Dwa ciasta w jednym

dnia

Na Ostatki upieczmy ciasto: sobie, dzieciom albo i gościom. Ja znalazłam stareńki przepis z czasów, gdy panował PRL. Brakowało albo wszystkiego, albo tego, albo owego, ale gospodynie dzieliły się przepisami na różne potrawy ze zdobywanych w mozole dóbr. To były złote czasy dla kuchni domowej. Uprzyjemniano sobie życie między innymi rozmaitymi ciastami. Specjalistką od ciast byłam żadną. Wiele ich mi się nie udawało (słynne moje zakalce, które dzieci polubiły). Cóż, w wypiekach raczej trzeba odmierzać proporcje, a ja lubię improwizować, zamieniać składniki, eksperymentować. Były dwa ciasta które mi się udawały bez pudła. Jednym z nich było kruche.  Oczywiście, z wyjątkiem pewnego przyjęcia, na którym chciałam się pokazać z najlepszej strony! Drugim było ciasto ptysiowe. Ale, jak sobie przypominam, to, które proponuję dzisiaj, także zawsze się udawało.

Przepis, który dzisiaj podam –  na ciasto bardzo lubiane, efektownie wyglądające i bardzo smaczne – dostałam od którejś z przyjaciółek. Mieszkałyśmy jeszcze wtedy wszystkie trzy na warszawskim Ursynowie (kto tam nie mieszkał lub chociaż nie miał przyjaciół!). Ciasto się udało od pierwszego razu i robiłam je potem nie raz. Był to

Sernik na murzynku

Na masę ciemną:

1 kostka masła lub margaryny

1 szklanka cukru

5 łyżek wody

cukier waniliowy

3 łyżki kakao

bakalie: rodzynki, skórka pomarańczowa

4 jajka

1,5 szklanki mąki

3 łyżeczki proszku do pieczenia

Na masę białą:

75 dag gładkiego sera białego

1/2 kostki masła lub margaryny

1 szklanka cukru

4 całe jajka

Pierwsze pięć składników umieścić w garnku, zagotować. Gdy masa przestygnie, dodać 4 żółtka, mąkę z proszkiem do pieczenia i pianę z 4 białek. Ciemną masę wymieszać z bakaliami, wlać do foremki przygotowanej do pieczenia.

Na sernik zmiksować wszystkie składniki białej masy. Wylać na ciemną.

Piec 60 minut w 200 st. C.

Dzisiaj wprowadziłam kilka zmian. Do ciasta ciemnego, czyli murzynka (hm, nazwa niepoprawna politycznie?), dodałam zapach anyżkowy. Można dać inny. Do sernika z kolei wrzuciłam posiekane listki melisy. Dały znakomity efekt, zastosuję ten trik już śmielej, także przy okazji innego sernika.

Ciasto pieczemy w płaskiej formie, moja była zbyt duża (25 x 42 cm), warstwy wyszły więc trochę za cienkie. Następnym razem wezmę formę mniejszą.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s