Morze, ostra kiełbasa, warzywa i złoty ryż

Złożony smak paelli nieodmiennie kojarzy mi się z wakacjami w Hiszpanii. To danie, pochodzące z Walencji i bogate w składniki, występuje w wielu odmianach. Przyrządzam je chętnie także w domu. Dlatego zaopatrzyłam się w kolejną paellerę, specjalną patelnię z dwoma uchwytami, do jego sporządzania. Czy gotuję je ortodoksyjnie? Nie wiem. Wkładam w nie całą moją sympatię do Hiszpanii i zamieszkujących ją ludzi, uprzejmych i zwykle pogodnych. A że trochę bałaganią? Cóż, to prawie tak, jak moi rodacy.

Paella nie powinna być pozbawiona owoców morza. Taką najbardziej lubię i przepis na nią podawałam już w ubiegłym roku. W tym poszalałam nieco. Obok krewetek dodałam składniki mięsne. Jakie? Oto przepis tegoroczny:

Paella z Motril po mojemu

szklanka ryżu specjalnie przeznaczonego do paelli

torebka przypraw do paelli

pierś kurczaka

2-3 kiełbaski chorizo ostre

kilkanaście krewetek

mała cebula, czosnek

papryka bez skórki w oleju

1 pomidor i kilkanaście pomidorków koktajlowych, tzw. czarnych

1 l bulionu z ryby

białe wino

sól, ostra papryka

oliwa

czarne oliwki

natka pietruszki, rozmaryn

Przyrządziłam rybny bulion z dwóch kostek. W paellerze rozgrzałam oliwę, wrzuciłam cebulę pokrojoną w kostki i posiekane ząbki czosnku. Gdy nieco zmiękły, dodałam pokrojoną w kostkę pierś kurczaka i plasterki chorizo. Do kurczaka nieco podsmażonego dołożyłam pokrojone paski papryki wraz z olejem i ćwiartki pomidora. Wsypałam ryż i przyprawę do paelli. Gdy ziarenka się pokryły tłuszczem i nabrały koloru od przyprawy, zalałam je bulionem rybnym.

Teraz potrzebny jest czas i cierpliwość: stopniowe dolewanie bulionu i próbowanie ryżu. Do mięknącego dodałam krewetki oraz przyprawy: natkę i rozmaryn oraz oliwki bez pestek. W zasadzie paelli się nie miesza, ja jednak – w fazie wchłaniana płynu – robię to. Gdy bulion się skończy, wlewam na końcu białe wino. Pod koniec paelli rzeczywiście już nie mieszam, ale sprawdzam, czy ziarenka ryżu, miękkie na wierzchu, od spodu pokrywają paellerę kruchą skorupką. Kiedy tak jest, paella nadaje się do postawienia na stole.

Cała trudność polega na tym, aby uzyskać tę pyszną skorupkę na spodzie przy miękkim ryżu na wierzchu. To wymaga nieco praktyki. Spód nie może się spalić, a o to nietrudno.

Do takiej paelli można dodawać delikatne polędwiczki wieprzowe. Albo zamiast nich rybę o ścisłym mięsie. Niektórzy dokładają groszek lub zieloną fasolkę. Pewnie mogą być i inne warzywa. A także, oczywiście, bogaty zestaw owoców morza. Paellę przyprawia się szafranem. Nawet go kupiłam, ale uznałam, że warunkach campingowych użyję przyprawy gotowej. Szafran zawiozę do domu. Któregoś zimowego dnia ugotuję tam Paellę na Wspomienie Lata.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s