Deser na „po gęsi”

Krążę wokół świątecznego obiadu, którego najmocniejszym punktem była gęś. Wczoraj opisałam dodatki do niej. Dzisiaj – deser podany do poobiedniej kawy lub herbaty i kieliszeczka nalewki lub likieru podanych jako digestif. Pomysł na niego przywiozłam z naszej podróży do Trento, czyli Trydentu. Tam zamówiłam ów smakołyk w restauracji. Ma szczególny smak, przyrządza się go bowiem z tamtejszym ciemnym piwem. Temu dodatkowi zawdzięcza swoją nazwę, którą wziął od tiramisù. Jest to robione na jego wzór, dowcipnie nazwane, birramisù.

Jak wiadomo, niektóre potrawy stają się powszechną własnością i są wykonywane w domach na różne sposoby. Nie mają jednej wspólnej, kanonicznie obowiązującej metody przygotowania. Ta jest dobra, która się kończy efektem smakującym spożywającym. Moje birramisu („birra” to włoskie piwo) smakowało, mogę zaręczyć. Nie ustępowało temu, które jadałam w trydenckiej restauracji. A może było… lepsze?

Birramisu po mojemu

opakowanie sera mascarpone

2 jajka

ciemne piwo

kawa świeżo zaparzona

miód kremowy

sól, cukier puder

kakao do posypania

Jajka rozbić na żółtko i białko. Żółtka utrzeć z miodem i mascarpone. Białka ubić na sztywną pianę ze szczyptą soli i cukrem pudrem. Wmieszać do masy żółtkowo-serowej. Piwo podgrzać i wymieszać z gorącą kawą i miodem. W przestudzonym napoju zanurzać biszkopty.

Układać w naczyniach porcjowych albo w jednej szklanej salaterce warstwę biszkoptów i przekładać ją porcją masy serowej. Wierzch deseru posypać przez sitko proszkiem ciemnego kakao.

Jak pisałam, tiramisu czy birramisu ma wiele wariantów. Zwykle u żywa się do niego większej ilości jajek, nawet sześciu. Są to przeważnie tylko żółtka. Niekiedy ucierane do zgęstnienia na parze. Dużo przy tym roboty… Po sprawdzeniu stwierdzam, że dwa jajka naprawdę wystarczyły. Niektórzy sporządzają deser z dodatkiem bitej śmietany zamiast ubitych białek. Często sama tak robię. Ale deser z mocno ubitą pianą z białek jest lżejszy. Warto to rozważyć. Zamiast miodu można wziąć tylko cukier puder. Ale miód przy ciemnym piwie daje bardzo ciekawy efekt smakowy. No i najważniejsze: nie podaję proporcji, bo tego deseru nie zepsuje, gdy czegoś dodamy mniej, czegoś więcej (no, chyba że będziemy lali piwo bez opamiętania). Aha, jeszcze jedno: ja biszkopty zanurzam na bardzo krótko, aby nie zmiękły na papkę.

Jak widać, birramisu po mojemu przyrządza się szybko i bez wysiłku. A efekt znakomity.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s