Menu filmowe lub książkowe

dnia

Pogoda paskudna. Kto nie wyjechał w te kilka wolnych dni, czyli weekend przeciągający się na cały tydzień, szuka zajęć domowych. A może sięgnąć po klasyk filmowy lub książkowy? Wybrałam już leciwy, w co trudno mi uwierzyć, bo pamiętam, gdy był przebojem. To film włoski z ducha: „Ojciec chrzestny”. W swoim czasie modne było naśladowanie chrapliwego głosu Marlona Brando. A może ktoś sięgnie po książkę, którą napisał Mario Puzo, będącą pierwowzorem filmu? Filmy są trzy. Akurat na trzy odsłony obiadu czy długo trwającej kolacji. Nie napracujemy się, nie nadwerężymy zawartości lodówki. Proponuję menu proste.

Najpierw aperitif. Znalazłam go w książce o koktajlach autorstwa Roba Chirico. Jak objaśnia, istnieje wiele koktajli, które wymyślono na część filmów czy filmowych gwiazd. Zwykle nie żyją długo. Ten jakoś przetrwał. Kiedy go pić? „Czy alpejska wiosna, lato w pełni, złota polska jesień czy też ferie zimowe, Ojciec Chrzestny będzie mężczyzną na wszystkie pory roku”. A gdzie go można znaleźć? Autor radzi: „Rozejrzyj się za klubami w klimacie Hollywood. Czy w twoim mieście jest bar w stylu Cinema Noir? Jeśli nie, być może stworzenie go okaże się świetnym biznesem na przyszłość?” Hm. Na razie próba domowa. Koktajl jest bardzo prosty. Wystarczą dwa składniki. My je mieliśmy.

 

Godfather
Ojciec chrzestny

60 ml szkockiej whisky

30 ml amaretto

Wlej wszystkie składniki do uprzednio schłodzonej szklanki typu old-fashioned tumbler wypełnionej lodem i zamieszaj.

Koktajl jest mocny. Czy wystarczy na całą pierwszą część filmu, tę najbardziej klasyczną? Warto to rozważyć zawczasu. Autorowi pasuje do tego koktajlu cielęcina. Hm. Może jako vitello tonnato? To klasyczna potrawa włoska – cielęcina w sosie tuńczykowym; takie połączenia można znaleźć w moim blogu. Ale ja cielęciny nie miałam. W ogóle z zakupami nie przesadziłam, bo tłum w sklepach był okrutny (w jednym usłyszałam, jak pan mówi do pana wskazując na kolejki do kas: „patrz, k…, to przez ten kryzys”). A sklepy w świąteczne dni były przykładnie zamknięte.

Trzeba było coś przygotować z domowych zapasów. Zawsze mam jakąś passatę z pomidorów. Makaron. I już właściwy kierunek. Włoska pasta. W naszym wypadku – pasta fresca. Ostatnio takie można kupić. Gotują się trzy minuty. Trzeba pilnować, aby nie rozgotować. To potrawa najprostsza jaka być może. Nie ma co robić zbyt długiej przerwy w filmie bądź co bądź bardzo długim, nawet jeżeli oglądamy tylko pierwszą część. Dodałam do niej parówki cielęce. W zamrażalniku mam zapas na czarną godzinę. Nie ma co oszczędzać. Kupujmy najdroższe, a jeżeli są w opakowaniu zawsze sprawdzajmy, co zawierają. Czy w tych cielęcych jest cielęcina, a w drobiowych drób. Z warzyw – wyjęłam z lodówki brokuły. Ale może to być papryka. Podduszona cebula z czosnkiem. Marchewka pokrojona w dość grube talarki i podgotowana lub podduszona.

 

Tagliatelle z warzywami

paczka świeżego makaronu jajecznego

brokuły

passata pomidorowa

2–4 parówki cielęce

świeże zioła

ser tarty typu włoskiego

oliwa

sól, pieprz, pół łyżeczki cukru

Brokuły podgotować na parze, aby pozostały twardawe. Podgrzać sos, doprawić do smaku. Pokroić parówki. Wrzucić do sosu. Zagotować wodę na makaron. Ugotować go pilnując, aby się nie rozgotował. Odcedzić. Wymieszać z oliwą. Ułożyć na nim brokuły. Polać sosem, resztę sosu podać oddzielnie. Tak samo podać posiekane zioła i starty ser.

To wszystko. Ugotowanie tej potrawy trwa dziesięć minut, a nawet krócej. Pasuje do prawie każdego włoskiego filmu. Ambitni oczywiście mogą wcześniej poddusić mięso wołowe lub cielęce i dodać do sosu. Albo podać makaron tylko z warzywami. Zaręczam jednak, że prostackie parówki też smakują w sosie pomidorowym dobrze. Jak to parówki.

Deser podajemy jeszcze prostszy. Truskawki do niego warto przygotować wcześniej i do chwili podania chłodzić w lodówce.

 

Lody na truskawkach

lody jogurtowe

truskawki

likier np. amaretto

listki świeżej melisy

Truskawki obmyć, osuszyć, pokroić odrzucając niedojrzałą część przy szypułce. Skropić likierem. Na owocach położyć kulkę lodów. Przybrać listkami melisy. Melisę można też posiekać i wymieszać z owocami.

Lody można dać jakieś inne, ale takie, aby smakiem nie przytłumiły owoców. Warto je smakiem dobrać do likieru (np. cytrynowe lub waniliowe do limoncello). Zamiast melisy można wziąć miętę. A kulki dać dwie, jeżeli się nie boimy słodkich kalorii.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s