Ze szpinaku (1)

Wiem, wiem, nie każdy go lubi, ale kto nie lubi, niech nie czyta. A może zmieni swoje nastawienie? Ja szpinak kocham od dzieciństwa! Dzisiaj pokażę klasyczne połączenie w kuchni francuskiej: rybę na szpinaku. Puściłam jednak znowu wodze fantazji i przyrządziłam wszystko po swojemu. Kiedyś szpinak był do kupienia tylko latem, potem, w latach 60.–70. pojawił…

Co zrobić z bakłażana (1)

Zanim przygotujemy własne potrawy, poczytajmy, co o bakłażanach i ich przyrządzaniu wiedzieli nasi przodkowie. „Kalendarz Ungra” przeznaczony na rok 1914 podał taką poradę. Zamieszczam w pisowni oryginału. Gdy kalendarz był drukowany, nie było wiadomo, że w sierpniu wybuchnie Wielka Wojna i szykowanie bakłażanów nie będzie największym zmartwieniem gospodyń. Upiec pod blachą kilka sztuk gruszek miłosnych…

Gotujemy na parze

Często się zdarza się, że obiad musimy przygotować szybko. Powinien więc być jak najprostszy. Ale nie musi być prostacki. I nie musi nie mieć smaku. Przeciwnie. Będzie smaczny i nawet wykwintny (cokolwiek to dzisiaj znaczy!), a przy tym lekki, niskokaloryczny, zdrowy. Proponuję ugotować go na parze. Warto się zaopatrzyć w garnek do gotowania na parze….

Kalafior nieco inny niż zwykle

Jak zwykle gotujecie kalafiora? Pewnie w wodzie, a potem go zjadacie z bułeczką zasmażoną z masłem. Tak podawane warzywa, w kuchni międzynarodowej, są nazywane „po polsku”, czyli à la polonaise. Wszyscy je znamy, zwłaszcza właśnie kalafiory (ale i szparagi, i kapustę w ćwiartkach z wody). Ale może coś zmienić? Podawać kalafiory inaczej? Można. O tym…

Co z bobu? Sos i sałatki

Bób opisywałam już nie raz. Bo lubię. Jak i lato, kiedy się go kupuje, gotuje (niektórzy smażą!) i je. Bogaty w mikroelementy, w tym fosfor, może pomóc „ruszyć głową” i uporządkować swoje myśli. To żart. Krótko: to warzywo jest bardzo dobrym źródłem białka, ma dużo błonnika, jest źródłem kwasu foliowego i innych witamin z grupy…

Z cukinii po domowemu

Wiem, wiem, cukinię jemy raczej latem niż wiosną. Ale świat stoi na głowie, cukinię lubię, gdy więc zobaczyłam nie za duże, zgrabne sztuki – kupiłam. Z dwóch cukinii były dwa obiady, a raczej obiad i kolacyjka z „odmrożoną” z kwarantanny przyjaciółką. Cukinia przed wojną była w naszym kraju nieobecna. Z dyniowatych, oprócz samej dyni, nazywanej…

Warzywa nieco ukryte

Jak wykorzystać nieco inaczej warzywa, na przykład marchew i szpinak. Jak je wtopić w potrawy, aby się nie narzucały swoim widokiem. Zwłaszcza dzieci niekiedy nie chcą ich jeść, gdy podajemy je jako dodatki do innych dań, np. do jakiś kotlecików, kurczaczków i porcji ziemniaków. Może więc nieco je… schować? Zacznijmy od dania głównego, którym będzie…

Dynia raz jeszcze

Została mi połowa dyni, którą zużyłam na zupę. Co z niej ugotować? Może dyniowy gulasz? (Nazwy „gulasz” używam nieprecyzyjnie, w potocznym wyrażeniu na oznaczenie potrawy pokrojonej w kostki i duszonej, z węgierskim gulaszem nie ma nic wspólnego). Wymyśliłam go od a do z. Potrawa prosta, cały smak zwiera w kombinacji przypraw. Przyrządzimy ją w małe…

Dynie są piękne!

Jesienne dynie niezmiennie mnie zachwycają. Intensywne kolory i zwykle pękate kształty oraz solidne rozmiary przyciągają wzrok na bazarowych i przydrożnych straganach. Ale te małe, dekoracyjne a nie przeznaczone do jedzenia, też są urocze. Wielką dynię dostałam od Przyjaciółki. Wyhodowała ją w ogródku; Bożenko, dziękuję! I co zrobić z taką dynią? Obrać. Pokroić w kawałki. Można…

Sznycle w kokosie i nie tylko

Już kiedyś pisałam, że moim domu rodzinnym sznyclami nazywało się cienko rozbite, panierowane w bułce tartej i usmażone kotlety z cielęciny lub z drobiu. Z wieprzowiny to były już tylko kotlety. Tymczasem autor „Leksykonu sztuki kulinarnej” Maciej E. Halbański definiuje sznycel jako „płat mięsa cielęcego lub wieprzowego z frykanda – rozbity, panierowany i usmażony z…

Warzywa na środek lata

Zdradzę od razu. Dla mnie to pomidory i bób. Lubię i jedne (już gruntowe!), i drugie. Korzystam z nich na potęgę, a najbardziej lubię je kupować na bazarze. Pasują do wszystkiego. Same, do bułki czy chleba, z kwaśnym mlekiem lub innym mlecznym przetworem (np. znakomitym ajranem pochodzenia tureckiego) wystarczą za obiad w gorący dzień. A…

Smażone. Z kapustą

Wiem, wiem, smażone jest niezdrowe. Ale przecież nie smażymy codziennie. Po solidnej porcji warzyw i owoców, czasem rodzina dopomina się o ulubioną smażeninę. O solidne kotlety i sznycle. Taki podział wyniosłam z rodzinnego domu: kotlety były smażone ze schabu, sznycle – z kury (kurczaka) i cielęciny. Przy tych nazwach pozostałam. W chłodniejszy i deszczowy dzień…