Wykwintny, delikatny i dekoracyjny

To łosoś. Znany dobrze w kuchni polskiej, kompletnie nieobecny w PRL-u. Może dlatego wiele osób uważa go za delikates, który niełatwo przyrządzić. Nic podobnego! Łosoś nie tylko bywa tańszy od dorsza, nie mówiąc o szczupaku czy sandaczu, można go w dodatku przyrządzić i łatwo, i szybko.  Zawsze wygląda elegancko.

Oto jak łososia opisała gospodyni lwowska Maria Disslowa, „b. dyrektorka Lwowskiej Szkoły Gospodarstwa Domowego”. Jej „praktyczny podręcznik kucharstwa” pt. „Jak gotować” (brzmi jak słynne pytanie: jak żyć?) wydała oraz „przejrzała i uzupełniła” redaktorka z „Bluszczu” Pani Elżbieta, czyli Elżbieta Kiewnarska. Także po jej kulinarne pomysły czasem tu sięgam. Dzisiaj o łososiu słowami Marii Disslowej i w jej ortografii:

Do najszlachetniejszych morskich ryb należy łosoś. Chwytają go niekiedy w rzekach, ponieważ w czasie ikrzenia opuszcza on głębiny morskie i wpływa do rzek, gdzie czatują na niego rybacy. Dla tej właściwości zalicz się łosoś do ryb wędrownych. Ubarwienie łososia jest bardzo piękne; drobna łuska niebieskawo-sina na grzbiecie, poniżej srebrzysta, znaczona czarnemi plamkami. Mięso różowego koloru bardzo delikatne i smaczne. Zimową porą kupić go można w handlu z morskiemi rybami. Rozpowszechnioną jest sprzedaż łososia wędzonego lub konserwowanego w puszkach. Używa się go w tej formie do kanapek, sałat, sosów i do garnirowania półmisków, a to dla wykwintnego smaku i pięknej barwy mięsa. Świeżego łososia przyrządza się, jak szczupaka, podaje się ugotowanego z wody do masła, garnirując jajami, lub do zimnych i gorących sosów. Wyborny jest łosoś marynowany. Łosoś nie potrzebuje przypraw dla podniesienia lub zaostrzenia smaku, z natury jest wykwintny i najwybitniej występuje jego dobry smak, gdy jest w prosty sposób ugotowany. Waga łososia dochodzi do kilkunastu kilo, a długość do jednego metra.

 

Takiego ogromnego łososia mało kto kupuje. Poprzestajemy raczej na filetach lub dzwonkach. I słusznie. Ja najbardziej lubię filet. Można dobrać jego wielkość. Pozwala ponadto odkroić każdemu porcję, na jaką ma apetyt. Taki filet ostatnio tak przyrządziłam:

Łosoś po mojemu ze szpinakiem lub bez niego

filet łososia

dymka

świeży tymianek

czerwony pieprz

sól morska, tzw. kwiat soli

oliwa lub masło

ew. świeży szpinak

Rybę oskrobać z łuski (bardzo łatwo schodzi). Obmyć, osuszyć. Posypać solą, tymiankiem, czerwonym pieprzem. Obłożyć pokrojoną cebulą wraz ze szczypiorem. Skropić oliwą lub obłożyć kawałeczkami masła. Odstawić na pól godziny lub dłużej (można przygotować rano, wstawić do lodówki, wyjąć pól godziny przed pieczeniem). Piec ok. 20 minut w 180 st. C, aż ryba przestanie być surowa.

Łososia tak przyprawionego ułożyłam na liściach świeżego szpinaku, posolonego i skropionego oliwą. Czas pieczenia bez zmian. Dla amatorów i szpinaku, i ryb (ja się do nich zaliczam) – pycha! Rzecz jasna można przepis dopasować do swoich możliwości. Poprzestać na czarnym pieprzu, zamiast tymianku dać bazylię lub natkę, a w ostateczności upiec tę rybę bez żadnych dodatków, ufając pani Disslowej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s