Kapusta polska i nie tylko

Jest warzywem bardzo lubianym. Tak bardzo, że stała się już dla niektórych zbyt banalna. Sami nie gotują, zajadają się nią np. u mamy czy babci. Przyznam  jedno: gotowana kapusta ma niemiły zapach, bez wietrzenia mieszkania ani rusz. Gotuje się kapustę surową, kupowaną w głowach, albo kiszoną. Warto pamiętać, że kapusta lubi dodatek suszonych grzybów. Z…

Nic zdrowego, coś dobrego

Gdy przed wiekami (dosłownie, w poprzednim wieku i to wcale nie tuż przy jego końcu!) byłam w Budapeszcie, trafiłam do winiarni, mieszczącej się w jakiejś malowniczej piwnicy. Oprócz jej wystroju, na który składały się wielkie beczki z winem (wskazywało się, na które ma się ochotę),no i samego wina, zachwycił mnie dodatek podany do niego. Na…

Jedzmy cytrusy!

Warto zawsze, ale o tej porze roku szczególnie, dostarczać organizmowi witaminę C. Jest rozpuszczalna w wodzie i szybko z nas ubywa, wypłukując się, a jest potrzebna, bo m.in. wspomaga walkę z wirusami. Z cytrusów najwięcej witaminy C ma oczywiście cytryna. I to nie tylko jako plasterek do cocktailu! Ale ponieważ cytryny na ogół właśnie się je…

Włoszczyzna jaką lubimy

Pogoda wypiękniała, przynajmniej w Warszawie, a gdy świeci słońce, chce się być weselszym. Aby nastrój podtrzymać, zarządziłam obiad w stylu włoskim. Domowy sommelier głęboko się zastanawia nad doborem wina: jakieś sardyńskie czy ostatnio odkryte, bardzo mi pasujące,  Negroamaro z Pulii? Na pewno wybierze dobrze. A ja szybko dam radę przygotować trzy dania: na wstępie, w…

Na zimno: z akcentem egzotycznym

No cóż, z przymrozkami idzie ochota na dania treściwsze. Uwielbiam kaczkę: od dzieciństwa to moja słabość. U nas w domu kaczkę nieczęsto się piekło. Mama twierdziła, że jest nie-ekonomiczna i tłusta. Fakt, niektóre okazy bywają kościste, zwłaszcza te peerelowskie miały tę cechę, można powiedzieć, wyłącznie. To raczej przeszłość: teraz kupujemy nowe gatunki kaczek, np. zwykle…

Z podziękowaniem dla Szymona

Gdy wyjeżdżam do obcych krajów, staram się kupować kulinarne pisma. W większości różnią się one od naszych. I to znacznie. Po pierwsze – jakością zdjęć. Po drugie – nowatorskimi pomysłami. Za tym drugim idzie oczywiście szalejący konsumpcjonizm i globalizacja: wciąż nowe produkty z całego świata, nowe wzornictwo, a także – pomysły na nowe smaki. Ja…

Wiersz na październik

Kto zna mój blog, ten wie, że wszystkim miesiącom tego roku, od lutego począwszy, towarzyszą wiersze Jarosława Iwaszkiewicza z tomu „Krągły rok”. Na jeden miesiąc – jeden wiersz. Jeżeli napotykam w nich odniesienia, ogólnie mówiąc, kulinarne, to je odnotowuję. Ale nie zawsze są. W październiku nie ma. Bo mija już nam październik. W pełnej krasie,…

Dieta Kalinowa

No i znowu dieta, i to ze strony bardzo niespodziewanej. Zmogłam tomiszcze o Kalinie Jędrusik (ponad 600 stron), aktorce, którą lubiłam za sprawą kilku ról i kilku piosenek. Tylko postać z filmiku „Lekarstwo na miłość” wystarczy, aby ją bardzo polubić; to perełka wśród komedii z lat 60. (XX, XX wieku…). Książka tyleż ciekawa, co nużąca…

Znowu dieta: wariant jesienny

Do mojej kolekcji cudownych sposobów na odchudzanie, wyszukanych w starych gazetach, dokładam kolejny. To dieta Jadwigi Smosarskiej, gwiazdy przedwojennego kina. Pani przystojnej i eleganckiej także w późniejszym czasie życia (zdjęcia do porównania). Jej propozycje na zachowanie szczupłej sylwetki w roku 1968 opisał tygodnik „Stolica”. Jest to rodzaj nie tylko diety, ale wręcz kuracji, którą pani…

Kuchnia wojenna

Oblężenie Warszawy w roku 1939 było tragedią. Nieprzygotowani do wojny ludzie, bezprzykładnie barbarzyńsko bombardowani, musieli przecież jednak żyć. Miasto z jego wszystkimi mieszkańcami, oprócz tego, że było bronione ramię w ramię przez żołnierzy i cywilów, było przecież zamieszkałe. Mieszkańcy musieli nie tylko ratować życie, ale i… jeść. Oto garść okołojedzeniowych notek z gazet wychodzących w…

Lek na całe zło: klops

Kto dzisiaj zmókł i przemarzł – mnie się udało – ten doceni zaproponowaną potrawę. Jest to także jedzenie będące dobrym lekarstwem na porażkę zawodową, na tzw. złamane serce (czy ktoś jeszcze dzisiaj przeżywa ten nieszczęsny stan?…), na zwykłe jesienne zmęczenie. Po prostu: tolek na całe zło. A to tylko klops. Domowy kawałek mielonego mięsa, zagniecionego…

Menu z wieczoru wyborczego

Taki mamy zwyczaj, że u nas w domu organizujemy wieczór wyborczy. Czekamy z miłymi gośćmi, tymi samymi od lat, na pierwsze dane, emocjonujemy się, cieszymy lub smucimy. Tak było i wczoraj. Oczywiście emocjom towarzyszyła kolacja. W tym roku wymyśliłam menu, które miało nie absorbować gospodyni (mnie) ani zanadto nie pochłaniać uwagi gościom. Sięgali więc po gotowe…