Rozgrzewamy się i zapobiegamy przeziębieniom

Jak wiadomo, warzywa i owoce koloru pomarańczowego zawierają karoten. To źródło witaminy A, zapobiegającej przeziębieniom i pomocnej przy ich leczeniu, korzystnej m.in. dla wzroku i dla skóry. Dynia, co widać po kolorze, ma go mnóstwo. Nauczmy dzieci lubić potrawy z dyni, może będą mniej podatne na jesienne przeziębienia. No i sami się dynią cieszmy. Bo smaczna.

 

Bardzo mnie cieszy, że dynia wraca do łask, bo za „moich czasów”, czyli tych, w których żyłam najbardziej intensywnie, dyni używano właściwie tylko do sporządzania marynat. Lubiłam je zresztą robić, bo przypominały mi słoiczki mojej Babci, której nigdy w wyrobie marynat z dyni nie sprostałam. Choć się wciąż staram. A przecież dynia w polskiej kuchni była kiedyś bardzo popularna. Jeszcze moja Babcia gotowała z niej zupę, moja Mama już nie. Tę zupę znowu ja gotuję, chociaż przyprawiam ją już nowocześnie, np. przyprawami z Dalekiego lub Bliskiego Wschodu. Taka dynia lubi mleko, także sojowe lub kokosowe.

Ale dzisiaj nie o zupie, tylko o najprostszej potrawie, jaką z dyni zrobią nawet ci, którzy nie potrafią się w kuchni poruszać. Wystarczy dynię kupić, pokroić, przyprawić i upiec. W moim przepisie wykorzystałam dwie przyprawy orientalne, z którymi zapoznała mnie moja przyjaciółka z Jerozolimy. To zatar, czyli przyprawa z tymianku (w mojej jest zmieszany z sezamem) oraz sumak. Smak tymianku orientalnego jest podobny do naszego, sumak ma smak lekko cytrynowy, bardzo oryginalny. Obie przyprawy dekoracyjnie wyglądają na potrawach. Można je kupić w sklepach z żywnością orientalną i taką z kuchni świata, także internetowych. Warto się w nie zaopatrzyć, są dobre i do przyprawiania np. drobiu. No i, oczywiście, warzyw.

 

Dynia pieczona po mojemu

mała dynia hokkaido

oliwa

przyprawy: zatar i sumak

czarny sezam

sól gruba morska

Dynię umyć, pokroić, oczyścić z pestek, skórkę pozostawić. Pokroić w zgrabne kawałki mniej więcej tej samej grubości. Każdy posmarować dokładnie oliwą. Jedną połowę przyprawić zatarem, drugą sumakiem, wzmocnionym czarnym sezamem. Posolić. Ułożyć na blaszce wyłożonej papierem kuchennym (to pozwala szybciej ją umyć). Piec z każdej strony po 10–15 minut; czas zależy od grubości kawałków.

Taka dynia jest bardzo pyszna i na gorąco, i na zimno. Można ją podawać jako danie samodzielną (podobno sprzyja gubieniu kilogramów) lub dodatek do innych potraw. Przyprawy dodajemy takie, jakie mamy i lubimy: ziołowe i korzenne. Od nich będzie zależał smak dyni, która po upieczeniu sama z siebie jest lekko słodkawa. Tę słodycz można nieco przykryć ostrą papryką lub pieprzem (spróbujcie kupić wędzony!). Ale można jeszcze ją wzmocnić dodatkiem imbiru, cynamonu lub goździków i brązowego cukru (obok soli). Pamiętajmy, że wszystkie przyprawy korzenne są rozgrzewające, a więc znakomite na chłodniejsze dni jesienne.

Na koniec dyniowe ciekawostki. Tak o dyni pisała Maria Disslowa, lwowianka, autorka „praktycznego podręcznika kucharstwa” zatytułowanego „Jak gotować”: „W tego rodzaju jarzynach są różne odmiany: arbuzem nazywamy owoc okrągły, nieco spłaszczony, kolor arbuza jest zielono-srebrzysty, dynia ma kształt wydłużony jajowaty, jest koloru żółtego. Oprócz tych gatunków są dynie szparagowe (kabaczki), które mają kształt ogórkowaty, kolor jasno-zielony i znacznie są mniejsze”. Co ma dynia do arbuza, można by zapytać… Mamy znacznie więcej odmian samej dyni, nie ma potrzeby mieszać do niej kabaczka, nawet jeżeli te warzywa pochodzą z jednej rodziny.

A na koniec ciekawostka oryginalna. Jak wiadomo, staropolskie ciasta wyrabiano przy użyciu niesamowitej ilości jaj, głównie żółtek, liczonych na kopy i kwarty. Ale od czego pomysłowość gospodarska? Gdy nie było dostatecznej ilości jaj, mogła je zastąpić dynia:

 

Porada pochodzi do samej Lucyny Ćwierczakiewiczowej, z jednego z jej najwcześniejszych gospodarskich kalendarzy, pochodzącego z roku 1876. Pani Lucyna wydawała je przez kilkanaście lat. Podobno robiła świetny interes ich na sprzedaży oraz, jak byśmy powiedzieli dzisiaj, powierzchni reklamowej w nich. Była bardzo gospodarna.

Obiecuję sobie powrócić do potraw z dyni i ich opisywania. Jako uzasadnienie podam cytat z gazety, z nieocenionego „Ilustrowanego Kuryera Codziennego”, z roku 1938: „Tania ta jarzyna, używana tylko w najskromniejszych domach – dobrze przyrządzona, będzie smakowała podana i wybrednym konsumentom”. Potwierdzam. Zmieniło się tylko to, że dynia staje się modna i to w domach niekoniecznie skromnych.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s