Moda i głód, rok 1919

Dzisiaj nie będzie gotowania, tylko czytanie. Kto poluje na ciekawe przepisy, niech zajrzy jutro!

Czytaliśmy o głodzie dotykającym wschodnie Kresy Rzeczypospolitej, wskrzeszanej od roku 1918 w radości, ale i w niewyobrażalnym mozole. Wojna z bolszewikami miała rychło pogłębić i tak straszliwą nędzę tamtych ziem. A jak było z wyżywieniem w centrum Polski? Wcale nie lepiej. Młode państwo, sklejane z ziem trzech zaborów, dopiero zaczynały łączyć sieci dystrybucji. Produkcja nie nadążała za popytem. Kraj był przeorany przez fronty, zniszczony przez rabunkową gospodarkę zaborców. Na import żywności młode państwo nie miało środków. Racjonowanie zapewniało żywność ludności najuboższej. A i tak nie wystarczało jej dla wszystkich.

Przykład z Łodzi. Oto notka z dziennika „Głos Polski”, założonego na „gruzach” przejętej jednym ruchem 12 listopada 1918 roku „Godziny Polskiej”, wspieranej przez Niemców (już w roku 1914 zajęli miasto, wypędzając Rosjan). Gazetę, jej redakcję i wyposażenie, przejął związany z PPS-Lewicą Marceli Sachs (1870–1934), znany dziennikarz i wydawca. Historia tej gazety jest niezwykła, opowiada ją znakomicie Adam Ochocki (1913–1991), także wyśmienity dziennikarz, który zęby zjadł w łódzkiej prasie przed- i powojennej. Szkoda, że nie miejsce tu na opis intryg, wrogich przejęć, drapieżnej konkurencji, które ubarwiały całe łódzkie prasowe dwudziestolecie międzywojenne („Głos Polski” stał się „Głosem Porannym”, o czym Sachs się dowiedział, gdy przyjechał po dłuższej zagranicznej kuracji i poprosił w kiosku o swoją gazetę).

 

Pokazuję nieco więcej niż samą winietę gazety. Zwróćmy uwagę na ciekawy anons pod nią, zapraszający na imprezę „młodej poezji”. Mimo tragicznie ciężkich czasów życie kulturalne kwitło. Zapraszano na sztuki teatralne, wystawy, koncerty (w tym samym czasie: w Łodzi dyrygował Emil Młynarski, grała skrzypaczka Irena Dubiska).

Ale wróćmy do historii jedzenia, tzn. głodu. Jest październik roku 1919, w „Głosie Polskim” ukazuje się notka:

Obietnice zamiast chleba.

Mąka wciąż nadchodzi do Łodzi w zbyt nikłych ilościach w stosunku do naszych potrzeb. Zamiast 80 wagonów przyrzeczonych łódzkiej delegacji miejskiej nadeszło zaledwie dwadzieścia kilka wagonów. Zaległość za miesiąc wrzesień powiększyła się o 62 wagony, tak że stan aprowizacyjny miasta pomimo przyrzeczeń, że od 1-go października nastąpi zmiana na lepsze, pogorszył się. Łódź otrzymuje tylko obietnice i przyrzeczenia – i nie otrzymuje mąki i zboża.

Co to znaczyło dla rodzin bezrobotnych i robotników pracujących z przestojami z powodu braków surowca? Głód. Zdjęcie pokazuje Łódź już z roku 1928. W piśmie „Ilustracja Wielkopolska” zatytułowano je: „Łódź znowu pracuje!”. Stajk powszechny, który jesienią sparaliżował miasto, trwał dwa tygodnie. Bieda łódzka trwała i trwała.

Nie lepiej było w roku 1919 w stolicy. Oto tekst i dokładnie opisujący kłopoty aprowizacyjne Warszawy, i analizujący pokrótce ich przyczyny (zwróćmy uwagę na urzędniczy język wszechczasów!). Tytuł bez ogródek wprowadza w temat; jak zwykle zachowuję ortografię i interpunkcję oryginału:

 

Cukier.

