Codzienna układanka obiadowa

Zdarza się, że musimy przygotować obiad dla kilku osób, które mają różne upodobania dietetyczne lub smakowe. Czy można pogodzić bez szkody mięsożerców i jaroszy, kogoś, kto lubi potrawy extra very hot z kimś kto najchętniej jada potrawy miękkie i łagodne, wreszcie miłośnika kuchni tradycyjnej z kimś, kto szuka wciąż nowych smaków? Dokonałam tego. I to wcale nie dużym nakładem pracy. Moja propozycja obiadu z kilku bardzo różnych dań nie była też kosztowna. Ponieważ obiad składał się z kilku dań, które można było łączyć w różne kombinacje, zrezygnowałam z podania tradycyjnej zupy. A przy tym uwzględniłam porę roku oraz pogodę. Chłodne ranki dopuszczają podanie potraw solidniejszych niż te, którymi raczyliśmy się jeszcze niedawno, w dni upalne i pełne słońca.

Menu wrześniowego obiadu na niepogodę:

– Boczek pieczony.

– Słodkie ziemniaki czyli bataty, szybko ugotowane w mikrofalówce.

– Czarna fasola w pomidorach.

– Naleśniki.

– Do naleśników na słodko: borówki amerykańskie i śmietana.

– Surówka: rukola z borówkami.

Dziwny zestaw? Już go objaśniam. Naleśniki można wypełnić fasolą lub zjeść na słodko: jako danie obiadowe lub deser. Do naleśników z fasolą mięsożerca i osoba amator solidniejszego jedzenia dołoży plaster boczku. Kto nie powinien jeść mąki, zje bataty. Sałatę można podać na początku obiadu, zamiast zawiesistej zupy. Ale można ją i zjeść obok plasterka boczku. Tak więc połączenia poszczególnych dań dopasujemy do naszego apetytu i smaku.

 

Boczek pieczony po mojemu

chudy boczek ze skórką

sos sojowy

trawka cytrynowa sypka

ziarna kopru włoskiego

sypka papryka chili lub cayenne

płatki soli z papryką chipotle

Boczek obgotować krótko w wodzie. Osuszyć. Skórkę naciąć w romby. Natrzeć sosem sojowym i przyprawami także w nacięciach, obsmażyć na patelni do smażenia beztłuszczowego. Wstawić do piekarnika, piec przez godzinę w temperaturze 200 st. Najlepiej upiec w brytfance z kratką, pod którą podlać tyle wody, by mięso do niej nie dotykało. Boczek będzie gotowy wtedy, gdy nóż go nakłuwający wejdzie w niego prawie jak w masło.

 

Zestaw przypraw, którymi potratujemy boczek, można oczywiście dopasować do swojego gustu. Klasyką dla polskiej kuchni jest majeranek. Obok takiego boczku można upiec także cebule. Do tłustej wieprzowiny warto dodawać paprykę (nie musi być ostra, to zależy od upodobania), bo zawarta w niej kapsaicyna pozwala spalać ten straszny tłuszcz. Przed podaniem należy odciąć skórkę z boczku i posypać go papryką.

Do obiadu podałam obgotowane w mikrofalówce pomarańczowe bataty. Pokrojone w kostki wkładam do specjalnej torebki zamykanej strunowo, przeznaczonej do gotowania w mikrofali. Przygotowanie w niej ziemniaków – zwyczajnych i słodkich – trwa 7 minut (przy 600 W). A robi się to obok wszystkich innych czynności. Bataty mają korzystny indeks glikemiczny, dlatego niektórzy wybiorą je zamiast naleśników.

Na naleśniki nie podaję przepisu. Dopowiem tylko, że mąkę do nich trzepaczką mieszam z mlekiem i wodą gazowaną. Zamiast takiej wody można dodać pół łyżeczki proszku do pieczenia. Lubię, gdy naleśniki są cienkie i lekkie. Wolę smażyć małe niż jeden wielki. Wtedy można zjeść dwa naleśniki na ostro – z mięsem lub fasolą, a jeden na koniec na deser – na słodko.

