Maliny jeszcze są!

Owoce pachnące latem są jeszcze do kupienia i w hipermarketach, i na bazarach. Jeszcze można z nich zrobić sok na zimę (mam już całą baterię butelek, z sokiem z sokownika), likier lub nalewkę, ale przede wszystkim – lekkie desery. Znalazłam takie w starych gazetach. Dzisiaj – galaretki. Krakowski „Ilustrowany Kuryer Codzienny”, najbardziej poczytna gazeta przedwojenna, obok wszelkich sensacji politycznych i kryminalnych (wydawca IKC wydawał także „Tajnego Detektywa”, pismo wyśmiewane i krytykowane m. in. za zamieszczanie zdjęć ofiar, ale czytane szeroko), obok reportaży z kraju i świata (spotkamy w nim ze zdziwieniem wiele znanych nazwisk, np. Ksawerego Pruszyńskiego), obok bardzo bogatej zawartości informacyjnej – zamieszczał także porady różnego rodzaju, od lekarskich, poprzez budowlane i ogrodnicze, po kulinarne. Porady były zamieszczane w cyklicznie prowadzonych redakcyjnych działach. Te kulinarne zwykle w „Kuryerze Kobiecym”, ale nieraz i w „Kuryerze Ogrodniczo-hodowlanym”.

W roku 1929 ukazał się przepis nadający się i dziś do wykorzystania. Jak zwykle, podaję w pisowni oryginału:

 

GALARETA ZE ŚWIEŻYCH MALIN 1/4 funta cukru i szklankę wody gotować przez 15 minut, a zebrawszy starannie szumowiny, wsypać 5 szklanek czysto wybranych malin, przykryć pokrywą i odstawić na stół na jedną godziną. Potem przecedzić przez muślin. Osobno namoczyć 4 deka żelatyny białej w ciepłej wodzie razem z sokiem malinowym, wymieszać dobrze i zaraz wlać do przygotowanej formy, którą wysmarować przedtem olejkiem migdałowym. W ten sam sposób robi się także galaretkę z porzeczek, tylko ponieważ porzeczki są kwaśne, dodaje się zamiast ćwierć, pół funta cukru.

W tym samym numerze IKC moją uwagę przyciągnął tytuł, który muszę pokazać, tak jest ciekawy. Wieszczy bowiem przyszłość i nadchodzącą drugą wojnę światową. Autor proroctwa pomylił się tylko co do roku, no, ale patrzył z perspektywy roku 1929. Nie przeczuł, że wojna się rozpocznie już za dziesięć lat, on dawał mocarstwom więcej czasu na zbrojenia:

 

Wróćmy do kulinariów i galaret. Po tych dziesięciu latach, już w 1939, w ostatnim roku ukazywania się gazety, pisząca w IKC o kuchni Zofia Szyc-Korska (podpisywała się Sc-Ko) odpowiedziała na list czytelniczki pytającej, czym są pektyny. Odpowiedź kończy pewna kąśliwa uwaga, jakże osobista:

„Ciekawa gospodyni z Worochty”. Pektynę zawierają wszystkie owoce niezupełnie dojrzałe. W trakcie dojrzewania owocu pektyna się zatraca. Najwięcej pektyny, nawet w stanie dojrzałym owocu, zawierają porzeczki i pigwy, dlatego galaretki z tych właśnie owoców najłatwiej tężeją. W przepisach na przetwory owocowe, w szczególności na galaretki, radziłam Paniom mieszanie owoców zawierających pektynę z owocami posiadającymi jej mniej, np. porzeczki z malinami lub truskawkami, zielony agrest z różą lub malinami itp. Są w handlu środki najpewniej pektynowe, które można dodawać do galaretek, chcąc uzyskać szybsze ich tężenie; sposób użycia znajdzie Pani przy każdem opakowaniu. Gdyby Pani czytała dokładniej nasze „ Kąciki” wzgl. „skrzynkę pocztową” byłaby Pani miała wcześniej rozwiązaną tę „męczącą kwestję”.

A ja wykorzystałam do sporządzenia bardzo prostego i szybkiego deseru galaretkę gotową. Wiem, wiem, barwniki, cukry itd. Ale nie zawsze ma się czas na inne działania. Przygotowanie tego deseru trwa kilka minut. Potem musi tylko wystygnąć i stężeć w lodówce. Porcja owoców na zakończenie obiadu zapewniona.

Galaretka z owocami

garść malin

garść borówek amerykańskich

kilka świeżych liści stewii

opakowanie galaretki owocowej

Galaretkę przyrządzić zgodnie z poradą na opakowaniu. Nieco przestudzoną, ale jeszcze ciepłą zalać umyte i obsuszone owoce. Między nie wsunąć kawałeczki listków stewii. Zastudzić w lodówce. Podawać samą, z dodatkowymi owocami i listkiem stewii, lub z bitą śmietaną albo kulką lodów.

 

Stewia to roślinka o pysznych jadalnych listkach. Może być wykorzystywana i do dosmaczania, i do dosładzania deserów. Zastępuje cukier zwykły, mogą nią desery dosładzać np. cukrzycy. Podobno obniża ciśnienie krwi, ma właściwości bakterio- i grzybobójcze; czy naprawdę? Poszukajmy informacji w internecie. Jej listki zdobią i nadają ciekawy smak deserom. Mogą być dodawane także do wypieków. W galaretce sprawdziły się znakomicie. Roślinkę kupiłam w hipermarkecie, widać ją na zdjęciu. W sprzedaży są słodziki ze stewii.

Na koniec malinowa ciekawostka z „Przekroju” z roku 1957. Kto już ma sok malinowy na zimę, może teraz, nie czekając, otworzyć pierwszą jego butelkę i przygotować:

 

Policyjny: 3 części ginu (wódki), 1 część soku z cytryny, dodać soku malinowego i cukru do smaku, zmieszać z lodem.

Galaretkę podajemy dzieciom (mojej wnuczce smakowała!) i kierowcom, a pozostałym dorosłym do niej dodajemy kieliszek koktajlu dla gliniarzy (chyba jednak bez dodatkowego cukru!). Przybieramy go malinką, a kto ma, to i listkiem stewii.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s