Bardzo lubię bób. Gotując go zawsze wspominam, że moja Babcia mówiła na niego: bober. Pięknie opisała go Irena Gumowska, autorka książki „Czy wiesz, co jesz”. Wykorzystam niewielką porcję jej opowieści o tej jednorocznej roślinie motylkowym, która historię ma fascynującą, sięgającą epoki kamiennej oraz epoka brązu i żelaza. Dość wspomnieć, że znaleziono ślady bobu w Biskupinie, a także pod Troją! Nasz Adam Mickiewicz wspomina go w utkanym z nostalgii „Panu Tadeuszu”: Tam plącząc strąki w marchwi zielonej warkoczu / wysmukły bób obraca na nią tysiące oczu. Wartości odżywcze skłaniają do pamiętania o nim: ma bardzo dużo białka, skrobi, błonnika, no i minerałów. Jest bogaty w witaminy grupy B, jest zasadotwórczy, czyli odkwasza organizm.
Pani Gumowska podaje jeden przepis, na ciekawy dodatek do pieczywa. Przytoczę go wiernie.
Pasta z bobu do chleba
2 jaja ugotować na twardo. 10 dag wędzonki (boczek, słonina, skrawki szynki itp.) pokrajać, przepuścić przez maszynkę do mięsa razem z jajkami na twardo oraz odcedzonym bobem z puszki, a także z przyrumienionymi na tłuszczu cebulami. Do smaku dodać soli i pieprzu. Wszystko razem lekko zrumienić na patelni. Najlepsze będzie gorące do grzanek, ale można i na zimno smarować tym chleb.
Dlaczego bób z puszki? Dalibóg, nie wiem. Bierzemy świeżo ugotowany i wyłuskany (może zostanie nam po zużyciu do sałatki) lub mrożony. Cebulę można zrumienić razem z wędzonką. A może wędzonkę w ogóle pominąć? Zamiast niej może dać łyżkę masła lub serka, może koziego? I koniecznie dodać ulubione zioła (majeranek, jego włoską wersję – oregano, tymianek, estragon, cząber – tradycyjny do strączkowych…). Gotową pastę na koniec posypać świeżo posiekaną natką lub też ziołami.
Tyle Irena Gumowska, pierwsze wydanie tej książki ukazało się w niełatwych latach 80., ja mam trzecie z roku 1995, była poczytna. Przejdę do przepisów własnych, na nasz czas.

Sałatka najprostsza z bobu po mojemu
porcja bobu
duży pomidor costoluto fiorentino lub bawole serce
2–3 szalotki fioletowe
ew. 2 ząbki czosnku
świeża bazylia
najlepsza oliwa
sól, czarny pieprz z młynka

Bób ugotować al dente, obrać ze skórki. Pomidor pokroić w kostkę wielkości bobu. Drobno posiekać obrane z łupinek szalotki i (kto lubi) posiekany czosnek. Posolić, popieprzyć. Wymieszać z oliwą. Posypać porwanymi na kawałeczki listkami bazylii.
Do tej sałatki można dodać kuleczki mozzarelli lub słupki sera typu ementaler, można dodać kabanosy pokrojone w plasterki, kosteczki gotowanej szynki, a z warzyw: oliwki lub serce karczocha ze słoiczka. Podałam przepis podstawowy, zresztą może i najsmaczniejszy.
A teraz prosty gotowany i zawsze lubiany makaron, idealny na codzienny szybki obiad. Najdłużej potrwa obieranie bobu ze skórki, to robota dla jakiegoś Kopciuszka! No, ale skoro nie lubimy wypluwania twardych skórek bobu, to się pomęczmy,

Spaghetti z bobem po mojemu
spaghetti
ugotowany bób
świeża bazylia
boczek pokrojony w kostkę (pancetta) lub podgardle (guanciale)
kiełbasa wieprzowa do smażenia
oliwa
sól, czarny pieprz z młynka
starty włoski ser: parmezan lub pecorino

Bób ugotować, obrać ze skórki, wymieszać z porwanymi na kawałki listkami bazylii.

