Małosolny ogórek filmowy

W którym polskim filmie ważną rolę odgrywa słój z kwaszącymi się ogórkami? Znawcy na pewno odpowiedzą. Pozostałym podpowiem, że jest to polska komedia. Pierwsza nakręcona po październiku 1956, kiedy to ostatecznie skończył się tzw. stalinizm. Przez krótki czas starano się – i było można, cenzura przymykała oko! – pokazać odmienioną, prawdziwie ludzką twarz idealnego ustroju. Ludzie kultury uwierzyli w możliwość zmiany i uczłowieczenia tego całego tzw. realnego socjalizmu. Choćby, co wydawało się i okazało się niemożliwe, uczłowieczenia milicji (w filmie to policja). Z tej wiary wziął się film kręcony w roku 1957. Że wszystko się okazało złudzeniem, że rychło przykręcono śrubę – to temat na całą opowieść.

Film był debiutem reżyserskim Tadeusza Chmielewskiego (potem np.: „Gdzie jest generał?”, „Jak rozpętałem drugą wojnę światową”). Debiutowała w nim także siedemnastoletnia Barbara Kwiatkowska, wkrótce żona Romana Polańskiego. Nazywana polską Brigitte Bardot, czyli BB. Urocza. Partneruje jej przystojny Stanisław Mikulski. Jak mało w polskim filmie powojennym było prawdziwych amantów… on nim był. Zanim został kapitanem Klossem.

W filmie gra plejada znakomitych aktorów, którzy wyglądają, jakby się świetnie bawili. My też możemy się zabawić odkrywając w drugoplanowych rólkach Gustawa Lutkiewicza i Bronisława Pawlika, Bogdana Baera, Henryka Boukołowskiego, Ryszarda Filipskiego (!), Leonarda Pietraszaka. Że nie wspomnę o wypowiadającej kilka słów Kalinie Jędrusik i Janie Kobuszewskim (są parą!), o większych rolach Romana Kłosowskiego (jako „studenta” Lulka), Ludwika Benoit, Stefana Bartika (znakomity komisarz policji!), Jaremy Stępowskiego, o kreacjach aktorów mniej znanych a świetnych: Marii Kaniewskiej w roli barmanki w restauracji „Pod ślimakiem”, Zygmunta Zintela, jako dokonującego inspekcji posterunku majora Piętki, pijanego karawaniarza, czyli Władysława Osto-Suskiego.

Nie mogę się oprzeć wyliczance, bo role po prostu rzucają na kolana, z uznania, ale i ze śmiechu. Oglądając film warto też zwracać uwagę na drugi plan. Na wyglądające zza pleców aktorów hasła, na widok piotrowskiej starówki, gdzie kręcono plenery. Cudo.

No i jest słój z ogórkami, który jest bardzo ważnym rekwizytem.

 

Karnawał roku 1956 wkrótce się zakończył. Artystom przykręcono śrubę. Cenzura przestała pozwalać na uczłowieczanie realsocjalizmu. Ale film został, a w nim – ogórki. Ilustracje, może niezbyt wyraźne, przedstawiają sceny z udziałem filmowych ogórków. Słój stoi na szynkwasie (kto jeszcze wie, co to znaczy?) baru „Pod ślimakiem”, w którym urzęduje Jarema Stępowski jako Władek Szparaga. Trafia tam znużona Ewa i, przysypiając, z kieszeni wyjmuje… granat.

 

Trafi on w końcu, po pełnej gagów brawurowej scenie, do słoja. Słój z granatem trzeba będzie wynieść (kolejny zabawny epizod)…

 

Przed zanurzeniem się w bajkowy świat małego miasteczka, zakiśmy ogórki. Ledwo nabiorą koloru – zaprośmy gości na film. Wszystko razem stworzy kompozycję pełną optymizmu i dobrego smaku. Ogórki nietrudno ukisić. Wystarczy mieć słój lub inne podobne naczynie, świeże ogórki, wodę z solą, koper i czosnek. Kto chce być bardziej wyrafinowany, może się zaopatrzyć w liście chrzanu lub inne (dębowe, z porzeczek), ziarenka gorczycy, kolendry, kminek. A ja dałam anyż! Kiedyś do ogórków wrzuciłam ostre papryczki chili, efekt był niezły.

 

Ogórki kupowałam na bazarze pod Halą Mirowską. Nazywały się śremskie, ale naburmuszony i niegrzeczny sprzedawca  nie umiał mi powiedzieć, dlaczego. Inny wyjaśnił, że to taki gatunek. Są znakomite – jędrne i twarde, a przy tym pachną prawdziwymi ogórkami, co wcale dziś nie jest częste.

Wodę zagotowujemy i studzimy, a potem solimy (odnajdźmy proporcje w Sieci, ja mam swoją miarę: na pięciolitrowy garnek biorę dwie czubate łyżki soli kamiennej). Kto chce mieć ogórki szybciej, niech je zaleje wodą ciepłą. Fermentacja ruszy błyskiem. Przyśpieszy ją też solidne posolenie. I już. Obciążmy czymś ogórki, aby były całkiem zanurzone; klasyczny jest kamień, ja robię to szklanką z wodą. To wszystko.

Ogórki w dzień tak upalny dobrze podać zimne. W ogóle, kto nie chce, aby dalej się kwasiły i woli prawdziwie małosolne, powinien wstawić je ze słojem do lodówki (lub przełożyć w mniejsze miseczki, słoiki czy pudełka po lodach). Do czego je jeść – nie podaję. Prócz tego, że do filmu „Ewa chce spać”. Istnieje kresowa tradycja podawania ogórków z miodem. Dobry miód, zimny ogórek, film oglądany z dobrym towarzystwie – czegóż chcieć więcej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s