Mały placyk przed kościołem św. Jana w Wilnie natłoczony po brzegi. Stoją rzędem stragany uginające się pod stosami obwarzanków, zwanych smorgońskimi, pochodzącymi z miasteczka Smorgonie, z tych samych Smorgoń, które się wsławiły ongiś niedźwiedzią akademią. Obwarzanki te – „cukrowe”, „waniliowe”, „suszki”, „z czarnuszką” – są niezbędnym atrybutem każdego wileńskiego kiermaszu. Nazywają je również „kaziukami”, gdyż…
Autor: Sto Smaków Aliny
Zagadka przedwojennej ryby po grecku rozwiązana!
Jakiś czas temu opisywałam tu jakiś przepis nadesłany przez czytelniczkę w roku bodajże 1981 do „Przekroju”. Wspominała ona rybę po grecku, jaką jadła przed wojną w Kobryniu, a więc na głębokim Polesiu. Wydawało mi się to niemożliwe, że ryba po grecku była znana przed wojną, przepisu na takie danie nie znalazłam w żadnej ze znanych…
Obiad więcej niż wytworny
Takiego obiadu zapewne ani nie ugotujemy, ani nigdy nie zjemy. Poczytajmy więc o nim. W końcu jest niedziela. Przypominam, że zgodnie ze styczniowym postanowieniem będę raz w miesiącu opisywała obiady proponowane w bardzo starej książce kucharskiej napisanej przez Helenę Mołochowiec. Ta rosyjska księga była bardzo popularna na polskich Kresach, powszechnie ją wykorzystywano nie tylko od…
Rozgrzewamy się po tajsku
Mróz pokłuł nam twarze. Mimo ciepłych ubrań wróciliśmy zziębnięci. Obiad udało się przygotować szybki i rozgrzewający. Z pomocą przyszła tajska pasta Tom Yum, znakomita do przyrządzenia szybkiej i bardzo smacznej zupy. Wystarczyło ponadto ugotować ryż i przygotować sałatkę. A nawet dwie, w tym jedną z samych warzyw, drugą pożywniejszą, coś jakby dodatkowe źródło białka. Zaczęłam…
Przedwojenne owocowe chudnięcie
Do kolekcji przedwojennych diet dopisuję wyczytaną w tygodniku „Bluszcz” ze stycznia 1937 dietę owocową. Jej idea, zwłaszcza w wersji „jeden dzień w tygodniu”, bardzo mi odpowiada. Lubię owoce. A zwłaszcza zimą doceniam urok owoców egzotycznych. Przejdźmy do odżywiania się owocami i kuracji odchudzającej. Niech nikt nie myśli, że samo spożywanie owoców przyczynia się do chudnięcia. …
Przypadki ze starej gazety
„Ilustrowany Kurier Codzienny”, znany przedwojenny ikac, w grudniu roku 1928 zamieszcza na czołówce zdjęcie, a w środku numeru artykuł: „Strzały w ogrodzie belwederskim”. (Podtytuł: „B. ajent, zwolniony za pijaństwo, zastrzelił żandarma warty belwederskiej”). Sprawa tajemnicza, obrośnięta wieloma plotkami, nie wyjaśniona, zdaje się, do dziś. Dalej w numerze bulwersująca wiadomość, że socjaliści płacą za występowanie z…
Owoc mocnych wrażeń
Durian: kto wie, o czym mówię, wie wszystko. To owoc azjatycki, którego na pewno nie zapomną ci, którzy o niego się chociaż otrą. Zawsze byłam ciekawa, jak bym go przyjęła. Nie zwiedzałam tej części świata (Wietnam, Tajlandia, Indonezja, czyli Azja Południowo-Wschodnia), świeży durian widziałam tylko w filmach kulinarnych, no i sporo o nim czytałam. Teraz…
Na mrozy – Meksyk pikantny i kolorowy
Nie ma co kryć: jest zimno. I cieplej na razie nie będzie. Sięgnijmy po dostępne dogrzewacze i rozgrzewacze, po prostu po kuchnię ciepłą, ostrą i wesołą. Taka pochodzi z Meksyku. Opisywałam już tutaj chili con carne. Zachęcałam do własnych wariantów tej potrawy. Warto wspomnieć i o tym, że jest idealna na wiele okazji. Można ją…
Krągły rok zamknięty
Będzie właściwie o poezji, nie o kuchni, chociaż… Kto czytał ten blog co najmniej od dwóch miesięcy, ten wie, że każdemu miesiącowi towarzyszy wiersz Iwaszkiewicza z tomu wydanego przez niego w roku 1967 – „Krągły rok”. Wiersze pisał poeta siedemdziesięcioletni. Jakkolwiek podczas całego roku wraca do niego młodość z jej odczuwaniem świata, to towarzyszy mu…
Zimny bufet przedwojenny
Dokończenie propozycji Marii Disslowej i Elżbiety Kiewanarskiej; dowiemy się z nich, jak przyjmowano gości, co i jak im podawano na przyjęciu typu „zimny bufet”. Tłumaczenie oczywiste i dla nas: Przy licznych wieczornych zebraniach, chociażby nawet środki gospodarzy pozwalały na urządzenie gorącej, siedzącej kolacji, dużo dogodniejszem jest zawsze urządzenie zimnego bufetu. W pełni to zdanie podzielam,…
Karnawałowe przyjęcie à la lata 30.
Na zamówienie Bożenki przedstawię, jak proponowała przyjmować gości Maria Disslowa, autorka popularnej przed wojną książki kucharskiej. Opisywałam ją już tutaj. Ponieważ przygotowała ją do druku poznanianka Elżbieta Kiewnarska (korzystam z reprintu z książki wydanej w roku bodajże 1929), a ona, jako „Pani Elżbieta”, współpracowała z pismem kobiecym „Bluszcz”, właśnie stamtąd znam jej porady, podane też…
Sałatki na mroźny dzień? Czemu nie?
Za oknem minus dziesięć. I powietrze jak kryształ. Na stół wjeżdżają sałatki. Co do nich podać? Pieczywo. U nas będzie to chleb mazurski – razowy, z ziarnami, z chrupiącą skórką. Ale może być pieczywo włoskie. Dodatkiem do sałatek mogą być: sery, wędzone ryby oraz wędliny lub zimne mięso, ale można je jeść same. Z lampką…