Remanenty poświąteczne

Nie wątpię, że każdy, komu zostało coś ze świątecznych obiadów, zastanowił się już, jak ma resztki spożytkować. Co zjeść na kolejne obiady czy kolacje, co zamrozić. Może przydadzą się pomysły z „Bluszczu” z roku 1936. Jedna uwaga: nic nie może być nieświeże, zepsute. Dlatego pozostałości najlepiej zamrazać. Dzisiaj trzy pomysły na wykorzystanie pozostałości mięs z obiadów. Chyba do wykorzystania i dzisiaj, choć można w nich dostrzec i urok staroświeckości. Przedłużmy sobie święta za sprawą resztek. Z oszczędności i dla… dobrego smaku. Przepisy podam, jak zwykle, w pisowni przedwojennej.

 

Ładniejsze kawałki mięsa pokrajać w kostkę, dodać kilka korniszonów bez octu albo twardej części ogórka kwaszonego, ugotowaną niezbyt miękką marchewkę w talarkach. Indyk, sztufada, cielęcina, ozór, szynka, wszystko się tu przyda.

Zagotować dwie szklanki wody z 5 ziarnami pieprzu, kawałkiem chrzanu, 10 ziarnami angielskiego ziela, kawałkiem listka bobkowego, dwoma gwoździkami [!]. Wymoczyć 7–8 listków żelatyny w zimnej wodzie, gdy zbrzękną, przełożyć w smak z korzeni, zagotować, mieszając, doprawić solą, sokiem z cytryny i cukrem. Ostudzić.

Mięso wyłożyć w salaterkę lub foremkę i zalać smakiem prawie kiedy już ma skrzepnąć, żeby mięso długo nie mokło. Wystawić na chłód.

Zamiast korzennej galarety można zrobić dobry buljon [tak pisano] Maggi z kostek lub ekstraktu, niezasłony [!], dodać żelatyny jak wyżej.

 

Dwie szklanki ładnie utartych kartofli zmieszać z dwoma żółtkami, jednem jajkiem całem, łyżeczką masła, 2–3-ma łyżkami tartego szwajcarskiego sera. Zagnieść gładkie ciasto.

Resztki drobne mięsa i drobiu, wędliny i posiekane jajko na twardo mieszać, przesypać serem, obtoczyć masą kartoflaną, uformować owalny klopsik, posmarować rozbitem jajkiem, obtoczyć w tartej bułce i upiec w piecyku.

Klopsik możemy podać jak paszteciki do zupy, albo jako osobne danie z sosem korniszonowym, cytrynowym, pomidorowym i.t.p.

 

Z dużego święconego, gdy kawałków zbywa dużo, można zrobić pasztet. Na dno rondla wkroić tłuszczu od szynki, podrumienić, dodać okrawki, podsmażyć, podlać nieco wody i dusić do miękkości. Sosu powinno być możliwie mało.

W osobnym rondelku obrumienić na słonince wątroby wieprzowej lub cielęcej mniej więcej pół na pół, w stosunku do ilości mięsa, dodać cebulę, a gdy się ładnie zarumieni, dodać do duszącego się mięsa, kiedy będzie miękkie. Dodać wymoczoną i wyciśniętą czerstwą bułkę, w ilości nie większej niż szklankę na 6 szklanek mięsa. Wymieszać, zagotować, przepuścić przez maszynkę. Masa powinna być gęstawa jak na ciasto. Wbić kilka całych jajek, doprawić do smaku solą i pieprzem, miałkiem angielskiem zielem i zapiec w wysypanej bułką formie. Jeżeli masa nie jest zbyt tłusta, czego należy unikać, można rondelek zamiast wysypywać bułką wyłożyć plasterkami cienko pokrajanej słoniny od szynki.

Tyle wykorzystanie mięs przez „Bluszcz”. Innym razem podam jeszcze ciekawy sposób na wykorzystanie resztek słodkich.

Ale wróćmy do mięsa. Gdy została pieczeń, proponuję pokroić ją w paseczki, jak na strogonowa, podsmażyć na drobno pokrojonej cebulce (kto lubi, doda i czosnek), zalać szklaneczką bulionu, doprawić do smaku ziołami lub przyprawami korzennymi i dusić. Nie za długo, bo przecież pieczeń nie była twarda. Na końcu sos zaprawiamy śmietaną, ewentualnie łyżką koncentratu pomidorowego. Ma mieć smak lekko kwaskowy, z nutą śmietanową.

 

Do tego fałszywego strogonowa ja dodałam pod koniec duszenia słoiczek grzybków (były to kurki). Ale znakomitym dodatkiem będą pokrojone w plasterki ogórki konserwowe lub kiszone, podduszone pieczarki, suszone śliwki (wcześniej namoczone) albo oliwki. Każdy dodatek nada daniu innego charakteru, który warto podkreślić przyprawami. I tak: do ogórków i śliwek można dodać majeranek, do pieczarek curry, do oliwek – oregano lub rozmaryn. Przy tym do wyboru: nuta pieprzu lub papryki.

Dodaj komentarz