67. wpis

Alina Kwapisz-Kulińska – 09/06/2011 11:28

Chce się gotować w tak parne dni? Oczywiście, że nie. Przerzucamy się na chłodniki, surówki (no, chyba że popadliśmy w lęki typu „zarazy ogórkowo-kiełkowej”), owoce i lody. Ale i taka dieta może się znudzić. Gdy zapragniemy odmiany i jednak czegoś ciepłego, ugotujmy warzywa duszone.

Idealnym rozwiązaniem, wynikającym z doświadczenia, dysponuje kuchnia francuska. Na południu w upał popularna jest potrawa o intrygującej nazwie ratatouille. Spopularyzowana ostatnio przez przesympatycznego szczurka z kreskówki o tej nazwie – kto nie widział, niech obejrzy koniecznie!

Ale właściwie ten rodzaj dania występuje we wszystkich kuchniach śródziemnomorskich i bałkańskich. To po prostu duszone warzywa. Nie ma jednego kanonicznego ich zestawu. I dobrze. Co mamy, wrzucamy do rondla o grubym dnie, w kolejności takiej, aby mniej więcej zaczynać od tych warzyw, które najdłużej miękną, a skończyć na najdelikatniejszych, są to zwykle pomidory (można je obrać ze skórki po sparzeniu, ale nie jest to niezbędne). Ale i tu są wyjątki, bo może chcemy wrzucić wszystkie pokrojone warzywa naraz? Też można.

Najlepiej zacząć od cebuli pokrojonej tak, jak lubimy: w plasterki, w ćwiartki, a jeżeli cebulki mamy małe, np. szalotki, możemy je zachować w całości. Podduszamy je na oliwie. Oddzielnie ja podsmażyłam plasterki bakłażana (jeżeli młody, to ze skórką i bez usuwania środka z pestkami). Do cebuli dodałam kilka posiekanych ząbków czosnku. Oddzielnie wrzuciłam całą nieobraną główkę czosnku, taki miękki jest pyszny i wcale nie za bardzo przydaje czosnkowego smaku. W sam raz.

Potem dałam paprykę (pokrojoną w paski, a oddzielnie strączek ostrej chili), potem krążki cukinii i ów podsmażony bakłażan, były też zioła, jakie miałam (najlepiej świeże, ale gdy ich brak, dajmy zestaw suszonych – najlepiej te o charakterze „południowym”, czyli rozmaryn, oregano, bazylia… ale mogą być i swojski majeranek, kminek, czy po prostu natka, szczypiorek, koperek). Na koniec dałam ćwiartki pomidorów (może to być przecier, mogą być pomidory z puszki lub – możemy z nich zrezygnować). Całość posypałam grubą morską solą, nie za obficie, ale tak, aby uzupełnić wypocony jej niedobór w organizmie.

Oczywiście zestaw warzyw można wzbogacić o różyczki kalafiora czy brokułów, o kostki dyni, o każdą fasolkę i groszek, o kukurydzę itd, itp. A ziemniaki? Ja ugotowałam je oddzielnie, podałam z masłem i koperkiem, ale można dusić je razem, a można w ogóle pominąć. Do warzyw zaś podać pieczywo, omlet, albo zjeść je same.

Ponieważ my lubimy warzywa al dente, nie dusiłam ich długo. Posypałam na końcu świeżo zmielonym pieprzem. Można go wymienić na ostrą paprykę.

Danie można jeść gorące, ledwie ciepłe lub całkiem zimne (z lodówki). Zawsze smakuje. Do chłodnego wina, zimnego piwa, do maślanki, kefiru lub jogurtu. Gdy mamy gęsty jogurt grecki czy bałkański, a warzywa podajemy na ciepło, możemy je ozdobić jego białym kleksem. Dodatek świeżo posiekanej zieleniny też mile widziany.

Amatorzy mogą wkroić i poddusić parówki lub inne wędliny (np. pikantne chorizo czy inne paprykowane). Warzywa można podawać także jako dodatek do mięs, makaronu lub ryżu. W sumie: do wszystkiego.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s