Procenty, ale łagodne

dnia

Wypróbowałam receptę na środek, który pomaga usunąć zmęczenie, np. po upojnej niedzieli z rodziną, a więc całodziennym dreptaniu i obsługiwaniu najmilszych gości. No, niestety, jest w nim alkohol. Ale po pierwsze: jest on wysokiej jakości, pod drugie: nie ma go za dużo, ot, tyle, aby umęczony organizm się rozluźnił. Smak przy tym, dobry smak, też jest ważny. Co na dodatek? A może zostało po rodzinnej wizycie jakieś ciasto? Okruch takiego słodkiego dodatku nie zaszkodzi.

Zanim więc siądziemy przed telewizorem, aby wieczorem oglądać świetny serial z kanadyjskim inspektorem Murdochem, przyrządźmy porcję cudownego napoju. Ja podałam do niego cupcakes własnego wyrobu, a więc nie takie śliczne jak te kupowane, przyozdobione przez fachowców-cukierników. Nie szkodzi chyba, że nie piękne; byle smaczne. Małe babeczki z lekkiego ciasta (np. jak na lekkie muffiny) plus krem z bitej śmietany z dodatkiem białego sera z nutą różaną (z wody różanej, do kupienia w sklepach orientalnych), na wierzchu: drobny cukier brązowy i wisienka.

 

A cocktail niedawno obiecałam przyrządzić – przy okazji podawania przepisu na cointereaupolitana. Gdy bowiem kupiłam likier Cointreau, do butelki był dołączony zupełnie odjazdowy, wściekle różowy, minishaker, na którego boku znalazły się opisy dwóch napojów. Wymienionego wyżej – i już przeze mnie opisanego – oraz drugiego o nazwie

Cointreau Teese

40 ml Cointreau

15 ml soku cytrynowego

20 ml soku jabłkowego

15 ml syropu fiołkowego

lód

imbir do posmarowania obwodu kieliszka

Wszystkie składniki wlać do shakera, wstrząsnąć.

Niestety, nie mogłam nigdzie w Warszawie kupić fiołkowego syropu, chociaż pytałam w wielu miejscach. No cóż, może jeszcze dostanę, bo zdaje się, że nada cocktailowi świetną fiołkową barwę. Zamiast niego wzięliśmy – ja i mój domowy barman – syrop z agawy; poza tym składniki bez zmian.

Pewnie napojów z udziałem tego  likieru, pomarańczowego w smaku, jest wiele. Opisane oba cocktaile firmuje stylowa modelka Dita Van Teese (na zdjęciu). Jest ona „twarzą”, a i figurą, likieru Cointerau oraz, jak widać, jego mieszanek. Widocznie producentom odpowiadał jej styl – styl wampa z lat 40. XX wieku. Widać go na zdjęciu:

 

Zastanawialiśmy się, czy do naszej mikstury zamiast agawy nie dodać mocno czerwonej grenadiny. Cocktail nabrałby wtedy żywego koloru. Może kiedyś znowu poeksperymentujemy? A może pójść w róż i fiołki zastąpić syropem malinowym? Tak czy siak, cocktail i z agawą był mocno odświeżający. Nie za słodki. Nie za mocny. Pomógł zetrzeć całodzienne zmęczenie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s