Sprawa zaopatrywania Warszawy w cukier była do niedawna stosunkowo najlepiej postawiona, to też Warszawa nigdy poprzednio nie odczuwała braku cukru kontyngensowego. Mimo to, wydział zaopatrywania stale walczyć musiał z niedoborem cukru, powstałym wskutek przesypywania cukru z worków cukrowni do worków W. Z. i uciążliwej dostawy ładunków cukrowych z niektórych cukrowni.

Obecnie Warszawa od trzech okresów nie otrzymuje cukru prawie zupełnie z winy Ministerjum Aprowizacji, które nie zapewniło miastu Warszawa odbioru cukru z poszczególnych cukrowni do wysokości normalnego zapotrzebowania.

Złu zapobiedz [tak!] by mogło tylko oddanie na wyłączny użytek miasta produkcji kilku cukrowni produkujących łącznie ilość cukru niezbędną do zrealizowania kart cukrowych. Ilość ta, przy obecnej normie wynosi 110.000 centnarów, które mogłyby dostarczyć cukrownie: Brześć Kujawski – 40.000 ctn., Choceń – 25.000 i Leśmierz 35.000 ctn.

Gdyby Ministerjum Aprowizacji zastosowało tę zasadę do ostatniej kampanji miasto nie byłoby pozbawione cukru.

Obecnie pożądane jest zastosowanie tej zasady do nowej kampanji, aby niepowtarzać błędu w roku przyszłym. To wskazanie z góry cukrowni, z jakich miasto otrzymać winno cukier, jest tem konieczniejsze, iż wydział zaopatrywania będzie mógł dostarczać do nich stale odpowiednią ilość worków jutowych i w nich cukier równomiernie otrzymywać bez narażania się na straty przy przesypywaniu i przeładunkach.

Tłuszcze.

Jedną z większych bolączek wydziału zaopatrywania, jest aprowizowanie Warszawy w tłuszcze. Rozdział szmalcu amerykańskiego był w pierwszej fazie działalności Ministerjum Aprowizacji w tym kierunku źle postawiony, ponieważ wydziała zaopatrywania otrzymywał szmalec na równi z kooperatywami i wskutek tego nie miał możności kontrolowania prawidłowości repartacji. W pierwszych okresach zaczęto szmalec wydawać ludności bez różnicy wyznania, co spowodowało spekulację tą ilością szmalcu, jakiej ze względów rytualnych nie spożywała ludność żydowska. Ludności tej cofnięto wydawanie szmalcu, nie dano jej jednak w zamian tłuszczu roślinnego, o który wydział zaopatrywania daremnie zabiegał, opierając się na obietnicy, danej ludności w jednym z komunikatów Ministerjum Aprowizacji.

Sól.

Wydział zaopatrywania otrzymuje sól w gatunku pozostawiającym wiele do życzenia po cenach stosunkowo bardzo wysokich, a nierównomiernym do swej jakości. Sól bocheńska – I gat. i sól wielicka – II gat. są niemal identyczne, a mimo to, za pierwszą wydział zaopatrywania płaci mk. 52, za drugą zaś mk. 42. W dodatku od czasu do czasu zgłaszają się do wydziału zaopatrywania dostawcy i ofiarowują sól w gatunkach wyższych niż otrzymywana obecnie za pośrednictwem P.U.Z.A.P.P. po cenach znacznie niższych. Tego rodzaju ofertę złożono wydziałowi zaopatrywania w lipcu b.r. na 100 wagonów soli, o czem wydział zaopatrywania zawiadomił Ministerjum Aprowizacji w dniu 16 lipca prosząc o zezwolenie na zawarcie bezpośredniej transakcji.

Kasze i grochy.

Od całego szeregu miesięcy wydział zaopatrywania nie otrzymywał i nie otrzymuje nadal produktów kontyngensowych dla instytucji miejskich i sekcji tanich kuchni, o co wydział zaopatrywania zwracał się do Ministerjum Aprowizacji w dniach 5 czerwca i 10 lipca, a nie otrzymawszy pomyślnej odpowiedzi, zaproponował Ministerjum w dniu 15 września bezpośredni zakup tych artykułów w Wielkopolsce, prosząc o współdziałanie dla zakładanego w tym celu w Poznaniu biura zakupu. Jednocześnie zwrócono się do Ministerjum o wydanie zezwolenia na wwóz 40 wagonów mąki kartoflanej, zaofiarowanej wydziałowi zaopatrywania w Wielkopolsce na bardzo korzystnych warunkach.

