Nawet w upał polecam bób. Bardzo go lubię. Nie trzeba go długo gotować, bo jest teraz młody. Kto chce, może go łatwo wyłuskać ze skórki, ale można i ją zjadać, byle dobrze pogryźć. Dlatego dzieciom ją usuwamy. Bób jest wartościowym warzywem, znanym ludzkości od starożytności. Oto, jak radził go przyrządzać Wojciech Wielądko, kucharz gotujący w…
Autor: Sto Smaków Aliny
Po angielsku, czyli beznadziejnie
Zagraniczny korespondent IKC Zbigniew Grabowski zamieścił wiosną 1938 roku korespondencję z Londynu. Zawiera akcenty ciekawe dla nas i dzisiaj, choćby dla porównania z tym, co wiemy o przedwojennej Polsce. W tym tekście znajdziemy opis angielskich obyczajów, mentalności, a nawet konkrety w postaci cen czy liczby służby. Bawiący w Anglii rodacy – wiem, że tacy czytają…
Kolorowa bomba witaminowa
Pięknie wygląda, znakomicie smakuje, zadomowiła się na naszych stołach. Zwłaszcza że jest dostępna – za sprawą upraw szklarniowych i globalizacji – przez cały rok. Nie kosztuje już też majątku. Przed wojną i w PRL-u nie była znana tak powszechnie, jak dzisiaj. Z tych czasów pochodzą nasze dzisiejsze treści. To papryka. W „Ilustrowanym Kuryerze Codziennym” w…
Z czereśni, a jeszcze bardziej z wiśni
Kupujemy teraz czereśnie. Ale już niedługo amatorzy tych bardziej kwaskowych owoców będą się cieszyli ich smakiem i tym, co z nich można wyczarować. Na razie, jako przygrywka do rozpoczęcia sezonu na wiśnie, tekst z IKC z roku 1937. Dowiemy się z niego, jakie ich odmiany uprawiano w naszym kraju przed wojną. Kto ma sad i…
Muffiny złote i różowe
Ponieważ mam mąkę kukurydzianą do szybkiego zużycia, szukam przepisów, które pozwolą ją zagospodarować. Padło na muffiny. Raczej dawno ich nie robiłam. Są świetną podstawą letniego śniadania – dla dawno nie widzianej siostry, która przyjeżdża z drugiej półkuli, dla ulubionej cioci, która w wakacje nas odwiedza, dla dzieciaków zaczynających wakacje. Ciepłe babeczki do zimnego mleka czy…
Lekki obiad na upalny dzień
Samymi sałatkami – chociaż pyszne – nie pociągniemy długo. Od czasu do czasu trzeba jednak zjeść coś, przepraszam za słowo, gorącego. Nawet przy trzydziestostopniowej temperaturze. Szukamy więc potraw, które nie będą wymagały długiego przebywania w kuchni, będą lekkie, zagrają ze schłodzonym winem. Ponieważ w lodówce czekało południowoafrykańskie wino różowe, pomyślałam, że różowe krewetki utworzą z…
Chudnięcie przedwojenne c.d.
Pomysłów na szczupłą, modną sylwetkę było – jak się okazuje po solidniejszej kwerendzie w przedwojennej prasie – bez liku. Już sam ten bezlik wskazuje na to, że sposoby, wszystkie razem i każdy z osobna, były wciąż nieskuteczne… Ale to inna historia. Dzisiaj: kolejna dieta z Ameryki. Z jakiegoś powodu te amerykańskie były uważane za najskuteczniejsze….
O urzędnikach i posłach… kulinarnie
Dzisiaj pozwólmy sobie na przytoczenie dwóch żarcików z letniego numeru „Ilustrowanego Kuryera Codziennego” z roku 1936. Ponieważ niedługo wakacje sejmowe, a i rząd zwolni obroty – może warto się pochylić nad tym, jak z polityków żartowano w II RP. Czy wiele się zmieniło w naszym życiu politycznym, w RP III? Oczywiście temat jest ujęty kulinarnie!…
Czerwcowy wieczór przy herbacie
W dziewiętnastowiecznej rosyjskiej książce kucharskiej Eleny Mołochowiec, po którą sięgam tu co najmniej raz w miesiącu, są opisane przykłady różnych towarzyskich okoliczności, przy których są podawane posiłki. Zwykle omawiam obiady, ale w czerwcu przypomnę, jak podawano w Rosji wieczorną herbatę. Jest to moje swobodne tłumaczenie rozdziału pod tytułem: Zdarza się, że towarzyskie popołudniowe przyjęcie…
Z czasów wojny – dla jaroszy
W czasach wojny gotować trzeba było z byle czego. Nie było mięsa, jaj, masła, śmietany i w ogóle nabiału oraz tłuszczów. Tych produktów brakowało, były na kartki, racjonowane. Już od czasu dojścia Hitlera do władzy, Niemcy odkryli pożytki z obowiązkowo jedzonych potraw jednogarnkowych (początkowo raz w tygodniu). Te zupy składały się głównie z warzyw. Jeżeli…
Jedna z kasz – kukurydziana
Jak coś jest przyrządzone na oliwie, to pochodzi z południa, jak na maśle – z północy. Przywiozłam z Włoch półprodukt w postaci ugotowanej, gotowej do dalszej obróbki polenty. Czyli kaszy kukurydzianej. Jest na zdjęciu. Kto lubi kasze, polubi i tę. Ma piękny złoty kolor (jakkolwiek w sklepie we Włoszech widziałam i białą), dość obojętny smak,…
Deser sycylijski
Z powodu Nocy Świętojańskiej albo dla znajomego Jana, który dzisiaj obchodzi imieniny (jeszcze raz, naj-naj) można przyrządzić deser, co się zowie. Kto potrafi, niech go pięknie udekoruje, wyciskając wzory i szlaczki z bitej śmietany, ale i bez tej dekoracji będzie ozdobą imieninowego stołu w miejsce banalnego tortu. Kto się więc nie boi kalorii, albo raz…