… na szwedzki stół. Gdy mamy przed sobą przyjęcie karnawałowe, gdy urządzamy jubileusze, urodziny (gratulacje, gratulacje!), imieniny, gdy chcemy podać coś szczególnego, proponuję to coś wybrać z kuchni polskiej. Nazywa się intrygująco fałszywy łosoś z cielęciny pochodzi z książki kucharskiej Marii Monatowej. Już wiele razy o niej pisałam. Przyznam, że chociaż na przepisie wiele razy…
Autor: Sto Smaków Aliny
Nie dla psa
Że jest nie dla psa, mówiono dawniej, uważając że ją za produkt lubiany, często jedzony, może nie wykwintny, ale solidnie zaspakajający apetyty. Była nieodzownym składnikiem bigosu (podawano go po staropolsku przed zupą, na początek obiad składającego się potem z pieczeni, drobiu, zwierzyny, pasztetów itd.). Gotowano ją do sutego barszczu. Dziewiętnastowieczny historyk i archeolog Cezary Biernacki…
Zarządzanie ryzykiem
Nie ryzykiem kulinarnym! Czy występują jakiekolwiek wątki kulinarne w filmie, nazwanym u nas dość łopatologicznie „Chciwość”? (Ja nazwałabym go tak, jak dałam w tytule). Otóż kulinariów jest mało, przyznam, ale film tak mi się tak spodobał, że go opiszę. Oryginalny tytuł „Margin Call”, pochodzi z języka speców od finansów. To oni są bohaterami opowiedzianej znakomicie…
Naleśniki bolszewickie
Po świętach, przyjmowaniu gości itp. chyba nie ma takiego, komu by nie pozostały w lodówce jakieś resztki. Stoją, stoją i nie bardzo wiadomo, co z nimi robić. Kawałki pieczeni (z mięsa lub drobiu), sosy (np. boloński, pomidorowy, grzybowy lub biały), kawałki ugotowanych lub duszonych warzyw (np. brokuły, pieczarki) proponuję wykorzystać do nadziania naleśników. Można zawijać…
Efektowny, delikatny, ziołowy
Podaję dzisiaj przepis szybko, może się komuś przyda np. na Urodzinowe Przyjęcie? (Wszystkim urodzonym 7 stycznia życzenia trwałych sukcesów). Niech będzie drób. Ale kurczak może się znudzić. Pieczony, gotowany, smażony, duszony i tyle. Już nie wspomnę o wszelkich gotowcach z Kentucky. Ten przepis poznałam z któregoś programu telewizyjnego. Wydawał się skomplikowany. Cała komplikacja polega na…
Styczniowy obiad: menu wytworne z 1929
Gdy wracałam ze szkoły, jeszcze podstawowej, w domu nikogo nie było. Odgrzewałam zupę zostawioną przez mamę, robiłam sobie kanapki i często – stawiałam przed nosem, na stole (no tak, wydało się, czytałam przy jedzeniu!) książkę kucharską mojej mamy. Jak mi po latach opowiedziała, dostała ją od znajomego, któremu się bardzo podobała. Nie był to mój tata,…
Kochajmy sałaty!
Zielenina w naszym kraju, podobno od czasów królowej Bony, była w pogardzie. Pewnie i królowa Maria Ludwika, małżonka Władysława IV i Jana Kazimierza, i Marysieńka Sobieska napotykały trudności w jej wprowadzaniu na stoły; a, jako Francuzki, takie dajmy na to sałaty kochały. Może dlatego, z tej nienawiści do zielonego, kontusze i pasy słuckie opasywały solidne…
Po wielu dniach za stołem
Być może jeszcze ten tydzień oznacza dla niektórych zjadanie różnych zapasów sylwestrowych, a nawet świątecznych (mnie wczoraj, wbrew rozsądkowi, spotkało zjedzenie ostatniego kawałka pewnego urodzinowego tortu, ale był taki czekoladowy…), ale już po kolejnym dłuuugim weekendzie warto się będzie wziąć za dobrą figurę. Oto kolejna porada dietetyczna (i informacja zarazem) z codziennej gazety „Czas”. Jest…
Z alkoholem czy bez
Dzisiaj coś z roku 1904. Tytuł pełny: „Wstrzemięźliwość. Dodatek miesięczny do ‘Posłańca Niedzielnego” dla Bractwa Wstrzemięźliwości”. I wszystko jasne. Ciekawe jest to, że pismo ukazywało się we Wrocławiu, w języku polskim. Zresztą niezłym (tradycyjnie cytuję zgodnie z oryginałem). W roku 1904 ukazywało się jako rocznik piąty, miało więc czytelników. Stopka opisuje je tak: Redaktor Prof….
Uroda i zdrowie za pół darmo
W nowym roku chce się pięknieć, zdrowieć, mądrzeć. Nie wiem, czy pocieszające jest to, że nasze prapra- i prababcie dokładnie tego samego chciały gdzieś w okolicach 2., 3., no może jeszcze 4. stycznia. Bo już tak około 15. jakoś się o tym zapomina… Ale jednak w tym roku może będzie inaczej? Aby tak było, trzeba…
Noworoczna zabawa z drobiem
Zauważyłam, że kaczki i gęsi na stołach zrobiły się modne. Popieram tę modę i się z niej cieszę. Zawsze je lubiłam. Chętnie je przyrządzam i… zjadam. Nowy Rok zwykle witam indykiem, ale nie dostałam go (czy raczej jej, bo przecież kupujemy indyczki), a nie chciało mi się biegać po mieście i szukać. Kupiłam więc gęś…
Sylwestrowe gumbo
Wróciłam do potrawy z Luizjany. Do gumbo. Można będzie do niego śpiewać: „hey, gumbo, gumbo rock”, można: „o, gumbo, gumbo italiano”. A na pewno trzeba będzie sporo popijać! Najlepsze by chyba było zimne piwo na gaszenie ostrego smaku. Ale piwo, w Sylwestra? Chyba nie. Może jednak zimne białe wino. No i zimna woda. A potem…