Dzisiaj można je kupić starannie obgotowane, pokrojone, gotowe do przyprawienia. (Nie wspominam o flakach już doprawionych, ambitnie przyprawmy je sami). Warto jednak ponownie je obgotować, pierwszą wodę odlać i dopiero potem gotować je z przyprawami. W moim wypadku były to: liście laurowe, kuleczki ziela angielskiego i pieprzu, imbir i kolendra sypkie, majeranek. Sól oraz nieco płynnej przyprawy Maggi. Gdy flaczki wyraźnie zmiękły, dodałam do nich włoszczyznę. Można ją usunąć lub pokroić w słomkę i podać razem na talerzu.
Następnie poszły do gara: papryki słodka i ostra. A wreszcie, pod koniec gotowania (zawsze spróbujmy, flaczki muszą być bardzo miękkie), wskoczyła duża papryka czerwona i papryki suszone: słodkie hiszpańskie ñoras oraz suszone papryczki tajskie. Pierwsze przywieźliśmy z Hiszpanii, drugie mam jeszcze z podróży mojego syna (Janku, dziękuję). Można też dokroić świeżą papryczkę chili, jeżeli się lubi ogień w gębie.
Jak pamiętam, flaczki tak ostro doprawione były ulubioną potrawą naszego szkolnego kolegi – Małego. Dedykuję mu więc ten wpis. Ugasić ostrość flaczków może tylko zimne piwo. Bardzo zimne, w pokrytej mgłą szklanicy.
PS Flaczki po polsku: koniecznie były gotowane w esencjonalnym rosole wołowym. Najbardziej znane były flaki po warszawsku. Podawane „z kiszką” lub z pulpetami. Też przyprawiano je dość pikantnie. Niektóre przepisy zalecały zagęszczenie zasmażką. Była to potrawa typowo męska, na tzw. śniadania (jedzone przez panów w porze lunchu).
Lucyna Ćwierczakiewiczowa gęste flaki, na potrawę, podawała z plastrami specjalnie przygotowanej kiszki nadziewanej kaszą gryczaną. Przed wydaniem posypywała danie parmezanem i zapiekała. Nieco rzadszą zupę, z większą ilością rosołu, podawała z pulpetami. Parmezan stawiała w miseczce na stole.
A, jak wspomniałam, z flaczkami można poeksperymentować. Na różne sposoby. Już bez rosołu, ale za to z różnymi przyprawami.
M.in. (!) są znane francuskie flaki po nicejsku (tripes a la nicoise) – z białym winem, pomidorami, przyprawione goździkami, tymiankiem, czosnkiem. Są .flaczki portugalskie – dobrada, gotowane z kurczakiem, suszoną szynką, czosnkowanymi i ostrymi suchymi kiełbaskami oraz… fasolą (robiłam, znakomite!). Na Kaukazie znana jest zawiesista zupa chasz; pochodzenia ormiańskiego, gotowana z flaków i nóżek wołowych z czosnkiem. Znawca kuchni węgierskiej, Tadeusz Olszański, w swojej znakomitej książce daje przepis na flaki węgierskie – pascal – gotują się one, a właściwie duszą w krótkim sosie i przypominają pörkölt, czyli duszone mięso w sosie, w żadnym zaś wypadku zupę. Przyprawia się je oczywiście papryką i pomidorami, ale też kminkiem, i czosnkiem.
Przy flakach warto wyjaśnić jeszcze jedną nazwę: kruszki. Co to takiego? Jak pisała autorka starej książki kucharskiej Maria Monatowa, to flaczki cielęce znacznie delikatniejsze od wołowych. Gotuje się je podobnie, a można przed wydaniem wlać kilka łyżek kwaśnej śmietany. Znacznie oryginalniejszą potrawę uzyskamy gotując flaczki w jarzynkach. Następnie należy je, gdy wystygną, nadziać na rożenki czyli szpadki, posypać mąką, maczać w jajku z bułeczką, smażyć na patelni na smalcu na rumiano i podać obłożone plasterkami cytryny.
Ale to chyba za wiele zachodu jak na jedne flaki.