Placek z resztkami

Obiecane wczoraj, dopełnione dzisiaj. Drugie szybkie  danie gotowe pożytkujące resztki pozostałe z wczorajszego obiadu. Albo wykorzystujące schnącą w lodówce wędlinę: szynkę, lub np. włoskie czy węgierskie salami (może być i polskie), kiełbasę podsuszaną typu hiszpańskiego chorizo czy polskiej myśliwskiej. Dodatki uzależnimy od tego głównego składnika.

A ciasto? Miałam gotowe na foccaccię. Wykorzystałam je z fantazją i z resztkami pieczonego kurczaka. (Kto resztek nie ma, może podsmażyć filet z kurczaka, pokrojony w paseczki). Wyszła taka quasi-pizza. Po prostu smaczny placek:

 

Nibypizza po mojemu

płat ciasta gotowego na pizzę lub foccaccię

2 pomidory

cebula

oliwa

sól, pieprz

tymianek

resztki kurczaka pieczonego lub gotowanego

ananas z puszki

tarty parmezan lub grana padano

Pomidory umyć, pokroić na cząstki. Cebulę, pokrojoną w drobną kostkę, poddusić na rozgrzanej oliwie. Dodać pomidory, sól, pieprz i tymianek. Dusić 10 minut.

Ciasto rozłożyć na blaszce wykorzystując papier, w który było owinięte, lub papier do pieczenia. Posmarować oliwą, nakłuć widelcem. Na cieście ułożyć duszone pomidory, plasterki kurczaka, plastry ananasa. Posypać listkami tymianku i startym serem. Zapiekać 20–30 minut.

No cóż, to wszystko. Gdy zamiast dusić pomidory, weźmiemy te z kartonika czy z puszki, skrócimy czas przyrządzania do 10 minut. Z samodzielnie duszonymi pomidorami tę nibypizzę zrobimy w minut 20. Szybko, prawda?

Do salami czy innej kiełbasy ananas nie będzie pasował. Zamiast niego weźmy kilka oliwek, paseczki papryki lub ostre chili, serca karczocha (ze słoiczka), puszkowe ziarenka kukurydzy… co nam do głowy przyjdzie. Można też pomidory poddusić z selerem naciowym i tylko ten sos posypać większą porcją sera. Nie tylko tartego, także np. mozzarelli w plasterkach. Ananasy z puszki można zastąpić świeżymi. Pokroimy je w czasie, gdy pomidory będą się dusiły. Zamiast tymianku można zastosować bazylię, oregano lub majeranek. W ostateczności – zioła suszone. Mamy wybór. Ja to szczęście doceniam codziennie! Kiedyś go nie było.

Jako dodatek historyczny podam przepis na pizzę z czasów PRL-u. Z cytowanej i wczoraj książeczki „Zapiekanki, suflety, tarty”. Mam jej drugie wydanie z roku 1977. Wykorzystywałam ją często. Złościło mnie niejednokrotnie, że w przepisach bywały składniki wówczas niedostępne w normalnym sklepie. Może bywały na słynnym bazarze przy ulicy Polnej. Ale na takie zbytki raczej nie było mnie stać. Na szczęście czy to autor, czy redaktorzy książki wtrącali od czasu do czasu trzeźwe uwagi. Na przykład tę, że salami można zastąpić podsuszoną serwolatką. W przepisie na pizzę są podobne uściślenia. Poczytajmy. Pisownia oryginału.

Pizza neapolitańska

Przygotowanie: ok. 1,5 godz.

Zapiekanie: ok. 20 min.

Ciasto: 300 g mąki, 15 g drożdży, 6–8 łyżek oliwy, 500 g pomidorów, 6 oliwek, 1 pudełko filetów anchois, sól, pieprz, majeranek, tarty ser

Najpierw przygotować ciasto drożdżowe. Po rozczynieniu drożdży wyrobić ciasto z dodatkiem oliwy i zostawić do wyrośnięcia na ok. 1 godz. Następnie jeszcze chwilę wyrabiać i wałkować na grubość ok. 1 cm wykrawając małe krążki – na jedną osobę lub jeden drugi dla wszystkich, zależnie od wielkości formy. Formę wysmarować oliwa, wyłożyć ciasto, lekko podwijać brzegi, posypać serem i ułożyć pomidory obrane ze skóry i bez pestek. W tym przypadku zostawia się dużą dowolność: można je okrajać w plasterki, w ćwiartki, posiekać na pulpę lub w ogóle zastąpić pastą pomidorową. Następnie ułożyć filety anchois (gwiaździście), dookoła zaś – w równych odstępach – wydrążone oliwki. Posypać drobno posiekanym czosnkiem, dodać do smaku majeranku, pieprzu oraz soli. Anchois można zamienić na śledzia korzennego lub wręcz kiełbasę. Całość posypać obficie tartym serem – jakimkolwiek; w ostateczności można nawet zastosować ser topiony.

Ta ostateczność wisiała na całym ówczesnym życiem. Męczyła, ale rozwijała wyobraźnię i uruchamiała pomysłowość. Zwracam uwagę chcącym skorzystać z przepisu, że w składnikach nie pojawia się czosnek, wykorzystany do posypania (?) pizzy. Lepiej go wycisnąć i dodać do pomidorów. I to raczej świeżych, bo przecierów znanych nam dzisiaj nie było, tylko koncentrat pomidorowy do sporządzenia zupy czy sosu, nie nadający się do smarowania pizzy.

Czepię się jeszcze majeranku „do smaku”. Jak to sprawdzić? O śledziu i serze topionym nie ma co wspominać. To był czar PRL-u. Czym zastąpić te sześć oliwek nie napisano, widocznie nic się nie dało wymyślić Choć znam przepisy na domowe sporządzenie oliwek z niedojrzałych śliweczek. Może autor książeczki ich nie znał lub uznał za zbyt śmieszne.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s