Spaghetti gotować w osolonej wodzie, zgodnie z przepisem na opakowaniu al dente. Oliwę rozgrzać na patelni, wrzucić boczek, nieco wytopić z tłuszczu, dodać plasterki kiełbasy, obsmażyć z obu stron.

Do patelni z wędzonką i kiełbasą wrzucić bób, wymieszać, chwilę podsmażać.

Dorzucić świeżo ugotowane spaghetti, dolewając odrobinę wody z gotowania, wymieszać, po 2–3 minutach wyłożyć na miskę lub od razu na talerze. Starty ser podawać oddzielnie.
A co jeszcze z bobu można przyrządzić? Pójdźmy za przepisami naszych prababek. Znalazłam je na kolumnach „Kuriera Kobiecego”, znajdującego się w największej przedwojennej gazecie, czyli w krakowskim, kolportowanym w całym kraju, w „Ilustrowanym Kuryerze Codziennym” z roku 1935. Informację odpisano inicjałami Jan Chom. Pisownia oryginału, wytłuszczenia moje.

[…] W kuchni bób można przyrządzać jako potrawę samodzielną lub jako składnik dań kombinowanych. Zupa z bobu, z rozgotowanych i przetartych ziarn jest bardzo smaczna i sycąca. Zaprawia się smakiem jarzynowym i korzeniami, jeżeli ma stanowić danie jarskie, można też gotować ją na wędzonce, jak grochówkę, podając do tego grzanki lub uszka.
Bób gotowany na wodzie stanowi smaczną jarzynkę, za którą przepadają dzieci.
Puree z bobu robimy z nasion młodych lub starych. W tym ostatnim wypadku należy wymoczyć ziarno w ciągu doby, a przy gotowaniu pierwszą wodę zlać i dopiero w następnej rozgotować bób zupełnie: ma to na celu wypłukanie i usunięcia pewnych składników, znajdujących się w bobie dojrzałym, podobnie jak w nasionach wszystkich strączkowych. Rozgotowany bób należy przetrzeć, zaprawić lub omaścić i podawać do szynki, do pieczeni lub nadziewać nim omlety. Nawet młode listki bobu mają zastosowanie przy przyrządzaniu szpinaku wiosennego z mieszaniny rozmaitych roślin, z zasadniczą przewagą liści prawdziwego szpinaku ogrodowego.
Może wiec bób stanowić dodatek i urozmaicenie każdego jadłospisu we wszystkich porach roku, a szczególnie jest polecany dla osób, mających zamiar przeprowadzać kuracje jarską, jako łagodne przejście od pokarmów mięsnych do roślinnych. Podobnie od lat bób był cennym pokarmem ludzi pracujących fizycznie, powinien wiec być uprawiany zarówno w ogródkach przy willach, jak też na działkach osiedli robotniczych.
Kto wziął to zalecenie do serca w czasie wojny i okupacji, mógł ugotować bób z własnego ogródka w sposób podany przez „Nowy Kurier Warszawski” w strasznym roku 1942.

Na zakończenie bób w wersji eleganckiej. Podał przepis redaktor Jan Kalkowski w „Przekroju” z roku 1988. To były ostatnie lata podawana zamienników w miejsce produktów z wielkiego świata, w kraju niedostępnych, nawet w ekskluzywnym warszawskim na bazarze na Polnej. Należało do nich awokado. Dzisiaj do kupienia w każdym większym markecie.

Dzisiaj bób możemy jeść jako bób, a nie udawane awokado. Przepis do wykorzystania jak najbardziej, choćby pod prawdziwą i bezpretensjonalną nazwą: pasta z bobu. I do porównania z pastą pani Ireny Gumowskiej.
Kochana, rozczuliłam się, moja Babcia też mówiła: „BOBER”! A przepisy świetne, szkoda, że mnie na działce się nie udaje. Buziaki serdeczne!
PolubieniePolubienie