Do zupy – z rosyjska

dnia

Wczorajsza solianka nie obyła się bez bardzo rosyjskiego dodatku – pasztecika. Właściwie jest pirogiem (pierogiem), rosyjskim wypiekiem z farszem, podawanym jako zakąska albo dodatek do zup. W moim blogu pirogi były już opisywane. Proszę poszukać. Przypomnę tylko „Martwe dusze” Gogola, w których Paweł Iwanowicz Czyczykow je zupę szczy z kruchym pierożkiem, umyślnie w ciągu kilku tygodni przechowywanym dla przejezdnych, móżdżek z groszkiem, kiełbaski z kapustą, pulardę smażoną, kiszone ogórki i odwieczny, kruchy, słodki pierożek zawsze gotów do usług.

Jak widać, pirogi czy pirożki (zdrobnienie oznacza rozmiar) były i wytrawne (słone), i słodkie. To uniwersalne danie, które dzisiaj bez kłopotu można przyrządzić i upiec. Bo pirogi nie są gotowane i tym się różnią do naszych polskich pierogów. Powyższe „brak kłopotu” wynika z tego, że można kupić gotowe ciasta: mrożone lub schłodzone. Są ciasta francuskie, kruche, a nawet drożdżowe (pod nazwą: na pizzę). Wystarczy nałożyć do nich farsz i upiec w czasie podanym na opakowaniu, zwykle to 20 do 30 minut, zależnie od wielkości.

 

Zupa podana po rosyjsku, z takim pirożkiem, znakomicie zaspokaja apetyt na cały obiad. Staje  się posiłkiem jednodaniowym. Oprócz pirożków z różnym nadzieniem, do rosyjskich zup można podawać kasze, kulebiaki, rastiegaje (paszteciki otwarte), bliny, watruszki itd. Z wyjątkiem kasz (też bardzo lubianych, to osobny temat!) i blinów, nazwy oznaczają rodzaje pirogów.

Paszteciki (pirogi, pirożki) tego rodzaju są wygodne, gdy mamy… resztki. Nie musimy więc nawet specjalnie gotować farszu. Wystarczy drobno posiekać lub zemleć gotowane lub pieczone mięsa (te bez sosu), gdy mamy – z warzywami lub grzybami. Taki pirog mięsny upiekłam. Na początku chciałam wyrobić małe paszteciki w formie naszych pierogów lub rożków (trójkątów). Ale czasu było mi szkoda, uformowałam więc jeden podłużny kulebiak. (Pirogi można też formować w prostokąt czy kwadrat, są raczej płaskie; kulebiak jest wyższy, może się składać z kilku warstw farszu). Ale najpierw przygotowałam farsz. Zmielone z warzywami z rosołu mięso (była to rozmrożona jagnięcina i resztki kurczaka rosołowego) zasmażyłam na oliwie z zazłoconą cebulą. Farsz przyprawiłam pieprzem i zieleniną:

 

To nadzienie ułożyłam na środku ciasta.

 

Zawinęłam je, łącząc u góry i tworząc na połączeniu falkę. Pewnie można to wykonać daleko bardziej ozdobnie, jeśli się potrafi (wyciąć z ciasta jakieś listki itd.). Zawinięte ciasto nakłułam widelcem (farsz paruje) i posmarowałam rozbełtanym jajkiem.

 Mój kulebiak trafił do nagrzanego piekarnika na 30 minut. Zrumienił się apetycznie. Czy był smaczny? Bardzo. Podkreślił smak solianki i dopełnił jej treść.

 

Rzecz jasna, taki kulebiak, z resztek lub nie, np. z farszu z kapusty specjalnie ugotowanego, można podawać i bez zupy. Przy tym te resztki nie mogą być nieświeże; to pełnowartościowe produkty, pozostałe z wcześniejszego gotowania. Jest znakomitym daniem na przyjęcia i przyjątka. Pasuje – nie ukrywajmy tego – do kieliszka zimnej czystej wódki, którą można gości przywitać. Pirogi w charakterze zakuski (zakąski) sprawdzają się znakomicie, przygotowując żołądek na dalsze atrakcje przyjęcia. Do wina czy piwa zresztą też pasują.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s