Czarna fasola w ostrym sosie pomidorowym

szklanka czarnej fasoli do ugotowania lub z puszki

cebula i czosnek

olej

świeży tymianek

papryczka chili lub inna ostra

pomidory krojone z kartonika lub z puszki

łyżka koncentratu pomidorowego

3–4 świeże listki laurowe

łyżeczka cukru

sól, papryka sypka słodka i ostra (może być wędzona)

Suchą fasolę obgotować, wodę odlać. Zalać świeżą wodą, gotować do miękkości (ale nie może się rozpaść). Może to potrwać godzinę. Fasolę gotuje się bez soli.

Na oleju zeszklić cebulę pokrojoną w kostkę, dodać czosnek, po dwóch–trzech minutach wrzucić pomidory i pomidorowy koncentrat, posiekaną drobno ostrą papryczkę, listki laurowe, dusić aż sos zgęstnieje. Posolić i dodać cukier, dodać świeży tymianek. Poddusić jeszcze kilka minut.

Do sosu dołożyć ugotowaną fasolę. Gotować ją co najmniej przez kwadrans (można dłużej), aby nabrała smaku. Spróbować, dosolić i doprawić papryką słodką i ostrą.

Papryka wędzona nada potrawie więcej ciekawego smaku. Można ją kupić w sklepach z przyprawami ze świata (także w internetowych). Łyżeczka cukru podkreśla smak pomidorów, nie bójmy się jej dodać. Ostrość sosu zależy tylko od upodobań naszych i naszych gości. Oczywiście, gdy użyjemy fasoli z puszki, znacznie ułatwimy sobie życie, bez szkody dla smaku potrawy. Taką fasolę chętnie zjedzą domowi wegetarianie. Zawijamy ją w naleśniki – w rulonik lub złożone tylko na pół. Obok kto zechce, położy plasterek boczku.

Jeżeli nie podaliśmy sałaty jako przystawki, stawiamy ją na stole obok dania. Jej świeża  owocowość złagodzi mocne wrażenia fasoli na ostro.

Rukola z borówkami

sałata rukola

borówki amerykańskie

dobra oliwa

ocet malinowy lub inny owocowy

sól, pieprz z młynka, cukier

W słoiczku z zakrętką wymieszać ocet z solą i odrobiną cukru, dolać oliwę, wstrząsać, aż winegret się połączy w całość. Sałatę umyć, osuszyć starannie, ułożyć w salaterce. Na rukolę wysypać umyte i osuszone borówki. Tuż przed podaniem zalać sosem, posypać pieprzem z młynka.

Zamiast borówek można dać i inne owoce: truskawki, maliny, ale także śliwki pokrojone w paski. Kto nie ma octu owocowego, może dać ten z czerwonego wina. Zwykle proporcje oliwy i octu to trzy do jednego.

Po naleśnikach z fasolą i plasterkiem boczku lub bez niego deserem może być naleśnik z pozostawionymi borówkami i kleksem śmietany, posypany odrobiną brązowego cukru.

Nie jest to obiad bardzo elegancki. To posiłek domowy i codzienny. Dostarczy na pewno solidnej porcji energii. Dlatego przed nim lub po nim warto znaleźć czas na dłuższy spacer lub jazdę na rowerze.

Dla kontrastu zamieszczę zdjęcie obiadu z najwyższej półki. Po prostu wytwornego. Takimi obiadami przyjmował dostojnych gości prezydent II Rzeczypospolitej na warszawskim zamku. Zdjęcie zamieścił popularny przed wojną ilustrowany tygodnik „Światowid”, należący do prasowego koncernu Mariana Dąbrowskiego. Początek mu dało założenie w roku 1910 „Ilustrowanego Kuryera Codziennego”. Potężnemu krakowskiemu przedsięwzięciu prasowemu wojna przyniosła zagładę. Nie został odbudowany.

A miejsce tego wspaniałego obiadu, Zamek Królewski w stolicy, odbudowano. Bo we wrześniu 1939, siedemdziesiąt pięć lat temu, spłonął obrzucony bombami, potem, podczas lat okupacji, był rozbierany i rabowany z cennych dzieł sztuki. Ostateczny kres zadali mu Niemcy podczas Powstania Warszawskiego. Odbudowano go dopiero w latach 70. XX wieku.

Nie słyszałam, aby obecnie w jego salach urządzano uroczyste obiady. Prezydenta USA w tym roku gościła restauracja mieszcząca się w zamkowych arkadach, dawnych… stajniach. Są pięknie zrewitalizowane, to fakt. Ale może warto wrócić do przedwojennej tradycji i gości wyjątkowych przyjmować w zamkowych salach?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s