Ze starej gazety pomysł na chudnięcie

Oto kolejna dieta do kolekcji XX-wiecznych pomysłów na chudnięcie. Od zakończenia Wielkiej Wojny bowiem, gdzieś od lat dwudziestych, z powodu skracania spódnic i radykalnej zmiany w proporcjach sylwetki, szczupłe zaczęło znaczyć piękne. Do tej wojny, którą my nazywamy pierwszą światową, piękne były panie puszyste, z solidnym dekoltem, z toczonymi, jak mawiano,
ramionami, z bujnymi biodrami. Tęgie uda i łydki  przykrywały spódnice, talie, w więc brzuchy, modelowały gorsety. Po ich odrzuceniu, co zapoczątkowało rewolucję w modzie, jeszcze przed tą wojną, tęga prawda zaczęła wychodzić na wierzch. I okazało się, że sylwetkę trzeba naprawiać: szczupleć, chudnąć, pozbywać się nadmiarowych kilogramów.

Kobieta u początków XX wieku miała być wiotka i omdlewająca, nieco później, od lat dwudziestych, po prostu szczupła. Wysportowana, energiczna, zgrabna. Tak zostało do dziś. Zauważono ponadto, że otyłość szkodzi zdrowiu. Szukano więc bardzo różnych recept na pozbywanie się nadmiarów ciała. Dla dobrej sylwetki i urody, dla zdrowia, dla wygody wreszcie. A w ogóle rozpoczął się wtedy, także do dzisiaj trwający, kult młodości. Dojrzałość, kultywowana przez wiek XIX, zdecydowanie zrobiła się passé. Aby dobrze wyglądać, trzeba było być młodą, szczupłą dziewczyną, a  nie bujną, dojrzałą kobietą (kto z Warszawiaków pamięta, co oznaczało określenie: „kobieta w wieku trolejbusowym”? O ile pamiętam, zastosował je Tyrmand w „Złym”. Otóż numery tych środków transportu masowego rozpoczynały się od 51…). Oto kolejna z diet, która miała zapewnić, aby każda pani wyglądała na przeciętny wiek tramwajowy (czyli dwadzieścia kilka…).

Dieta pochodzi ze styczniowego (a więc wyszedł po świętach!) numeru gazety „Czas”, organu krakowskich konserwatystów, wówczas ukazującego się w Warszawie. Warto poczytać, jak odchudzały się nasze babcie i prababcie, i zwrócić uwagę choćby na specyficzny styl w jakim pisano wtedy o kobietach i dla kobiet.

 Pani śledzi za modą. Chce być zawsze w formie. Pragnie nie tylko być modnie, a więc ładnie ubraną, pragnie by linia jej ciała była zawsze młodzieńcza, a więc szczupła, chłopięca. Co tydzień poddaje skrupulatnie swe ciało wadze, czy przypadkiem nie przybyło jej kilkaset gramów. Jeśli utrzymuje swą wagę w granicach, jest zadowolona, jeśli zaczyna przybierać na wadze odmawia sobie często najkonieczniejszych pokarmów potrzebnych dla organizmu. Zaczyna się głodzić. Rujnuje swój organizm, gdyż zazwyczaj stosuje dietę nie zasięgnąwszy poprzednio porady lekarza, czuje się osłabioną, zdenerwowaną. Jej samopoczucie jest złe.

Zapomina przy tym Pani o jednym najważniejszym, że dla organizmu ludzkiego potrzebna jest pewna ilość kalorii, by organizm mógł należycie funkcjonować. Przeciętnie organizm zużywa 30 kalorii na kilogram wagi i takiej ilości kalorii musi mu dostarczyć pożywienie. Jeśli zaś Pani pozbyć się nadmiernej ilości tłuszczu, zeszczupleć, może ograniczyć swą konsumpcję do granicy 20 kalorii na 1 kg wagi, czyli musi wprowadzić do organizmu 1000 kalorii. Trudno jest jednak mówić o kaloriach, skoro nie każda Pani wie, ile kalorii zawiera dany posiłek. Uprasza to zagadnienie doskonale miesięcznik „Votre Beauté”, poświęcony kulturze fizycznej kobiety, który podaje czytelniczkom doskonały system odchudzania się.

