Resztki po fałszywym łososiu

… i nie tylko. Po mięsnych obiadach, podczas których podaje się pieczeń, czyli mięso pieczone lub duszone, niekiedy pozostają różne mniejsze lub większe okrawki albo właśnie po prostu resztki. Oczywiście są znakomite jako wędlina. Ale jeżeli tych okrawków pozostanie tyle, że się z nich da podać obiad – warto to wykorzystać.

Ja w takim wypadku – na przykład po pieczeniu indyka w całości lub schabu – robię sos, wrzucam do niego te pozostałości mięsa i podaje po lekkim podduszeniu. Sos robię tak: lekką zasmażkę rozprowadzam wodą, bulionem, winem, mlekiem lub śmietanką (albo mieszaniną tych rozwadniaczy). Przyprawiam jak chcę, np. znakomite jest do tego curry (mam takie „madras hot”; ale może być papryka, kolendra), wkrajam do sosu kawałeczki warzyw (chętnie seler naciowy, brokuły, szparagi, można dać marchew lub seler korzeniowy – wtedy podduszone), dodaję jakieś świeże zioła, albo choćby natkę pietruszki. Na końcu pokrojone w kostkę kawałeczki pieczeni. To wszystko.

Taka potrawa pasuje do ryżu, do kluseczek, makaronów, do pieczywa. Nie wymieniam ziemniaków, jakoś mi najmniej podchodzą, ale – czemu nie, można podać.

Melduję, że przez kilka dni mnie nie będzie. Wyjeżdżamy. Niestety nie do ciepłych krajów. Ale właściwie po co ich szukać, u nas też nie ma zimy. A dzień już dłuższy o trzy czy nawet cztery minuty.

PS Wczoraj zwrócono mi uwagę, że fałszywy łosoś z cielęciny smakuje jak włoska cielęcina z tuńczykiem, czyli vitello tonnato. Tak! Ten kierunek. Tylko w miejsce tuńczyka dajemy anchois.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s