Szybko, prosto i przyjemnie na obiad

Znowu danie proste, szybkie i przyjemne. A gdy sobie pozwolimy na kieliszek chłodnego białego wina – wytworne. Wino może być o bukiecie z tych mocniejszych, np. Pinot gris.

Lekko rozmrażamy któreś z gotowych mrożonych ciast francuskich (po wypróbowaniu dostępnych w sklepach, mam swoje ulubione; warto takie sobie dobrać). Wykładamy nim okrągłą formę do tarty (robię to na papierze do pieczenia) lub ostatecznie blachę z piekarnika. Lekko podpiekamy, nakłuwając widelcem, aby się nie wybrzuszyło (stare książki kucharskie zalecają obciążenie pieczonego placka suchą fasolą lub grochem; z lenistwa nie robię tego, gdy podczas pieczenia spuchnie, wystarczy przekłuć bąbel).

Przyrządzenie farszu trwa krótko. Gdy ciasto się rozmraża, podduszamy w maśle lub na oliwie lub obgotowujemy krewetki, mieszamy z ziołami (bazylia? oregano? mięta? rozmaryn? wedle uznania, może być tylko natka, a zresztą nie musi być nic), skrapiamy sokiem z cytryny, można wetrzec jej skórkę. Lekko solimy (zwykle mają w sobie już jakąś porcję soli). Gdy czasu brak, można mrożone krewetki przelać wrzątkiem i dopiero po tym ew. poddusić, np. z szalotką lub czosnkiem. Na koniec można krewetki ułożone na podpieczonym spodzie tarty (warto go podsmarować oliwą lub roztopionym masłem, aby nie rozmiękło), posypać chili. Albo dodać strączek świeżej chili czy pepperoni skrojonej w krążki.

Na koniec sypiemy starty ser. Może to być parmezan mniej czy bardziej oryginalny. Albo starty gruyer czy inny ser twardy. Wedle smaku lub możliwości możemy pod koniec pieczenia dodać plasterki mozarelli lub któregoś z serów pleśniowych typu bleu.

Do tego bardzo pasuje rukola, z delikatnym winegretem. W moim wypadku to oliwa z kroplą, no, może trzema, octu malinowego. No i już, chyba że mamy wspomniane wino pinot gris czy jego włoską wersję: grigio.

Dodaj komentarz