Ostatni dzień sierpnia – po węgiersku

Na bazarach wabią oczy warzywa. Zwłaszcza te czerwone: pomidory i papryki. Są ich różne gatunki. Mnie skusiły gruntowe pomidory nazywane bawolimi sercami (Oxheart). Nazwa z racji rozmiaru i kształtu. Są mięsiste, znakomite w smaku, pyszne i na surowo, w sałatkach, i w potrawach gotowanych.

A jeżeli do nich kupimy paprykę, to wprost sama przyjdzie na myśl kuchnia węgierska z jej mięsami duszonymi, gotowanymi i wypiekanym, czyli gulaszami (to zupa!) i pörköltami w rozmaitych ich odmianach. Gdy już mowa o nich, to mnie nasuwa się jeden autorytet w ich przyrządzaniu – Tadeusz Olszański. Dziennikarz, także sportowy, hungarysta (z mamy Węgierki), autorytet w dziedzinie węgierskiej kuchni od czasu wydania barwnie napisanej książeczki pt. „Nobel dla papryki”.

Ale rozpocznijmy nie od jego porad. Może chcemy obiad zacząć od zupy? Poleciłabym przepis, który wyszperałam w tygodniku „As” z roku 1936. Niedawno pisałam o samym piśmie wydawanym przed wojną w krakowskim koncernie prasowym Mariana Dąbrowskiego. Rozbudowany dział kulinariów i poradnictwa prowadziła w nim Zofia Szyc-Korska, obsługująca kulinarnie także „Ilustrowany Kuryer Codzienny”, czyli słynnego Ikaca, największą przed wojną gazetę codzienną. Co tydzień w „Asie” podawała jadłospis na kolejne dni. Bogaty! Dzisiaj tak już nie jemy, a na pewno nie na co dzień. Zupa węgierska jest propozycją na niedzielę. My takiego całego zestawu dań obiadowych i kolacyjnych chyba nawet w święta nie podamy, możemy go sobie tylko wyobrażać. Chyba że mamy ochotę je ugotować (bez pomocy domowej zajęłoby to całe przedpołudnie!), zjeść i… się przejeść.

Pozostańmy więc przy węgierskiej zupie. Jej ugotowanie nie będzie trudne i nie zabierze dużo czasu. Na bazarze kupmy do niej świeżo ukiszoną młodą kapustę. Zupa, choć ciepła, zasmakuje nawet w tak upalny dni, jakie mają być dzisiaj i jutro. Pisownia oryginału.

Zupa węgierska

25 dkg kwaśnej kapusty pokrajać drobno, dodać 5 dkg wytopionej słoninki wraz ze skwarkami oraz 3—4 świeże pomidory lub dwie łyżki marmolady pomidorowej, poczem dusić wszystko razem około godzinę. Osobno gotuje się rosół z kości cielęcych; rosołem tym rozprowadza się kapustę w potrzebnej ilości, zagotowuje i podaje, wkroiwszy przedtem do zupy dwie parówki. — Osobno podaje się cienkie płatki chleba, przypiekane ma rumiano.

Dopowiem tylko, że stylowe będzie użycie do zupy słoninki wędzonej, jeżeli w ogóle tłuszczu zwierzęcego się nie boimy. Czy po takiej zupie godzi się podać danie mięsne? Rozważmy to, a jeżeli okaże się, że tak, przyrządźmy duszoną cielęcinę. Skoro po węgiersku, to z papryką. Przepis podaję jako cytat z przywołanej książeczki Tadeusza Olszańskiego, zachowując wiernie jego słowa. Na końcu przepisu podaje krótką charakterystykę tej potrawy, a ja od niej zacznę: „Pörkölt z cielęciny jest znacznie delikatniejszy niż wołowy i dlatego nie dodaje się ani kminku, ani majeranku, ani nawet ostrej papryki. Podlewa się go częściej wodą i dusi w bardziej wodnistym sosie”. Przystępując do gotowania, pamiętajmy o tym.

