Nowy Rok po żydowsku

Staram się poznawać zwyczaje świąteczne różnych narodów i religii, w tym także towarzyszące im reguły i potrawy. Dbam, aby to robić rodzinnie i z przyjaciółmi. To, co znane, przestaje być straszne. Różnorodność i wiedza o niej to bogactwo.

Dzisiaj, gdy słońce zajdzie, zacznie się dla Żydów (piszę z dużej litery, choć chodzi raczej o wyznawcow religii żydowskiej) Nowy Rok 5773. W pierwszy dzień roku został stworzony człowiek. Święto Trąbek wymalował pięknie Aleksander Gierymski. Przedstawia obrzędowość charakterystyczną dla Żydów polskich w w. XIX. Stojąc nad brzegami rzeki oczyszczali kieszenie – symbolicznie wrzucając do wody swoje grzechy. Te „Trąbki” to szofar, róg, w który kapłan dmie, aby ogłosić początek tego żydowskiego święta i Nowego Roku.

Kulinarny wyraz tego obchodów Rosz-Haszana to podawanie pokarmów słodkich. Aby słodki był cały rok. Podaje się też głowę (ryby lub barana). Symbolizuje ona początek nowego cyklu, nowego życia, Rosz-Haszana oznacza bowiem „głowę roku”. Tradycyjnym życzeniem tych żydowskich świąt jest: „Abyś był zapisany na dobry rok”. Wedle wierzeń, Najwyższy otwiera księgę z uczynkami i je osądza. A potem zapisuje człowieka lub nie na kolejny rok. Dlatego jest to święto refleksji, skruchy i pokuty. Jego ukoronowaniem jest Jom Kipur, dzień sądu. Związany jest ze ścisłym postem. Żydzi, często nawet ci, którzy nie praktykują religii, odwiedzają synagogę, gdzie jest wykonywana dramatyczna modlitwa-śpiew Kol Nidre, błaganie o odpuszczenie przewin, tych, które odpuścić można.

A my wraz z tym Nowym Rokiem wydajemy nasz filmowy obiad dla Miłych Gości. Naszykowaliśmy dwa filmy, wybierzemy jeden: albo „Austerię”, według pięknej powieści Juliana Stryjowskiego, albo trochę już oklepanego, ale wciąż jednak ulubionego (Topol!) „Skrzypka na dachu”. A obiad? Poznamy wymiar kulinarny tego święta, na ile się da.

Przede wszystkim będzie słodki karp podawany w naturalnej galarecie (bez żelatyny), a właściwie w gęstym sosie cebulowo-rodzynkowym z migdałami. Przepis już tutaj podawałam. Przypomnę tylko, że istotą ryby po żydowsku jest długie gotowanie ze sporą ilością cebuli i marchwi oraz bakaliami (rodzynki, migdały w skórkach), nadającymi słodycz. Niekiedy faszeruję tego karpia, dzisiaj nie. Będzie gotowany w całości, z noworoczną głową. W sosjerce obok półmiska z rybą stawiam zawsze pozostały „sos”.

Faszerowany będzie natomiast kurczak, z nadzieniem z macy, ziół i granatów. Przed nim zaś rosół, barwiony szafranem, z kulkami z macy. Wiem, wiem, maca to pieczywo na Paschę, przaśne, bo wtedy jest zabronione jedzenie chleba na zakwasie, ale w końcu idzie mi o ukazanie żydowskiej tradycji kulinarnej, a nie o ortodoksję.

Na stole powinna być specjalnie upieczona okrągła chała, symbolizująca koło wiecznego życia. Do niej miód. Bo miodu na stole nie może zabraknąć, aby rok był słodki. Stąd pojawi się i cymes, czyli marchewka, słodka sama z siebie, ale dodatkowo jeszcze wzbogacona miodem.

Przyrządzę to danie według przepisu z książeczki pt. „Kuchnia żydowska”, której fatalne tłumaczenie już tu kiedyś opisałam. Potrawy ma sympatyczne, ale ich opis jest niekiedy do bani. Podam więc go po swojemu, zachowując składniki i tok gotowania:

Cymes z marchwi

50 dag marchwi

2 łyżki masła lub oleju

sok z jednej pomarańczy

1 cm kawałka korzenia imbiru

2 łyżki miodu

sól, pieprz

Marchew oczyścić, pokroić w plasterki. Imbir obrać, pokroić w cienkie słupki. Rozgrzać na szerokiej patelni tłuszcz, wrzucić marchew i pozostałe składniki. Zalać wodą (ok. trzy czwarte szklanki). Gotować mieszając, aż woda odparuje, a marchewki będą błyszczące i nie za miękkie.

 

Tradycyjnym deserem podczas tego święta są jabłka w miodzie. U mnie nie będzie to straszny ulepek, upiekę je, wkładając w wydrążenie w zielonych jabłkach Granny Smith miód i kuleczki z granatów, a przybiorę figami, też jako owocami podawanymi po raz pierwszy w tym roku; coś takiego powinno na stole się znaleźć.

Czy się nie zasłodzimy? Zobaczymy. Na stole znajdą się potrawy przełamujące smak słodki: sałatka z buraczków z rukolą i musztardowym winegretem oraz tzw. żydowski kawior, czyli siekane wątróbki drobiowe. Jak napisała mi Dana z Jerozolimy, jej mąż nazywał je „gehackte cures”. A trzeba wiedzieć, że „curesy” to żydowskie zmartwienia, biedy. Niech ich w Nowym Roku nam zabraknie. A miodu niech będzie w bród.

PS Korzystałam z różnych źródeł. Jeżeli w sprawach religijnych napisałam coś nieprecyzyjnie lub błędnie, chętnie przeczytam wyjaśnienia, uzupełnienia, a nawet pouczenia. Za wszystkie będę wdzięczna.

Przepisy na potrawy wymienione, ale nie opisane, zamieszczę kiedy indziej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s