3. wpis

Alina Kwapisz-Kulińska – 10/01/2011 10:03

No i w końcu wczoraj musieliśmy porobić zakupy. Mamy swój hiper-super-market, w którym zadomowiliśmy się tak dalece, że mamy już znajome panie „na kasie”. Wymieniamy z nimi uprzejmości i wcale nie czujemy się gorzej niż w dawnym sklepiku osiedlowym z czasów, gdy mieszkaliśmy „na osiedlu”. Tym razem podeszliśmy do kasy, gdzie urzędował pan. W ogóle tego dnia było wyjątkowo pusto, toteż gdy podjechaliśmy i wyładowywałam rzeczy z wózka wyjątkowo zresztą obficie wypełnionego (o tym – po tym), nasz pan kasjer, młody chłopak, gadał sobie z drugim też bezczynnie tkwiącym przy kasie. Opowiadał, że przedtem pracował w innym „hipciu”, gdzie bardzo mu się podobało, ale jednak zrezygnował i przyszedł tu, bo będzie miał jedną zajętą sobotę w miesiącu, a tam miał dwie. Jednym uchem zasłyszałam też, że pochodzi ze wschodu, spod białoruskiej granicy, co zresztą dało się nieco usłyszeć w jego śpiewnej wymowie (uwielbiam ją i od razu zwraca moją uwagę nawet jej cień).

Gdy już nas zaczął kasować, natrafił na physalis – na marginesie, czy nie prościej stosować polską nazwę: miechunka? – i nie wiedział, co to jest. Tłumaczył, że tu pracuje dopiero drugi dzień. Pomogłam mu, wymieniając nazwę, aby mógł poszukać kodu w swojej ściągaczce. Kilka owoców dalej leżało mango. Pomyślałam, że może też nie zna nazwy i ją podsunęłam. A on grzecznie, ale z lekkim oburzeniem: no, mango to znam. Bardzo mi się to spodobało, jako widomy dowód tego, że nie samą kapustą i burakami żyjemy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s