Jeszcze są tanie pomidory…

…wykorzystajmy je więc na samodzielnie zrobiony sos. Weźmie się za to tylko ten, kto ma czas. Ale może warto go znaleźć? Trzeba: iść na bazar po pomidory (spacer zawsze pożyteczny), sparzyć je i obrać ze skóry, znaleźć dobry przepis na sos, pokroić pomidory i ew. inne składniki. A potem to już z górki. Sos się gotuje sam. Może kilka razy przemieszany.

Pomogę w odnalezieniu przepisu na sos. Poszukałam i znalazłam ciekawą jego wersję. Podaję ją znakomita gospodyni, jaką była Aniela Rubinsztajnowa z domu Młynarska, żona Artura, wybitnego pianisty wszechczasów, córka Emila, znakomitego dyrygenta przedwojennego.

Nela, bo tak o sobie mówiła, wydała książkę, której kolejne wydania wciąż dobrze się rozchodzą. I nic dziwnego. Napisana żywym, barwnym językiem, zawiera moc anegdot tak samo smakowitych, jak same przepisy. Książka pt. „Kuchnia Neli” przedstawia międzynarodowe kulinaria – od kuchni z litewskich Kresów, znanej autorce z dzieciństwa, poprzez kuchnie europejskie, poznane podczas podróży z mężem-czarodziejem fortepianu, po kuchnię amerykańską, bo w USA podczas II wojny światowej małżonkowie i ich dzieci zamieszkali na stałe. Sięga także po przepisy od mających korzenie w wieku dziewiętnastym do jej współczesnych, a więc pochodzących jeszcze z lat 60. i 70. XX wieku. „Nela’s Cookbook”, ukazała się po raz pierwszy w Nowym Jorku w roku 1983. W Polsce wydano ją po raz pierwszy w roku 1990, w tłumaczeniu Elżbiety Jasińskiej. Z tego przekładu korzystam.

A więc podaję przepis Neli na, po prostu,

Sos pomidorowy

2 łyżki stołowe oliwy

450 g dojrzałych pomidorów

1 szklanka grubo posiekanej cebuli

1/2 szklanki pozbawionej pestek i grubo posiekanej zielonej papryki

1 seler naciowy grubo pokrajany

3 duże ząbki czosnku

2 łyżki przyprawy włoskiej lub Herbes de Provence

3 pokruszone listki bobkowe

2 łyżeczki cukru

sól i pieprz do smaku

1 łyżka stołowa posiekanego koperku (według uznania).

Na rozgrzaną oliwę wrzucić wszystkie warzywa, zioła i listek bobkowy. Gotować na średnim ogniu ok. 30 min, co jakiś czas mieszając, aż ilość płynu zmniejszy się o połowę. Dodać cukru, soli i pieprzu do smaku. Sos zmiksować, następnie przecedzić, by usunąć skórki z pomidora i papryki, a także listek bobkowy. Jeśli ktoś lubi, może sos posypać drobno posiekanym koperkiem.

Aby sosu już nie przecedzać (przyznam się, że nawet go nie miksuję…), warto poświęcić nieco czasu na usunięcie z pomidorów skórki. Potraktujmy to jako zajęcie z gatunku relaksujących (na przykład w zestawie: śnieg za oknem, Vivaldi lub jakaś inna ekscytująca muzyka baroku wypełniająca kuchnię, zanurzanie pomidorów we wrzątku na parę chwil, nacięcie skórki, cierpliwe zdejmowanie jej z każdego). Skórka z papryki mi nie wadzi, ale komu przeszkadza, może paprykę opiec i zwęgloną skórkę łatwo usunąć po przetrzymaniu jej w plastikowej torebce. Taka papryka zresztą nabiera dodatkowego smaku – warto to zrobić. Zamiast koperku, którego wybitnie polski smak tu mi nie bardzo pasuje, można dodać albo świeże zioła (klasyka: bazylię, oregano), albo po prostu natkę pietruszki. Tyle uwag.

Do gotowego sosu gotujemy makaron (wybieram grubszy: krótsze penne? dłuższe bucatini?). Na stole stawiamy michę z makaronem z oliwą, czosnkiem, ewentualnie ostrą papryczką (oglio, aglio, peperoncino). W garnku lub w salaterce gorący sos. W miseczce starty ser. W butelce lub dzbanku niewymyślne czerwone wino stołowe.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s