nie bardzo wiedziała, co z nią robić. Początkowo myślałam o zupie….
Warzywa (1). Brukselka
Podstawą wczesnowiosennej diety niech będą warzywa. Surowe, gotowane, jak lubimy, jak się dają przyrządzać. Jednym z nich, odchodzących wraz z zimą, jest kapusta brukselska. Już same główki małych ciasno zwiniętych kapustek budzą sympatię. Przeważnie gotujemy je i podajemy po polsku (à la polonaise), czyli z tartą bułeczką zrumienioną w maśle. To smaczne, ale może się…
Obiad bardzo codzienny
Kto gotuje w domu, codziennie, często chodzi utartymi ścieżkami. Dopiero nabycie mniej znanego produktu albo zobaczenie gdzieś nieznanej potrawy zachęca do zejścia z takiej ścieżki dobrze znanej (oczywiście, by na nią powrócić). Tymczasem można gotować jak zwykle, po domowemu, wykorzystując nowe składniki, łącząc stare z nowym. Dobry efekt murowany. Tak dania dobrze znane zyskują nowy…
Musujący cocktail do serowych pasztecików
Ubogie – z wiadomych powodów pandemicznych – życie towarzyskie można sobie jakoś uprzyjemnić. Dla mnie przyjemnością są wizyty przyjaciółek. Raz na jakiś czas przełamujemy lęk i się spotykamy (wietrząc mieszkanie, nie ściskając się, siedząc w pewnej odległości, no i tylko we dwie…). Taka wizyta jest dla mnie zawsze przyjemna i dlatego, że mogę wymyślić coś…
Z dorszem bywało różnie
Ryby morskie w naszym kraju nie cieszyły się wielką estymą. Podchodzono do nich nieufnie. Zapach morza (a przynajmniej to, co nim nazywano) smakoszy drażnił, wymyślano więc rozmaite sposoby na zgubienie go (służyło temu np. nawet moczenie z węglem drzewnym…). Ale już w dwudziestoleciu międzywojennym, gdy wolna Polska zyskała – skromny, bo skromny, ale jednak… –…