Na podstawie badań przeprowadzonych przez specjalistów-dietetyków ustalono, że najłatwiej jest dostarczyć organizmowi ludzkiemu tych potrzebnych dla organizmu 1000 kalorii pod postacią chleba i masła. Dotychczas celem odchudzania się stosowano fantastyczne ilości sałat, surowych jarzyn, soków, a więc rzeczy lekkostrawnych, nietuczących. Ale nie każda Pani mogła pozwolić sobie na tego rodzaju kurację, która np. u nas jest dość kosztowną.

System zaś chleba z masłem, jest wprawdzie bardzo monotonny, ale ma te zalety, że jest łatwy do przeprowadzenia i nie kosztowny. I jeszcze jedno. Przy tego rodzaju diecie można z powodzeniem nie zmieniać trybu życia, pracować, o ile Pani zajmuje się praca zawodową, nie tracąc przy tym energii i sił.

Ten system wypróbowany został po raz pierwszy przez Angielkę, kobietę 35-letnią, sekretarkę dużego przedsiębiorstwa handlowego w Londynie, a więc osobę bardzo zajętą, nie mogącą zbyt dużo czasu poświęcać swej urodzie. Oto jak wyglądało jej całodzienne menu: pierwsze śniadanie – pół szklanki mleka, chleb i masło. W południe: chleb z masłem. Na podwieczorek chleb i masło oraz filiżanka herbaty lekko ocukrzonej. 7-ma wieczór – chleb, masło, do tego pół filiżanki mleka. Przed snem: znów chleb i masło. Przy tym ilość chleba spożywanego dziennie nie może przekraczać 300 gram.

System ten ma wiele dodatnich stron dla pań lubiących chleb z masłem, jest przy tym tani, wygodny, gdyż nie potrzeba niczego gotować, nic odgrzewać, nie tracić czasu na spożywanie posiłków. Każdej chwili, nie przerywając zajęć, można zaspokoić głód. Przy tym tego rodzaju odchudzanie się nie wywołuje żadnego osłabienia czy znużenia. Wspomniana Angielka stosowała taką kurację przez trzy tygodnie. Straciła przez ten czas 5 kg wagi. Szczególnie interesującym jest, że przy tym systemie odchudzania radykalnie szczupleją linie bioder i talii. Zdaniem Angielki odwód jej bioder zmniejszył się o osiem centymetrów, w pasie o cztery centymetry. Przy tym cera jej nabrała żywych kolorów, wygładziła się. Po przeprowadzeniu tej kuracji pacjentka czuła się fizycznie i umysłowo o wiele młodszą, przy czym jej samopoczucie było doskonałe. Nie przerywała zaś swej pracy w czasie stosowania powyższej kuracji ani przez jeden dzień.



No cóż. Nie była to dieta zrównoważona. Jednak przydałby się w tej orgii chlebowej jakiś listek sałaty lub plasterek jabłka… Ale ostatecznie, to tylko trzy tygodnie, chyba wielkich szkód organizm nie dozna, gdy się zdecydujemy na podjęcie tego istotnie prostego dojścia do kilku centymetrów w talii mniej. Oczywiście pod warunkiem zdrowia ogólnego.

Zdradzę teraz rok owej diety: 1938. Za półtora już roku historia, za sprawą ówczesnych polityków, zgotowała paniom (i panom też) radykalną dietę, znacznie ograniczającą spożycie chleba i jego jakość, a masło wykluczającą w ogóle ze stołów. Że już wtedy nad domami wisiała tragedia, mało kto widział, a na pewno nie redaktorzy gazetowych rubryk „dla pięknych pań”. Co też dla nas może być jakąś nauką.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s