Obiecałam fasolę, oczywiście ugotowaną, lecz w wersji na zimno. A więc, jak się można domyślić, w sałatkach. Na początek te historyczne, ze starych gazet, ciekawe bardzo. Podam je w kolejności zamieszczenia. Od najstarszej. Sprzed stu czternastu lat! Z warszawskiego pisma o znaczącym tytule: „Dobra Gospodyni”. A więc zapraszam do roku 1908. Przepis podpisał J. Lubicz….
Tag: stare gazety
Z fasoli (1). Dania ciepłe
Duży gar fasoli pozwoli wyżywić dużo osób – to dobre rozwiązanie dla tych, którym przybyli dodatkowi domownicy. Wśród moich przyjaciół jest ich sporo. W dodatku przygotowanie fasoli – znana jest z kuchni wielu narodów, gotowana, duszona, zapiekana w różnych postaciach i z różnymi dodatkami – nie jest skomplikowane. Ja zdecydowałam się na opcję węgierską. Dla…
Pizza inna niż zazwyczaj
Smutny czas, przerażające wiadomości, niepokój, ale jeść, a więc i gotować trzeba. Potrawą wygodną do przygotowania i lubianą prawie przez wszystkich jest pizza. Jest wygodna, bo wierzch drożdżowego ciasta można przykryć prawie wszystkim, co mamy pod ręką. Od najprostszego nadzienia z pomidorami i serem po wymyślne i bogate – z warzywami, wędlinami, rybkami, owocami morza,…
Solidny obiad zimowy
Wojna tuż za naszymi granicami. Wiele osób we własnych domach przyjmuje uchodźców z terenów bandycko atakowanej Ukrainy. Dlaczego tak powszechnie? W naszym kraju przypomina się nieuchronnie rok 1939, gdy my uciekaliśmy przed nawałą, gdy w prawie każdej polskiej rodzinie też byli uchodźcy i już pierwsze ofiary. Bo wtedy to my byliśmy zaatakowani. Może dlatego tak…
Najprościej jak się da
Nawet zapalonym i pracowitym kucharzom i kucharkom nie zawsze się chce gotować. Każdemu się może przydarzyć chwila lenistwa. A tu jeść trzeba. Zdarza się, że dzwoni rodzina, że jest już na dworcu i za godzinkę się zjawi. Albo chcą nas odwiedzić rozbawione przyjaciółki, bo są blisko. Zawsze pozostaje przyjęcie na zimno. Korzystamy z żelaznego zapasu…
Cordon-bleu i nie tylko
Bezpretensjonalnie, zdrowo, w miarę szybko i tanio – takie domowe obiady lubimy gotować. Pokażę więc właśnie taki, jaki podałam niedawno najbliższym. Najmocniejszym jego punktem, obok frytek (które dziecko ich nie lubi?), były kotleciki, usmażone na wzór tych nazywanych w kuchni klasycznej: cordon bleu. Skąd ta nazwa? Wyjaśnienie biorę z mojej „Encyklopedii kulinarnej”: CORDON-BLEU dosłownie znaczy…
Nie wstydźmy się resztek
W dawnych domach oszczędność byłą cnotą, a jednym z jej przejawów było niemarnowanie niczego, w tym jedzenia. Zasadę tę stosowano na co dzień, ale zwłaszcza od święta, a raczej po świętach. Wtedy reszek zostawało najwięcej i nie można było ich przejeść, przy tym pamiętajmy, że nie było wtedy lodówek i zamrażarek. Ale i po codziennych…
Ryba z chrzanem
Połączenie oczywiste czy nie? Niektórzy chrzan chętnie jedzą do wędlin, zwłaszcza do wielkanocnej szynki, są tacy, którzy kochają mniej lub bardziej łagodny sos chrzanowy, inni kładą na talerzu ze stekiem kilka wiórków zestruganych z korzenia chrzanu, chrzan podają do golonki, a nawet natrafiłam na zrazy wołowe z chrzanem… Ale chrzan do ryby? Choć sama dotąd…
Ze szpinakiem
Lubię. Kto nie lubi, niech żałuje. Bo szpinaku – a niektórzy go omijają szerokim łukiem – nie trzeba jeść samego, lecz bywa też dodatkiem do wielu potraw. Wszystkie uzyskują dodatkowe wartości, smak i kolor. Walory szpinaku podam za „Tygodnikiem Mód i Powieści” z roku 1909. Podaje i sposób przyrządzenia, aby był najsmaczniejszy. Docenią wszyscy miłośnicy…
Lasagne i łazanki
Co to są lasagne, makarony i dania z nich znane z kuchni włoskiem, na ogół wiemy. Ale czy wiemy, że nazwa „łazanki”, znanych w kuchni polskiej kwadratowych makaronów, podawanych do zup (w moim domu rodzinnym do grzybowej) oraz zapiekanek (u nas były łączone z kapustą), właśnie od tej włoskiej nazwy pochodzi? Pewnie nie. A pisze…
Pierwszy w Nowym Roku obiad z kurczakiem
W latach 60–tych w „Przekroju” smaczne felietony kulinarne zamieszczała Maria Iwaszkiewicz (1924–2019), Iwaszkiewiczówna właściwie, bo była córką Jarosława. Autorka kilku książek wspomnieniowo-kulinarnych, opisywała między innymi, jak się jadało w domu jej rodziców. Kto nie czytał tych wybornych książek, niech koniecznie ich poszuka. A na razie niech się zadowoli przekrojowym felietonem z roku 1965. Jest poświęcony…
Śledź i nawet ucho od śledzia
Zakąskowy śledź, nazywany nieraz pieszczotliwie śledzikiem, bywa albo uwielbiany, albo nielubiany. Bez uczuć pośrednich. Należy zdecydowanie od grupy przekąsek, choć można ze śledzi przyrządzić i obiad. Niektórzy nie wyobrażają go sobie bez kieliszka (oby jednego, no, dwóch) czystej zimnej wódki. Ale znałam i dzieci, zwykle tak zwane niejadki, w śledziach, i to marynowanych, gustujące. Co…