Obiad w 10 minut

dnia

Intensywnie pracujecie, wracacie do domu późno i bardzo zmęczeni? Coś trzeba zjeść. Proponuję zrelaksować się kuchni przyrządzając posiłek niezwykle prosty. Nie ma potrzeby zamawiania pizzy do domu, czy kupowania po drodze chińszczyzny (jakkolwiek to lubimy i czasem warto z tych opcji korzystać!). Zapobiegliwie kupmy wcześniej ciasto na włoską foccacię i trzymajmy w lodówce. A gdy dodatkowo wyciągniemy z lodówki sałatę, posiłek zdrowo dopełnimy.

Zrobiłam tak: poprosiłam domowego sommeliera o nalanie mi lampki sherry, czyli hiszpańskiego wina jerez (a nie „cherry” czyli wiśniówki, jak niektórym się myli). Wyjęłam z piekarnika blaszkę, wyłożyłam ją papierem do pieczenia. Ciasto na focaccię odpakowałam, ułożyłam na blaszce. Wypiłam kolejny łyk sherry. Ciasto posmarowałam oliwą, nałożyłam na nie czarne oliwki pokrojone w krążki – można takie kupić gotowe, są nawet tańsze od całych. Całość posypałam grubą solą morską oraz suszonymi ziołami. Było to oregano, ale może być rozmaryn lub inne zioła; może być ostra papryka. To wszystko. Piekłam zgodnie z przepisem na opakowaniu.

 

Wypijając kolejny łyk sherry, przyrządziłam sałatę. Była to roszponka, czyli po francusku mâche. Ma drobne zaokrąglone listki, a smak bardzo przyjemny. Jest jak aksamit. Bajkę o roszponce znamy z kart baśni braci Grimm. W moim blogu jest już dokładniej opisana, można odnaleźć. Umytą i dokładnie wysuszoną roszponkę skropiłam oliwą i kilkoma kropelkami balsamico z Modeny. Pieprz, odrobina soli w ostatniej chwili przed podaniem, bo ta sałata jest bardzo delikatna i od octu oraz soli szybko więdnie.

 

Ostatni łyk sherry. Focaccia upieczona. Sałata na stole.

 

A może podać do tego piwo? Oczywiście schłodzone, broń Boże ciepłe. O piwie pomyślałam wtedy, gdy w „Przekroju” wypatrzyłam legendarną jego reklamę, zdaje się że wymyślił ją „przekrojowy” Jan Kamyczek, specjalista od savoir vivre’u, czyli Janina Ipohorska, niezwykle zdolna i inteligentna graficzka i redaktorka. Reklama dyskretnie podkreśli nam porę roku. Za pasem marzec, podobno koty zaczynają harcować. A gdy to sobie uświadomimy, pomyślimy, że zima się kończy. Zmęczenie po ciężkim dniu zniknie, mimo zabawy w kucharzenie, a może dzięki niej. Ręczę za to. Przygotowanie tego obiadu trwa dziesięć minut, placek pieczemy minut dwadzieścia. Jeżeli chcemy, możemy jego wierzch przybrać inaczej, np. wzbogacić pożywność, posypując startym serem.

Dodaj komentarz