Smak kokosa

Po świętach jesteśmy na ogół przejedzeni. Mamy też trochę dość klimatów bardzo polskich, tradycyjnych, rodzinnych i rodzimych. Kiełbasa, szynka, bogaty żurek, jajka faszerowane, wielkanocne baby i mazurki. Zjadło się, smak pozostał i chcemy się go już pozbyć.

Idziemy w inne rejony? Proponuję stylizację na kuchnię azjatycką, z kokosem w roli głównej. Te dania wymyśliłam sama, lekko zainspirowana smakami Dalekiego Wschodu, a może i Wysp Pacyfiku.

Orzechy kokosowe w wieku XIX były znane, ale raczej jako egzotyczne ciekawostki niż składniki potraw. Natrafiłam jeszcze na napoje sporządzane z soku z kokosa, widziano także że tubylcy z niego wyrabiają arak. Tę ciekawostkę tak opisał „Kurier Warszawski” w roku 1854.

Rozmaitego kształtu i wielkości są u nas orzechy, ale wszystko to niczem w porównaniu np. i orzeszkiem kokosowym, w który najmniej, jak się zdaje, włazi cztery garnce wody. Jeden z takich orzeszków, przywiózł do Warszawy mieszkaniec Gubernji Wołyńskiej, i oddał do zakładu P. Pika, Optyka, przy ulicy Miodowej, dla przerobienia go na jaki sprzęt odpowiedni. W zakładzie więc tym, rozcięto kokos na dwoje, i zrobiono z niego szkatułkę; jednak kształt jej tak jest oryginalny i dziwny, że z tej przyczyny podobno znowu na inny użytek, to jest do przechowywania sygar [!] obróconą zostanie. Kokos ten godzien widzenia, znajduje się w Redakcji Kurjera, gdzie przez ciekawych obejrzanym być może.

Jak czytamy, gazety pełniły czasem rolę taka, jak dzisiaj telewizja – udostępniały do obejrzenia rozmaite dziwne twory natury. W latach 60. ub. wieku w telewizji takie wielki grzyby czy warzywa o zabawnych kształtach w telewizji pokazywał uwielbiany wtedy prezenter pogody Czesław Nowicki, nazywany Wicherkiem. Kto to pamięta…

A my orzechy kokosowe kupujemy w byle warzywniaku. Jeszcze wygodniej zaś kupować orzechy już po obróbce, czyli wiórki, ścierane z tzw. kopry, białego wnętrza kokosa, mleczko kokosowe z nich wyrabiane, a nawet ostatnio napoje z przezroczystego soku z wnętrza kokosa.

Koksowy smak bardzo lubię. A można nim traktować nie tylko słodkości – ciasta, galaretki, lody, kremy. Poszukując po minionych świętach klimatów zupełnie niepolskich kokosem potraktowałam rybę. Był nim halibut, przy czym szukajmy zawsze ryb z legalnych połowów zrównoważonych. Zaletą mojego dania było też to, że sporządziło się je szybko, prosto i bez brudzenia. Rybę bowiem upiekłam, a nie ją smażyłam

Halibut o smaku kokosa po mojemu

filet halibuta
wiórki kokosowe
cynamon mielony
goździki mielone
czarna sól hawajska
sok z skórka z cytryny
olej arachidowy

Filet obmyć, osuszyć. Skropić sokiem z cytryny i posypać startą skórką. Natrzeć z obu stron mielonymi korzeniami, dozując je oszczędnie, bo są wyraziste. Posolić. Obsypać dość obficie wiórkami kokosowymi, odstawić na pół godziny. skropić olejem. Piec w 180 st. C ok. 15–20 minut, a jeśli ryba gruba nawet pół godziny.

Przed pieczeniem rybę można obłożyć kawałeczkami masła w miejsce oleju. Ale olej – zdrowszy! Czarna sól hawajska ma intensywną słoność, nie przesadźmy więc nią.

