Dynia raz jeszcze

Została mi połowa dyni, którą zużyłam na zupę. Co z niej ugotować? Może dyniowy gulasz? (Nazwy „gulasz” używam nieprecyzyjnie, w potocznym wyrażeniu na oznaczenie potrawy pokrojonej w kostki i duszonej, z węgierskim gulaszem nie ma nic wspólnego). Wymyśliłam go od a do z. Potrawa prosta, cały smak zwiera w kombinacji przypraw. Przyrządzimy ją w małe pół godzinki.

Gulasz z dyni po mojemu

miąższ dyni pokrojony w kostkę
kilka małych cebulek
2–3 ząbki czosnku
liść laurowy
kilka pomidorków czereśniowych
orzechy: pekan i makadamia
świeży tymianek
natka pietruszki
bulion warzywny (ok. 1/2 l)
przyprawa włoska „arrabiata” (peperoncino, czosnek, bazylia, natka pietruszki)
mielony kardamon z cynamonem i goździkami
sól ziołowa, pół łyżeczki cukru
oliwa

Oliwę rozgrzać, wrzucić cebulki przekrojone na pół i posiekany czosnek. Zeszklić, nie rumienić.

Dodać dynię. Mieszając dusić przez ok. 10 minut. Dorzucić gałązki tymianku i natki pietruszki.

Warzywa zalać bulionem, wrzucić listek laurowy. Dusić przez kolejne 10–15 minut, aż dynia zmięknie. Dodać połówki pomidorków oraz orzechy. Doprawić włoską przyprawą pikantną oraz przyprawą korzenną. Dusić jeszcze 5 minut. Posolić, lekko posłodzić. Podawać na gorąco.

Ten gulasz z dyni podałam do naleśników. Były nietypowe, bo przyrządzone z mąki pszennej z dodatkiem mąki z zielonego groszku.

Przepisu na naleśniki nie podaję, bo łatwo go znaleźć gdzie indziej, ale dopowiem, że do obu rodzajów maki dodałam dwa jajka, wodę gazowaną, mleko oraz sól i odrobinę oleju. Ciasto naleśnikowe dobrze jest odstawić na pól godzinki, by odpoczęło. Smażymy na dobrze rozgrzanej patelni bardzo lekko posmarowanej olejem. Na drugą stronę odwracamy, gdy spodnia się już lekko zazłoci.

Warto pamiętać, że naleśniki można podawać nie tylko jako deser, na słodko, czy na słono, jako paszteciki. Ale także do duszonych mięs i warzyw zamiast ziemniaków, klusek czy ryżu.

A co ze staroci na zakończenie? Kilka pomysłów na zużytkowanie dyni. Na początek, co radziła „Dobra Gospodyni” w roku 1907. Tak przyrządzoną dynię można podawać na obiad lub kolację do zimnego mleka albo któregoś z jego przetworów. Stare pomysły, a jakie świeże…

Pokrajaną na kawałki dynię gotować w dużej ilości wody, poczem przetrzeć przez durszlak, przelewając tę masę kwaterką gorącego mleka, dodać nieco soli, świeżego masła, wbić cztery żółtka, a gdyby masa była za gęstą, dolać jeszcze śmietanki. Wyłożywszy to purée na półmisek, przybrać je smażonemi z bułki grzaneczkami.

Ugotować dynię na wodzie i odcedzić jak wyżej. Rozbić pół kwarty śmietanki z dwoma żółtkami, wrzucić kilka gorzkich, drobno pokrajanych migdałów po zdjęciu z nich skórki, wsypać trzy łyżki miałkiego cukru, a ułożywszy plastry dyni na płaskiem naczyniu, oblać tym sosem, jeszcze z wierzchu cukrem obsypać i na kwadrans w gorący piec wstawić.

Sięgam jeszcze dalej w przeszłość. Rok 1868 to ostatni rok ukazywania się pisma warszawskiego dla pań o tytule „Kółko Domowe”. Miało spore ambicje literackie, trzymało wysoki poziom, a gdy redaktorek zabrakło, musiało zejść ze sceny. Na swych łamach oprócz publicystyki lekko feministycznej (w duchu czasów) zawierało i liczne porady.

Obok gotowania i robótek pismo propagowało zdrową kuchnię. Zupełnie zapomniane dzisiaj jest dodawanie dyni do ciasta. Może warto je przywrócić?

Obrana ze skóry dynia kraje się w kawałki, gotuje się miękko w wodzie i odcedza się. Potem rozbija się mocno i przeciera przez durszlak, dla odłączenia wszelkich włóknistych części. Tak przetarta dynia miesza się z ciastem przeznaczoném na strucle. Podnosi ona ciasto bardzo dobrze, nadaje mu pięknego koloru i oszczędza się tym sposobem jaj kilka, a można być pewnym, że dynia strucli nie udzieli przykrego smaku. Jeżeli ujmując część masła przeznaczonego do strucli, natomiast użyjemy gęsiego szmalcu, strucla będzie jeszcze wyższa i lepsza.

Wreszcie dynia zamknięta w słoiczki może przez całą zimę ubarwiać obiadki i kolacje. Tu w wersji mocno octowej.

Dojrzałe dynie brać, powykrawać z nich jakie chcąc ładne figurki i w wodzie dobrze osolonéj zagotować, odcedzić potem na przetak, ostudzić, złożyć do słoja i octem choć słabym zalać, ale przegotowanym i ostudzonym, po kilku tygodniach octem już mocnym i przegotowanym z aromatami zalać ostudziwszy.

Mocną wyrazistość octu przełamie dodanie do niego cukru lub miodu. Te „aromaty” z przepisu to zapewne przyprawy korzenne: cynamon, goździki, kardamon, imbir. Dynia je wprost kocha! A my kochamy dynię. Za wesoły kolor i miąższ chłonący wszystko, co do niego dołożymy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s