Pörkölt cielęcy
Borjupörkölt

1 kg cielęciny

100 g smalcu

200 g cebuli

2 ząbki czosnku

2 strąki zielonej papryki

pomidor

łyżka przecieru pomidorowego

sól, papryka w proszku



Bardzo drobno pokrajaną cebulę zeszklić na tłuszczu, dodać paprykę w proszku, posiekany czosnek i przecier pomidorowy, podlać niewielką ilością wody. Po kilku minutach, gdy woda odparuje, wrzucić pokrajaną w kostkę cielęcinę (najlepiej z łopatki) wraz z chrząstkami i kostkami. Posolić i dusić na małym ogniu pod przykryciem. Często mieszać i podlać małą ilością wody. Gdy mięso zaczyna mięknąć, dodać pokrojoną w paski paprykę oraz posiekany pomidor. Podlać wodą i dusić; pod koniec dodać jeszcze papryki w proszku i podawać.

Oczywiście, jak to u mnie, bez lekkich zmian się nie obyło. Mięsa było mniej (40 dag). Zamiast smalcu był olej. Paprykę wzięłam nie zieloną, lecz czerwoną. A pomidora na pewno było więcej niż w przepisie. Był też jeden, ale za to wielki, jak to bawole serce. Dlatego mięso zginęło w treściwym, pomidorowo-paprykowym sosie. Papryka w proszku z przepisu jest oczywiście słodka.

Czy godzi się do pomidorów podać… pomidory? I to rozważmy. Jeżeli tak, podajmy je w postaci sałatki, jeżeli nam nie będą pasować – sałatkę podajmy na kolację. Zamiast „kaczki w auszpiku z sałatą majonezową”.

Sałatka z pomidorów i ogórków małosolnych po mojemu

pomidor bawole serce

4 małe ogórki małosolne

duża cebula hiszpańska (słodka)

koperek

olej słonecznikowy

sól, pieprz z młynka

Z pomidora skroić plastry, a je pokroić w paski. Ogórki pokroić w plasterki. Cebulę w cienkie krążki, które rozdzielić. Układać warstwami pomidory, plasterki ogórków i krążki cebuli. Skrapiać olejem, umiarkowanie solić i pieprzyć. Z wierzchu sałatę posypać posiekanym koperkiem. Na stole postawić sól i młynek z pieprzem.

Z czym podać węgierski obiad? Z winem węgierskim, a jeżeli innym, niech będzie mocno czerwone, zdecydowane w smaku, wyraziste. Pijących i nie pijących może zainteresuje odpowiedź na pytanie „Kiedy nie należy pić wina”. Tę znalazłam w mocno prawicowej gazecie „ABC” z roku 1938, a więc z czasów, gdy rozkwitała przyjaźń polsko-węgierska. Dlatego pewnie maestro Rossini sięga w niej po… węgrzyna. Myślę przy tym, że zamiast cierpkiego wina, jak podano, do ciastek mistrz zażądał węgierskiego tokaju.

 

Sławny kompozytor włoski Joachim Rossini był jak wiadomo wytrawnym smakoszem i znawcą win. Pewnego dnia zaprosił go na ucztę jeden z jego wielbicieli. Stół  uginał się od wyszukanych potraw i różnorakich win. Gdy podano rybę, rzecze Rossini:

— Przy  rybie smakuje tylko dobre, białe wino. Podajcie mi proszę to wyśmienite kapryjskie.

Gdy podano pieczyste rzekł:

— Pieczeń należy zalać dobrym burgundem.

Przy sałacie zażądał reńskiego, przy ciastkach cierpkiego węgierskiego. Innych żądał przy serze, owocach i słodyczach.

W pewnej chwili jeden z duchownych zwrócił się do niego z zapytaniem:

— Mistrzu, z jakim daniem, według ciebie, nie należy pić wina?

— Z wodą, mój przyjacielu — odrzekł bez namysłu autor „Cyrulika sewilskiego”.

O czym pamiętajmy zwłaszcza wtedy, gdy jemy pod węgiersku.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s