Gdy halibut się piekł, przyrządziłam do niej szpinak. Także kokosowy. Użyłam do jego doprawienia sproszkowanego mleka koksowego, przywiozły mi ją dzieci z egzotycznej podróży. U nas takiego nie widziałam, ale jak czytam można je znaleźć w sklepach ze zdrowa żywnością i produktami orientalnymi. Zamiast proszku można wziąć mleczko z puszki czy kartonu, ale wtedy trzeba ze szpinaku dobrze odparować płyn. Za rzadki szpinak jest paskudny. Na szczęście można go zagęścić po dłuższym gotowaniu. Wzięłam szpinak mrożony, ale w ten sposób można przyrządzić i świeży. Czy go obgotować, czy od razu wrzucić na patelnię – to już decyzja kucharza.

Szpinak kokosowy po mojemu

szpinak mrożony
1–2 ząbki czosnku
sól (kwiat soli)
ew. pół łyżeczki cukru
mleko koksowe w proszku
olej arachidowy lub inny tłuszcz

Na patelni rozgrzać tłuszcz, wrzucić szpinak, mieszając rozmrozić. Czosnek drobno przesiekać lub przecisnąć przez praskę. Poddusić ze szpinakiem, posolić, ew. posłodzić. Odparować z nadmiaru płynu.

Dosypać sproszkowane mleko kokosowe, poddusić 2–3 minuty. Podawać na gorąco.

I już? Już. Danie błyskawiczne. Podajemy do ryby. Mnie pasowały do niego frytki, ale można podać też ugotowany ryż. Aha, a ryż można gotować w wodzie z dodatkiem mleka kokosowego. Jeśli tego smaku nam nie za dużo!

A teraz pytanie: na jakim tłuszczu przyrządzać te kokosowe specjały. Może na oleju kokosowym? Jedyni uważają go za bardzo zdrowy, inni z diety wyrzucają, jako że zawiera nasycone kwasy tłuszczowe. Jest jednak tłuszczem roślinnym. Przestrzegają przed jego nadmiernym pozyskiwaniem ekolodzy. I bądź tu mądry. Coś jak z rybami. Po prostu za dużo nas do tego stołu, dlatego nie powinniśmy prowadzić gospodarki rabunkowej. W dawnych czasach takich dylematów nie było. Tłuszcz kokosowy stał się tańszym odpowiednikiem drogiego masła. Stać na niego było tych, którzy na masło pozwolić sobie nie mogli. Był mocno reklamowany.

Tę reklamę zamieścił „Kurier Warszawski” w roku 1909. Olej czy masło kokosowe już za kilka lat, w czasie głodu pierwszej wojny światowej były nieocenionym zamiennikiem niedostępnych tłuszczów zwierzęcych. Także po drugiej wojnie, z tego samego powodu, cieszyły się powodzeniem. Zaświadcza o tym ilustrowana informacja z roku 1946, zamieszczona przez krakowski „Dziennik Polski”. UNRRA, międzynarodowa organizacja do spraw pomocy, utworzona już w roku 1943 w Waszyngtonie ratowała życie wygłodzonej, obdartej i nie produkującej Europie. Pomoc docierała i do Polski, jak czytam, w latach 1945–1947 były to 2 miliony ton rozmaitych towarów, nie tylko żywności.

Czy w czasie wojny i tuż po niej tak transportowano orzechy kokosowe, jak w roku 1924 pokazał „Ilustrowany Kuryer Codzienny”? Nie wiem, pewnie już nie. Zauważmy, że w roku 1924 nie zamieszczano jeszcze zdjęć, tylko ryciny. Urocze, prawda?

Dzisiaj świat wygląda jeszcze inaczej. Stał się mniejszy. Orzechy kokosowe nie są już dziwem natury, możemy z nich korzystać w kuchni codziennej. Jeśli tylko na nie mamy smak. To chyba dobrze. To na pewno dobrze.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s