Znowu risotto. Na piątek

Co ten ryż za mną tak chodzi? Oto kolejny szybki obiad z risottem w tle, u nas był wczoraj. Najpierw zama-rynowałam łososia: skórka starta z limonki, sok z niej wyciśnięty, koperek, czosnek, sól. Klasyka. Tego łososia smaży się kilka minut: na patelni grillowej lub zwykłej, wtedy na
odrobinie oliwy lub dobrego oleju. Podaje z ćwiartką limonki, można posypać
świeżo zmielonym pieprzem lub ostrymi chili czy cayenne.

Risotto za kolejnym razem robię już płynnie. Wyszło znakomite! Tez klasyka: oliwa z szalotką (ale niech tylko się zeszkli), na toryż. Dodałam także kupione niedawno gotowe, pokrojone w pa-seczki, suszone grzybki mun. (Świetnie wyglądają w bla-dym ryżu). Gdy ryż już też się zaszklił, zalałam go haustem białego wina (Pinot Grigio), potem wodą, wreszcie na końcu śmietanką (nie powinna być kwaśna). Osolić (chyba że używało się bulionu już słonego). Do tego risotto na końcu dodałam gotowe szparagi ze słoiczka.
Gotowanie całego obiadu trwało ze 20-25 minut. Aha, na końcu na blady ryż trafiła garstka
listków tymianku.

Na stół poszła jeszcze sałata lodowa z oliwą i sokiem z limonki. I już otworzone wymienione włoskie wino. Jego lekko owocowy a zarazem dość wyrazisty smak znakomicie pasował i do łososia, i do kremowego risotto.

Obiad w pół godziny. W sam raz na zakończenie męczącego dnia.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s