Lekki obiad na upalny dzień

Samymi sałatkami – chociaż pyszne – nie pociągniemy długo. Od czasu do czasu trzeba jednak zjeść coś, przepraszam za słowo, gorącego. Nawet przy trzydziestostopniowej temperaturze. Szukamy więc potraw, które nie będą wymagały długiego przebywania w kuchni, będą lekkie, zagrają ze schłodzonym winem. Ponieważ w lodówce czekało południowoafrykańskie wino różowe, pomyślałam, że różowe krewetki utworzą z…

Chudnięcie przedwojenne c.d.

Pomysłów na szczupłą, modną sylwetkę było – jak się okazuje po solidniejszej kwerendzie w przedwojennej prasie – bez liku. Już sam ten bezlik wskazuje na to, że sposoby, wszystkie razem i każdy z osobna, były wciąż nieskuteczne… Ale to inna historia. Dzisiaj: kolejna dieta z Ameryki. Z jakiegoś powodu te amerykańskie były uważane za najskuteczniejsze….

O urzędnikach i posłach… kulinarnie

Dzisiaj pozwólmy sobie na przytoczenie dwóch żarcików z letniego numeru „Ilustrowanego Kuryera Codziennego” z roku 1936. Ponieważ niedługo wakacje sejmowe, a i rząd zwolni obroty – może warto się pochylić nad tym, jak z polityków żartowano w II RP. Czy wiele się zmieniło w naszym życiu politycznym, w RP III? Oczywiście temat jest ujęty kulinarnie!…

Czerwcowy wieczór przy herbacie

W dziewiętnastowiecznej rosyjskiej książce kucharskiej Eleny Mołochowiec, po którą sięgam tu co najmniej raz w miesiącu, są opisane przykłady różnych towarzyskich okoliczności, przy których są podawane posiłki. Zwykle omawiam obiady, ale w czerwcu przypomnę, jak podawano w Rosji wieczorną herbatę. Jest to moje swobodne tłumaczenie rozdziału pod tytułem:   Zdarza się, że towarzyskie popołudniowe przyjęcie…

Z czasów wojny – dla jaroszy

W czasach wojny gotować trzeba było z byle czego. Nie było mięsa, jaj, masła, śmietany i w ogóle nabiału oraz tłuszczów. Tych produktów brakowało, były na kartki, racjonowane. Już od czasu dojścia Hitlera do władzy, Niemcy odkryli pożytki z obowiązkowo jedzonych potraw jednogarnkowych (początkowo raz w tygodniu). Te zupy składały się głównie z warzyw. Jeżeli…

Jedna z kasz – kukurydziana

Jak coś jest przyrządzone na oliwie, to pochodzi z południa, jak na maśle – z północy. Przywiozłam z Włoch półprodukt w postaci ugotowanej, gotowej do dalszej obróbki polenty. Czyli kaszy kukurydzianej. Jest na zdjęciu. Kto lubi kasze, polubi i tę. Ma piękny złoty kolor (jakkolwiek w sklepie we Włoszech widziałam i białą), dość obojętny smak,…

Deser sycylijski

Z powodu Nocy Świętojańskiej albo dla znajomego Jana, który dzisiaj obchodzi imieniny (jeszcze raz, naj-naj) można przyrządzić deser, co się zowie. Kto potrafi, niech go pięknie udekoruje, wyciskając wzory i szlaczki z bitej śmietany, ale i bez tej dekoracji będzie ozdobą imieninowego stołu w miejsce banalnego tortu. Kto się więc nie boi kalorii, albo raz…

Mój chleb na piknik

Wybieramy się na działkę, na grillowanie, w odwiedziny do znajomych, a może sami przyjmujemy gości? Upieczmy im chleb. To nic trudnego. Właśnie się o tym przekonałam. Ponieważ chcę zużyć zapasy mąki kukurydzianej – żółtej jak słońce, którego ostatnio brakuje! – zabrałam się za chleb kukurydziany. Zaczerpnęłam wzory z Sieci, a szczegóły dodałam sama. Wyszedł chleb…

Zimna kawa na wieczory ciepłe i nie tylko

Gdy planujemy dłuższe posiedzenie – sami lub z przyjaciółmi – możemy wcześniej pomyśleć o deserze i zaparzyć kawę, tak aby nie tylko wystygła, ale i wychłodziła się w lodówce. Gdy jej tak mocno nie schłodzimy, nie martwmy się, i tak podamy zimną. Bo jej dopełnieniem będą lody: capuccino, café latte, waniliowe lub śmietankowe. Można poeksperymentować…

Niespodzianka. Włoskie smaki

Chorwacja jest urokliwym krajem, pełnym życzliwych ludzi, pięknych krajobrazów, smacznych produktów. Kto lubi takie wakacje jak my, poza hotelami – śmiało może tu przyjechać. Wrażenia kulinarne wyniesione z restauracji, ale także z samodzielnego gotowania – za sprawą świeżych ryb i owoców morza, warzyw, niezłej oliwy, znakomitego nabiału – będą na pewno pozytywne. Ale wszystko ma…

Z resztek coś specjalnego

To specjalne to ciasto filo, którego zwitek tutaj kupiłam. Resztki to pozostałości sosu pomidorowego (pół słoika), wędzonka pokrojona w plasterki oraz warzywa: cebula, papryka, pomidor, a wreszcie garstka startego sera. Ciasto, a raczej kilka jego warstw posmarowałam sosem podduszonym zcebulą i obłożyłam wymienionymi produktami. Miałam dodać kilka oliwek, ale o nich zapomniałam. Przykryłam ten farsz,…

Z Adriatyku na nasz stół

Trzeba było rano wstać, aby być przed siódmą w „rybarni”. No i wybrać, co chcemy kupić. Albo inaczej: na co mamy apetyt. Na kamiennej ladzie rozłożone było niewiele ryb. Sprzedawało je tylko dwóch panów. Jeszcze nie sezon. Podobno większość z tego, co złowią rybacy trafia do restauracji. Tak więc o godzinie dziewiątej ryb może już…