Jak widać, racjonowano tylko podstawowe artykuły spożywcze. O mięsie czy nabiale mowy nie ma. Kto miał za co, kupował te produkty na wolnym rynku. Nic dziwnego, że szerzyły się choroby. Szalała śmiertelna grypa nazywana „hiszpanką”, w Krakowie pojawiła się infekcja zwana „japonką” (z objawów sądząc dzisiejsza tzw. grypa żołądkowa). Odnotowywano ogniska tyfusu (jak pisano, przywleczonego z Wołynia), powszechna była gruźlica. Taka sytuacja miała trwać jeszcze rok, dwa lata.

Ale nie tylko rodzime troski dnia codziennego opisywały gazety. Oto korespondencja z Paryża. Jej autor martwi się niektórymi aspektami powojennej mody. Jednym z nich jest szczupłość kobiecej sylwetki osiągana za pomocą specjalnych diet, uznawanych za szkodliwe. Te diety w moim blogu parę razy już opisywałam. W kontekście zaś biedy z nędzą panującej na ziemiach Rzeczypospolitej owe ubolewania i przestrogi brzmią humorystycznie, o ile nie gorzko:

Przeciw modzie.

Nadomiar wszystkich kłopotów, trapi Francję jeszcze jedna troska, która jest pewnym specyficznie francuskim objawem. Jest nią stały ubytek ludności, który po wojnie daje się odczuwać silniej niż kiedykolwiek. Sprawa ta jest dla Francji rzeczą niesłychanej wagi i dla tego nad zaradzeniem jej rozmyśla niejeden wybitny umysł francuski. W „Matin” umieszcza artykuł na ten temat przewodniczący francuskiego towarzystwa higienicznego dr. Foreau de Courmelles, który za jeden ze środków zaradczych uważa położenie kresu modzie, a zwłaszcza modzie obecnej. Wywody jego utrzymane w tonie napół żartobliwym, napół poważnym przytaczamy poniżej.

Kobieta modna musi być przedewszystkiem szczupła. Głosząc to gorliwie, krawcy paryscy polecając jednocześnie swym klijentkom [tak!] cały szereg środków, dzięki którym można zdobyć modną figurę. Że wpływ tych niepowołanych lekarzy jest szkodliwy – to nie ulega wątpliwości, zwłaszcza jeżeli wziąć pod uwagę że są oni dla kobiet wielkim autorytetem. Suknia obecna nie służy również wskutek swej nadmiernej krótkości i wielkich dekoltów do osłony ciała, a tym samym upada stare twierdzenie Alfonsa Karra: „La femme est un être qui s’habille, babille et déshabille” (kobieta jest stworzeniem, które się ubiera, szczebioce i rozbiera), a przynajmniej pierwsza i trzecia część tego niepochlebnego sądu o kobiecie. Jak wiele jest kobiet, które bezwzględnie podlegają modzie, tak kapryśnej i zmiennej i w obecnych czasach tak bardzo kosztownej! Jest ona niebezpieczną epidemją, która przedostaje się nawet do zapadłych kątów wiejskich.

Przydługi wstęp był zaledwie przygrywką do głównego postulatu: kobiety powinny poświęcać się nie modzie, ale rodzinie. Chodziło głównie o to, że panie ulegające dyktatowi mody – na sylwetki szczupłe, suknie przed kolana, rychło już także skracane włosy – nie tyle chorowały, ile nie chciały rodzić dzieci. W domyśle: zaczynały wychodzić z domu, pracować, być samodzielnie. O horrendum! Dlatego tekst kończy się tak:

Głośmy powrót do sukien z mocnych grubych materiałów, chroniących kobiety przed zmianami atmosferycznemi i zastosowanych do pory roku. Wróćmy do czasów, kiedy żony były podobno skromne, a przedewszystkiem – miały dużo dzieci.

No cóż, trudno uwierzyć, ale podobne pojęcia – może z wyjątkiem tych „grubych materiałów” – istnieją w niektórych głowach do dzisiaj. I to wcale nie tylko w głowach męskich.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s