Gdy się nie chce gotować

Może się nie chcieć gotować z różnych powodów. Z braku czasu. Z niechęci do tego, co wyświetla łazienkowa waga. Z jesiennej chandry. Z lenistwa. A wreszcie z powodu opinii niektórych, którym nie w smak wszystko, ze szczególnym uwzględnieniem gotowania na gazie. Dlaczego na gazie? Dlaczego gotowania? Rzecz opisał – i to pod nazwiskiem, a nie jako np. Karakuliambro!  – K. I. Gałczyński, a wydrukował mu „Przekrój” w roku 1947. Aby nie gotować, a czymś się zająć, możemy się zająć kiszeniem. Kapusty. Nieodżałowany „P” także to pokazał. W ubogim roku 1946.

 

Miał pewien dziadunio
pewną babuleńkę
a ta babuleńka
gazową kuchenkę:
fik-mik
oksymoron
synteza
antyteza
omlecik
suflecik
daktyle
z ryby file
wyższa gastronomija.



Zmieniały się czasy
a babcia się pasła,
wszystko na tym gazie,
ze świeżego masła:
fik-mik
oksymoron
synteza
antyteza
omlecik
suflecik
daktyle
z ryby file
wyższa gastronomija.



Aż w końcu dziadunia
zatrzęsła cholera
że ta babuleńka
ciągle się obżera:
fik-mik
oksymoron
synteza
antyteza
omlecik
suflecik
daktyle
z ryby file
wyższa gastronomija.

 

Więc, że był dziadunio
fachowy konował,
wziął pompę i babci
wszystko wypompował:
fik-mik
oksymoron
syntezę
antytezę
omlecik
suflecik
daktyle
z ryby file
wyższą gastronomiję
.

 

Hm. Stąd może powiedzenie „Straszny dziadunio”?… Ale coś jeść trzeba. Przy okazji niechęci do gotowania nie szukajmy tuczących fast-foodów. Raczej ograniczmy kalorie i oczyśćmy organizm (odpompujmy), pozwólmy mu na złapanie oddechu choćby przed ciężkim czasem gęsi świętomarcińskiej. Polecam co najmniej jeden dzień pod znakiem surówek. W tym najzdrowszej ze znanych. Tej z kiszonej kapusty.

Opis jej zdrowotnych właściwości znalazłam w narodowej, i to radykalnie narodowej, przedwojennej gazecie „ABC”. Ten dziennik z roku 1937 jest straszny. Przedstawia obraz świata, jakiego w większości nie znamy. Radykalnie nienawistnego. Ubogiego w empatię i koncyliacyjność. Jednocześnie wręcz dumnego z takiej postawy. Poeta zajmował w nim miejsce, o którym potem chyba chciał zapomnieć. Gazeta, jak wiele wtedy, miała przy tym zdecydowanie mniej radykalną kolumnę dla pań. Goszczą w niej moda – guziczki, riuszki, pończoszki – ale i kulinaria. Tam znalazłam wielką pochwałę kiszonej kapusty. I o ile pod innymi treściami spod szyldu ONR-u się nie podpisuję, o ile woalki, falbanki i płaszczyki w kratkę są mi obce, to pod tym tekstem – podpisuję się obiema rękami. Po prostu: bez względu na poglądy warto jeść kiszonki. W tym – bardzo słowiańską, bo nie tylko polską – kapustę. Nie dziwmy się ortografii, tak pisano przed wojną. A przy tym kapusta jest zdrowa nie tylko w taki sposób, jak opisano w „ABC”.

Kapusta kiszona oraz pomidory zawierają największą ilość wszelkiego rodzaju witamin; to też [tak pisano!] zaliczają ją zwolennicy djety witaminowej do najlepszych a jednocześnie i najtańszych środków odżywczych. Kapusta zresztą – biała lub czerwona – doskonale nadaje się do jedzenia w stanie świeżym z oliwą czy kwaśną śmietaną, jako sałata. Surowa kapusta kiszona ma własności leczenia, bo zabija robaki; w tym względzie zresztą kapusta posiada współzawodniczkę w postaci marchwi. Cenne bardzo są składniki mineralne, zawarte w kiszonej kapuście, znajdujące się w niej bakterje mleka kwaśnego, podobnie jak w kwaśnym mleku, wywierają silny wpływ na organizm, bo tępią nadmiernie rozwijające się robaki. Ciekawe są wyniki badań lekarskich w tej sprawie. Najwięcej doświadczeń robił w tym względzie we Francji uczony rosyjski, Miecznikow, który na ich podstawie utrzymuje, że tam, gdzie najwięcej się jada kapusty, ludzie najdłużej żyją.

Na surówkę kupujemy kapustę sałatkową, nieco mniej ukiszoną niż ta na bigos czy pierogi. Często jest kiszona z dodatkiem marchwi. Takiej szukajmy, albo sami wetrzyjmy tę marchew. Surówkę doprawiamy zawsze olejem, np. słonecznikowym, lub oliwą. Kto lubi, może ją posłodzić. I dodać pieprz. Aby uczynić surówkę ładniejszą i zdrowszą, dodałam do niej posiekaną zieleninę: koperek, natkę pietruszki i szczypior. Można go dać razem z cebulką. To wszystko. I kilka dekagramów mniej na wadze.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s