Menu dla Artysty

Zanim rozdano Oskary, umówiłam się na poniedziałek do kina. Na „Artystę”, jak się okazało nagrodzonego i to nie jeden raz. Każdy, komu mówiłam na jakim filmie była, pytał: czy zasłużył na Oskara? Moim zdaniem tak. (Jakkolwiek ta nagroda nie jest dla mnie wyrocznią). Mimo że widziałam w tym sezonie wiele naprawdę dobrych filmów, tak wiele,…

Po prostu Ostatki

Tradycyjny czas kończenia karnawału: może warto kulinarnie zaakcentować ten dzień? Jeżeli spotykamy się z przyjaciółmi, możemy jeszcze zdążyć przygotować pewne małe danko (a raczej przekąskę) rodem z PRL-u. Podaję za nieocenionym „Przekrojem”, który jest kopalnią przepisów kulinarnych a zarazem zwierciadłem swoich czasów. Jest jeszcze jeden pretekst, aby przyrządzić coś z kuchni przekrojowej. Otóż dzisiaj stacja…

Szarlotka filmowa

Udało się znowu być w kinie. Nie tylko obejrzałam film, ale i wyciągnęłam praktyczne wnioski z wątku kulinarnego, który pełni w nim ważną funkcję. To wątek szarlotki, a raczej ciasta z jabłkami i gruszkami. Kto spośród kilkunastu godnych uwagi filmów wybrał ten, na którym i ja byłam, wie o czym mówię. To „Rzeź” Romana Polańskiego….

Zarządzanie ryzykiem

Nie ryzykiem kulinarnym! Czy występują jakiekolwiek wątki kulinarne w filmie, nazwanym u nas dość łopatologicznie „Chciwość”? (Ja nazwałabym go tak, jak dałam w tytule). Otóż kulinariów jest mało, przyznam, ale film tak mi się tak spodobał, że go opiszę. Oryginalny tytuł „Margin Call”, pochodzi z języka speców od finansów. To oni są bohaterami opowiedzianej znakomicie…

Szpiegowska potrawa w Budapeszcie

Chociaż bardzo lubię, nie chodzę teraz często do kina. Może to kwestia wieku, ale już nie każda premiera przyciąga moją uwagę. Gdy zobaczyłam zapowiedź tego filmu, od razu poczułam, że chcę go zobaczyć. Po przejrzeniu kilku recenzji nieco się zachwiałam w tym postanowieniu, zastanawiałam się, czy z ekranu nie będzie wiało ambitną nudą. Gdy recenzenci piszą…

… i inne przysmaki

Pewien złośliwiec zaproponował mi, żebym nazwała blog tak, jak zespół Big Cyc jedną z płyt, czyli „Golonka, flaki i inne przysmaki”. Dzisiejszy wpis każe mi zastanowić się poważnie nad tą ewentualnością. Mianowicie: zaprosiliśmy Stasiów na kolejny obiad filmowy. Rytuał jest taki: wybieramy któryś z lubianych przez nas filmów, a ja przygotowuję menu filmowe, pasujące do…

Z miłości do przeszłości

Od czasu do czas chadzam do kina. Filmy dobieram starannie,już nie muszę oglądać wszystkiego, co nowe. To kolejny z przywilejów wieku, hm,dojrzałego. Dobrany starannie film utrafił całkowicie w mój gust. Tonajnowsza produkcja Woddy’ego Allena. O Paryżu pokazanym tak, że chce sięwsiąść w samolot i tam znaleźć. Nawet w deszczu i bez parasola. W kinie to…

99. wpis

Alina Kwapisz-Kulińska – 13/08/2011 12:49 Wypatrzyłam film sprzed lat, który lubię. Otóż kanał Kultura TVP przypomni w poniedziałek, w porze obiadowej, bardzo sympatyczny obraz z roku 1964  – „Parasolki z Cherbourga”. To rola Catherine Denevue, która była początkiem wielkiej kariery. To film niezwykle oryginalny, muzyczny tak dalece, że wszystkie kwestie są śpiewane, jak w operze….

67. wpis

Alina Kwapisz-Kulińska – 09/06/2011 11:28 Chce się gotować w tak parne dni? Oczywiście, że nie. Przerzucamy się na chłodniki, surówki (no, chyba że popadliśmy w lęki typu „zarazy ogórkowo-kiełkowej”), owoce i lody. Ale i taka dieta może się znudzić. Gdy zapragniemy odmiany i jednak czegoś ciepłego, ugotujmy warzywa duszone. Idealnym rozwiązaniem, wynikającym z doświadczenia, dysponuje…

51. wpis

Alina Kwapisz-Kulińska – 01/05/2011 8:04 „Szał” czyli „Frenzy” to nakręcony w roku 1972 film Alfreda Hitchcocka. Uważamy go, ja i St., za najlepsze z jego dokonań. Stawiamy je wyżej od przereklamowanej „Psychozy”. Jest znakomitym thrillerem, obnażającym bezlitośnie szczerze, a niekiedy zabawnie ludzkie charaktery, jest pyszną robotą filmową: każdy kadr daje się oglądać jak obraz. Praca…

44. wpis

Alina Kwapisz-Kulińska – 17/04/2011 12:22 Nazywamy je Ryżottem Szwagra. Dlatego, że w latach nędzy i rozpaczy, a także produktów na kartki, kolejek, ogólnej biedy ze wszystkim, wymyślił tę potrawę mój szwagier właśnie. Wtedy, warto przypomnieć, ryż był czwartego sortu, wyłącznie się rozgotowujący, z wędlin była kiełbasa tzw. zwyczajna, a i tak trzeba było po nią…

42. wpis

Alina Kwapisz-Kulińska – 10/04/2011 5:27 Czekamy z obiadem na Miłych Gości. Mamy taki zwyczaj, że co jakiś czas spotykamy się na obiedzie połączonym z seansem filmowym. W menu jest jakaś kuchnia narodowa, pasująca do filmu. Tym razem mamy zaplanowane „Postrzyżyny”, opowiastkę Hrabala w uroczej wersji Jirziego Menzla. Książeczka leży obok telewizora, warto ją przeczytać. Nie…