We wtorek: chudniemy!

Stosowanie rozmaitych diet wcale nie jest wynalazkiem naszych czasów. Co najmniej kilka razy opisywałam tutaj, w blogu, diety wyszczuplające czy odchudzające wyszukane w starych czasopismach. Pochodziły z lat 20. i 30. XX wieku. Po pierwszej wojnie światowej zaczęła wręcz obowiązywać sylwetka szczupła. Tusza, zażywność przez lata cenione, bo oznaczające zamożność, odeszły w niepamięć chyba na…

Na poniedziałek – dorsz!

Kto ma tyle lat co ja albo więcej pamięta zapewne, że poniedziałek w części trwania PRL-u był dniem bezmięsnym. Sklepy z mięsem były zamknięte, restauracje i stołówki pracownicze lub szkolne podawały dania jarskie lub rybne. Ten fenomen już kiedyś tu opisywałam. Wyśmiewany z powodu intencji (ograniczenie spożycia strategicznego dla PRL surowca – mięsa), zdrowotnie może…

Z brandy – na jeden z wieczorów weekendu

Skończyliśmy pewną intensywną pracę. Z głową jeszcze pełną korekt i poprawek wkraczamy w weekend. Chcemy się odprężyć, pogadać o czymś innym niż praca, pośmiać się, może obejrzeć jakiś film. Sięgamy po książeczkę Roba Chirico o koktajlach. Stwierdzamy, że to jest to. Znajdujemy opis, który nas utwierdza w naszym wyborze: „W odróżnieniu od Bourbona, brandy […] jest…

Na uroczyste okazje

Można kupić tort, ale można i sporządzić samemu. Kto nie ma czasu, może kupić dwa placki bezowe i małe beziki do przybrania. Resztę zrobi szybko i łatwo. Kto ma czasu więcej i zbierał w zamrażalniku białka, może upiec bezę samodzielnie. I solenizantowi podarować tort bezowo-owocowy. Będzie miał czym przyjmować gratulantów. Dzisiaj imieniny majowe, słoneczne, pełne…

Chudniemy przy sałatkach…

…ale czy tak jest zdrowo? Nie zawsze tak uważano. Odpowiedzi szukano już przed pierwszą wojną światową. Zastanawiano się: jak się odżywiać, aby być zdrowym. O odchudzaniu się jeszcze wtedy nie myślano. Chude lata miały nadejść. Chude i dosłownie, z wojennego głodu. Ale i potem, już po wojnie, z dyktatu Pani Mody, jak wtedy mawiano. Ale…

Cocktail dla podróżujących

Jak pisze mój najnowszy autorytet w dziedzinie koktajlologii Rob Chirico, koktajl, po który sięgnęliśmy, należy do zagrożonych wyginięciem. Pochodzi z czasów przedwojennych i jest związany z podróżami lotniczymi. Chirico tłumaczy, że loty były wtedy wyjątkowym przeżyciem, które wymagało „godnego utrwalenia”. Wprawdzie nie mamy w planach podróży podniebnych, ale każdą można uznać za godne wydarzenie. Ne…

Dla dzieci, dla niejadków i grymaśników

Jakiś czas temu pisałam o gotowaniu dla dzieci, ilustrując tekst przedwojennym felietonem. Dzisiaj także przedwojenne – sprzed II wojny światowej – rozważania na temat grymaszenia przy jedzeniu. Dzieciaki też są w nich uwzględnione, ale, jak się przekonamy, nie tylko. Niekiedy takie wybrzydzanie przy stole jest chorobą dobrobytu. Tekst pochodzi z lat 30. XX wieku. Za…

Karp na szaro a nawet na czarno

Znałam karpia w polskim sosie tzw. szarym: słodkim, z rodzynkami. Ale sos czarny? Ten szary ma być słodki. Podawano go w wersji postnej do ryby, w wersji mięsnej do ozora wołowego. To potrawa rozkosznie staroświecka. Kto poszukuje ciekawych wrażeń i chce propagować kuchnię staropolską – niech po przepis sięgnie. Co z sosem czarnym? Bardzo prostą…

Potrawa ekstremalna – flaczki

Niech nie czyta, kto ich nie je. A takich osób jest wiele. Dzisiaj, w dobie dobrobytu, jest ich zdecydowanie więcej niż dawniej, czyli w czasach, gdy każda część mięsa – dla pozyskania białka, ale i z szacunku dla zwierzęcia – była przerabiana i spożywana. Flaki, czyli wnętrzności zwierząt, zawsze należało przyrządzić bardzo starannie. Myć, czyścić,…

Dzieci jako odbiorcy sztuki kulinarnej

Dzieci i jedzenie to temat rzeka. Z obserwacji znam niejadków i dzieci jedzące mniej więcej wszystko, wiem jak się zachowują grymaśnicy, a jak mali smakosze. Każde dziecko jest inne. U mnie było tak, że tylko jeden syn lubił omlet, a tylko drugi – kluski z serem. Nie pasłam więc ich na siłę nielubianą potrawą; chociaż…

Wykorzystanie resztek ciasta

Po wczoraj opisanych pomysłach na wykorzystanie resztek mięsnych, dzisiaj – sposób na słodkie. Zwłaszcza ten, kto ma obsuszoną babkę drożdżową, będzie mógł ją zjeść z apetytem, poprawiając sobie humor. Najpierw mój pomysł. Taką babkę można podać na śniadanie, do porannej kawy, aby potem ze świeżo nabytą porcją energii śmiało iść w śnieg i deszcz. Grzanki francuskie…

Remanenty poświąteczne

Nie wątpię, że każdy, komu zostało coś ze świątecznych obiadów, zastanowił się już, jak ma resztki spożytkować. Co zjeść na kolejne obiady czy kolacje, co zamrozić. Może przydadzą się pomysły z „Bluszczu” z roku 1936. Jedna uwaga: nic nie może być nieświeże, zepsute. Dlatego pozostałości najlepiej zamrazać. Dzisiaj trzy pomysły na wykorzystanie pozostałości mięs z…