Ser smażony dla smakoszy

Ser smażony w panierce to potrawa, której wykonanie wymaga pewnej wprawy. Tak jest z każdym panierowaniem. Osoba niewprawna ma kłopot z tą nieszczęsną panierką przyklejającą się do dłoni, a potem z ocenieniem, czy panierowany składnik jest w środku dostatecznie usmażony. Nie ma na to innej rady, jak ta: ze trzy razy pomęczmy się i usmażmy dla wprawy, a potem wszystko pójdzie składniej.

Nie jest to potrawa najzdrowsza i polecana przez żywieniowców. Na pewno nie powinny jej podawać ci, którzy dbają o linię i poziom wagi oraz unikają tłuszczów. Ser sam w sobie jest tłusty. Ale może wynagradza mu to wysoka zawartość wapnia? Dodatkowo: panierka plus to smażenie. Same kalorie. Ale to potrawa tak smaczna, że może czasem warto ją przygotować i zjeść. W zasadzie to przystawka, ale starcza na cały obiad.

W PRL-u smażony ser był tym kulinarnym wynalazkiem, który pozwalał zatuszować całkowity brak mięsa przy obiedzie lub kolacji. Podany z sałatą, stanowił pełnowartościowy posiłek. Zwykle był to ser salami, który swoją krągłością przypominał wyśniony i niedostępny kotlet. W latach 70. pojawiły się wprawdzie u nas sery pleśniowe (były camembert oraz brie, i polska wersja  roqueforta – udana! – rokpol), ale nie przypominam sobie, aby je smażono.

A potem, w początku lat 90. minionego wieku, gdy w sklepach i na stołach znalazły się sery inne niż salami i podlaski, pojawił się też nowy hit kuchenny. Smażony camembert. Dziś to już klasyka. Potrawa zwykle lubiana. Typowo zimowa. Rozweselająca, bo pięknie syci, a podajemy ją zwykle z dobrym czerwonym winem. Dodatkowo – podobno sery pleśniowe są afrodyzjakami. Same zalety. Plus wady opisane wyżej.

 

Klasyczny dodatek do smażonego sera to żurawina lub borówki, takie jak do mięsa. Wyjęłam więc słoiczek tychże z szafy z zimowymi zapasami i wzięłam się za panierowanie małych krążków sera. Bo takie warto kupić; aby było po jednym na porcję. Nie polecam krojenia tego sera na mniejsze kawałki. Zwłaszcza dla tych, którzy początkują w tej materii. Treść sera, nie związana skórką, łatwiej wypływa spod panierki. Dlatego lepiej smażyć cały krążek, a jeśli jest za duży na porcję, podzielić już przy stole.

Camembert smażony

krążki sera camembert

2 jajka

mąka

mleko

bułka tarta

olej do smażenia

Krążek sera zanurzyć w jajkach, ew. rozkłóconych z mlekiem. Potem obtoczyć w mące, ponownie w jajku, na koniec w tartej bułce. Panierkę dociskamy dłońmi do sera. Gdy widać, że przylega niedokładnie, warto raz jeszcze powtórzyć obtaczanie w bułce tartej. Sera ma być dokładnie przykryty, aby nie wypływał podczas smażenia. Olej dość mocno rozgrzać (nie może go być mało), smażyć ser z obu stron, przekładając tak, aby nie naruszyć panierki.

 

Gdy zostanie jajko po panierowaniu, usmażmy z niego omlecik, którym ser można przyozdobić. Do mojego sera podałam coś więcej ponad żurawinę. Otóż nią wypełniłam połówki jabłek. Naczynie do zapiekania posmarowałam oliwą, ułożyłam jabłka wypełnione żurawinami, a podczas pieczenia (10–15 minut w 160 st. C) lekko podlałam je wodą. Podając, posypałam je cynamonem.

 

Do takiego sera zawsze podaję sałatę. Albo z sałaty, albo z cytrusów. A można połączyć sałatę z pomarańczami czy mandarynkami. Wtedy ten niezdrowy ser staje się trochę bardziej zdrowy. Do niego kto chce, je bagietkę. Ostatnio pojawiły się takie i na zakwasie, i z mąki pełnego przemiału. Te wybieram.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s