Na mrozy – Meksyk pikantny i kolorowy

Nie ma co kryć: jest zimno. I cieplej na razie nie będzie. Sięgnijmy po dostępne dogrzewacze i rozgrzewacze, po prostu po kuchnię ciepłą, ostrą i wesołą. Taka pochodzi z Meksyku. Opisywałam już tutaj chili con carne. Zachęcałam do własnych wariantów tej potrawy. Warto wspomnieć i o tym, że jest idealna na wiele okazji. Można ją…

Krągły rok zamknięty

Będzie właściwie o poezji, nie o kuchni, chociaż… Kto czytał ten blog co najmniej od dwóch miesięcy, ten wie, że każdemu miesiącowi towarzyszy wiersz Iwaszkiewicza z tomu wydanego przez niego w roku 1967 – „Krągły rok”. Wiersze pisał poeta siedemdziesięcioletni. Jakkolwiek podczas całego roku wraca do niego młodość z jej odczuwaniem świata, to towarzyszy mu…

Zimny bufet przedwojenny

Dokończenie propozycji Marii Disslowej i Elżbiety Kiewanarskiej; dowiemy się z nich, jak przyjmowano gości, co i jak im podawano na przyjęciu typu „zimny bufet”. Tłumaczenie oczywiste i dla nas: Przy licznych wieczornych zebraniach, chociażby nawet środki gospodarzy pozwalały na urządzenie gorącej, siedzącej kolacji, dużo dogodniejszem jest zawsze urządzenie zimnego bufetu. W pełni to zdanie podzielam,…

Karnawałowe przyjęcie à la lata 30.

Na zamówienie Bożenki przedstawię, jak proponowała przyjmować gości Maria Disslowa, autorka popularnej przed wojną książki kucharskiej. Opisywałam ją już tutaj. Ponieważ przygotowała ją do druku poznanianka Elżbieta Kiewnarska (korzystam z reprintu z książki wydanej w roku bodajże 1929), a ona, jako „Pani Elżbieta”, współpracowała z pismem kobiecym „Bluszcz”, właśnie stamtąd znam jej porady, podane też…

Sałatki na mroźny dzień? Czemu nie?

Za oknem minus dziesięć. I powietrze jak kryształ. Na stół wjeżdżają sałatki. Co do nich podać? Pieczywo. U nas będzie to chleb mazurski – razowy, z ziarnami, z chrupiącą skórką. Ale może być pieczywo włoskie. Dodatkiem do sałatek mogą być: sery, wędzone ryby oraz wędliny lub zimne mięso, ale można je jeść same. Z lampką…

Przetwór poprawny narodowo, choć egzotyczny

W Poznaniu od roku 1871 ukazywał się „Orędownik”, dziennik narodowo-katolicki. Wychodził do samego września 1939. W latach 30-tych, tuż przed wojną, był związany z najbardziej radykalnym nurtem prawicy, przede wszystkim ostro antysemickim. Ukazywała się także jego edycja łódzka. Tu głównie drobni przedsiębiorcy i kupcy walczyli ostro z „zażydzeniem”, jak pisali. Walczyli na słowa i ogłoszenia…

Na szwedzki smak – łosoś

Potrawa zupełnie nie na polski smak. Przynajmniej z pozoru. Polecam ją jednak jako bardzo smaczną, zdrową (jak to ryby), w gruncie rzeczy nietrudną do przyrządzenia a bardzo oryginalną. Na pewno coś innego postawimy na stole i podamy gościom, gdy zdecydujemy się przyrządzić łososia na surowo. W Danii nazywa się graved laks, w Szwecji – gravad…

Warszawski Bachus przedwojenny

Przedwojenny „ikac”, czyli „Ilustrowany Kurier Codzienny”, w grudniu 1927 roku informował: Smakosze warszawscy łykają niewątpliwie ślinkę na widok arcydzieła kulinarnej techniki, błyszczącego na fachowej wystawie w Warszawie, a że „względem” konsumpcji alkoholu stolica nadal przoduje miastom na prowincji, przeto i temat tego arcydzieła kucharskiego „Bachus na wozie”, przedstawionego na naszej ilustracji, tem większe budzi w…

Solidny zimowy obiad

Na obiad bardzo lubimy wołowinę. Solidna pieczeń, o czym obecnie mało kto ma pojęcie, była podstawą polskiej kuchni. Wieprzowinę jadano na ogół w postaci szynki, na „duży stół” inaczej nie trafiała. Upiec wołowinę nie jest łatwo. To wymaga pewnej wprawy, a raczej doświadczenia. Wiele razy uzyskiwałam mięsiwo twarde, wysuszone, co zwykle boli, zwłaszcza, gdy się…

Legumina Franza Kafki

Co jadał Franz Kafka? Wiadomo, że nie jadał dużo, współcześnie widzi się w nim anorektyka. Od czasu, gdy mógł decydować o sobie, był wegetarianinem. Było to zupełnie niezrozumiałe dla jego ojca, pochodzącego z rodu rzeźników. W listach do narzeczonej, Felicji, która tak jak i matka martwiła się jego niejedzeniem, meldował tak: Ja jem trzy razy…

Ziemniaki w sałatce

Sałatki są znakomitym obiadem. Można je przygotować rano. Odstawić, a gdy wrócimy z pracy/z zakupów/ze spaceru/biegania lub zajęć z dziećmi, od razu postawić na stół. Dzisiaj klasyka kulinarna: „Sałatka z kartofli”. Przepis wzięłam z „Kuchni koszernej” Rebeki Wolff. Korzystam z reprintu książki wydanej nakładem księgarni Jakóba Klepfisza, Elektoralna no 17. 1904. Jest to, że podam…

Krewetki o smaku cytrynowym

Inne w smaku niż wczorajsze. Może jeszcze szybsze? Wróciliśmy do domu z zakupami, m.in. uzupełnionym zapasem krewetek, na tyle późno, że trzeba było obiad przygotować w mig. Wstawiłam osoloną wodę na spaghetti. Wzięłam delikatne, cytrynowe. Mrożone krewetki przelałam wrzątkiem. Oddzielnie na patelni podgrzałam oliwę, wrzuciłam na nią pokrojoną małą cebulę oraz 3 ząbki czosnku i…