Ciasto w cieście

Tytuł nie jest moją własnością. Wymyślił go jeden z Czytelników mojego bloga – dziękuję. Znakomicie oddaje istotę tego aspektu kulinariów, po który już sięgałam. Czyli wykorzystania zeschniętych ciast poświątecznych. Przypominałam, jak radziła sobie z tym Maria Iwaszkiewicz. Sięgała ona do pomysłów naszych prababek. Ostatni raz w tym roku, po dłuuugiej serii świąt, do tematu wracam. Będzie aktualny także po świętach wielkanocnych. Wtedy będzie można tu sięgnąć. Chyba że znajdę wyjątkowo ciekawy i nie opisany sposób na podanie odświeżonej wersji zeschniętego ciasta, to go podam.

Nasze prababcie były bardzo oszczędne. Wiedziały, że jedzenia wyrzucać nie wolno. Ten zmysł oszczędności warto pielęgnować u siebie i przekazywać go dalej. Choć dzisiaj nazywa się go podejściem proekologicznym. Jak zwał, tak zwał. Resztek nie wyrzucać, a jeść świeżo i atrakcyjnie. Można? Można.

Pierwszy sposób pozwolił mi zużyć leżące w lodówce okrawki od ciasta kruchego. Można je zamrozić, ale w końcu i tak trzeba będzie wreszcie coś upiec. Drugi służył wykorzystaniu zeschniętych kromek ciasta drożdżowego i piernika.

Babeczki z budyniem

ciasto kruche

opakowanie budyniu o dowolnym smaku

starta skórka pomarańczowa

łyżeczka curacao lub innego likieru albo nalewki

owoce z konfitury lub świeże, obgotowane w syropie

Kruchym ciastem wyłożyć foremki babeczek. Upiec je w 180 st. przez 10–15 minut. W tym czasie przygotować zgodnie z przepisem na opakowaniu budyń, „perfumując” go likierem i dodając startą skórkę z pomarańczy (niepryskanej). Budyń włożyć do babeczek, przybrać konfiturami.

Kto chce budyń uczynić lżejszym, może go wymieszać z pianą z białka. Ale po przestygnięciu.  Jeżeli się ma świeże zioła – miętę lub melisę – można je dodać do masy budyniowej gdy się już zagęściła, po zdjęciu z ognia. Takie babeczki przybieramy listkami tych ziół. Przygotowując ciastka dla dzieci, nie dodajemy alkoholu. Można dać kilka kropli olejku waniliowego, anyżowego lub lawendowego. Zamiast konfitur można wziąć owoce świeże, ale obgotowane w lekkim syropie, lub owoce z puszki.

Drugi sposób pozwolił mi wykorzystać pozostawione specjalnie kawałki ciasta drożdżowego z bakaliami oraz piernika. Ciasta schły, niepokojąc domowników. Eksperyment z ich wykorzystaniem uważam za udany. Domownicy też.

 

Ciasto z ciasta

kawałeczki podeschniętego ciasta drożdżowego

kromki piernika

likier amaretto lub lekki syrop (patrz: niżej)

2 jajka

2–4 łyżki cukru pudru

szczypta soli

łyżka śmietany kremówki

łyżka mąki pszennej

pół łyżki mąki ziemniaczanej, kukurydzianej lub ryżowej

masło klarowane

Masłem wysmarować naczynie żaroodporne. Ułożyć w nim kromki ciasta, na przemian jasne i ciemne. Skropić je likierem lub syropem. Kilka kawałków suchego ciasta zostawić, pokroić je w kostkę lub pokruszyć.

Jajka rozdzielić na żółtka i białka. Żółtka zmiksować z cukrem, dodać mąkę i śmietanę. Białka ubić na pianę ze szczyptą soli. Połączyć masę żółtkową z białkami, wylać na kromki ciasta, posypać okruchami. Na wierzchu położyć kilka kawałeczków masła. Piec w piekarniku nagrzanym do 160 st. przez 20–30 minut.

To ciasto najbardziej smakuje podane do herbaty, jeszcze lekko ciepłe. Miałam je przełożyć konfiturą figową, ale o tym… zapomniałam. Podałam ją więc oddzielnie. Obok postawiłam także bitą śmietanę. Jej kleks do tego ciasta bardzo pasuje.

Na koniec powróćmy jeszcze do dawnych pomysłów kulinarnych. Tygodnik „Bluszcz”, już przed wojną reklamujący się jako pismo prababek i prawnuczek, jako wydawany od lat 60. wieku XIX, nie mógł pominąć sekretów odświeżania ciast. Będzie aktualny tak długo, jak długo będziemy piekli ciasta w domu. Zwłaszcza w święta, gdy ciast wyrabiamy kilka, a i goście dzielą się z nami własnymi wypiekami. Na te podeschnięte podaję sposoby z roku 1926, w ówczesnej ortografii.

Uważając jednak, że zawsze wyrób świeży jest zdrowszy do konserwowanego, nie radzę ich [ciast] tak długo trzymać. Jeśli dobra babka nieco sczerstwieje, a chcemy jej smak przywrócić, należy zrobić lekki syrop ze szklanki cukru na szklankę wody, wcisnąć do niej sok z cytryny, otartą na tarce skórkę z tejże cytryny, duży kieliszek rumu, araku, lub jakiego aromatycznego likieru: abricotiny, kirschu, maraskina, syropem tym kolejno skropić babkę, aby dobrze wszędzie przesiąkła i wstawić na dziesięć minut do ciepłego pieca, lub pod blachę, w smaku przewyższy świeże pieczywo. Pozatem z babek i placków są wyborne budynie i grzanki maczane w mleku z jajami, przysmażane na maśle i pokryte konfiturami.

Te likiery z tekstu to nalewki lub wręcz owocowe wódki, jak bezbarwna mocna wiśniówka – kirsch. Stosować można także prawdziwe likiery, polecam zwłaszcza pomarańczowe (Grand Marnier, cointreau czy curacao) lub migdałowe amaretto. Ciasto w cieście jest znakomitym pomysłem, a efekt pozwala zakasować smakiem wyroby nawet renomowanych cukierni.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s