Wojenne ersatze

Niemiecka okupacja w Polsce oznaczała dla wielu rodzin głód, a na pewno pogorszenie odżywiania się i pauperyzację. Ale „gadzinówki”, czyli gazety wydawane w języku polskim przez wydawców niemieckich, poddane oczywiście nie tylko okupacyjnej cenzurze, ale i nazistowskiej propagandzie, starały się przedstawiać pozytywne rozwiązania i malować rzeczywistość jaśniejszymi kolorami. Gadzinówki to np. „Nowy Kurier Warszawski”, z miejsca przezywany przez ulicę kurwarem, lub „Goniec Krakowski”, barwnie określany jako podogoniec. Uprawiały niemiecką propagandę siłami polskich dziennikarzy, po wojnie sądzonych za kolaborację.

Oto jak wyglądała wzorcowo optymistyczna porada z „Gońca Krakowskiego” dotycząca tego, jak radzić sobie z niedoborem… bakalii. Tak, tak. Wiele osób poznało już głód. Ale, nie zapominajmy, wielu innym, za sprawą nielegalnego handlu i różnych kombinacji, w tym szantażów i wykorzystywania nieswojego majątku, powodziło się znacznie lepiej niż przed wojną. Co do wypieków, niektóre panie utrzymywały się z domowego wypiekania ciast i ciasteczek, sprzedawanych potem pod domach lub do kawiarni. Bywali tam właśnie ci, którym się powodziło dobrze.

Ciasta okupacyjne to temat sam w sobie. Przepisy przedwojenne modyfikowano z oczywistych powodów. Wypiekano je bez masła, bez jaj, ale za to z marchwią czy fasolą. Warto kiedyś przytoczyć kilka takich przepisów. Na razie temat z „Podogońca”, o bakaliach w Generalnej Guberni w roku 1940 (ortografia, interpunkcja i graficzna redakcja tekstu zgodna z oryginałem):

  

Kraków, 19 czerwca

Obecny brak drobnych produktów użytku codziennego, tak potrzebnego w domu i cukiernictwie, każe nam pomyśleć czem je zastąpić.

Migdały

mogą być u nas doskonale zastąpione przez orzechy laskowe. Orzech laskowy ma u nas doskonałe warunki rozwoju. Niestety wada naszych hodowców jest to, że go stosunkowo dość rzadko hodują, dlatego należałoby na niego zwrócić baczniejszą uwagę.

Migdały gorzkie,

które najwięcej są poszukiwane przez cukierników i panie domu, można zastąpić jądrami z pestek brzoskwiń lub śliw. Najwięcej spożywa się u nas śliwy, gdyż są stosunkowo najtańsze. W okresie spożywania śliw, zgrabnie oddzielamy od miąższu pestki, po czem je płuczemy i suszymy i przechowujemy w woreczku zawieszonym w suchem miejscu. Z pestek wybieramy jądra wówczas, gdy je potrzebujemy do ciast czy potrawy. Zapasów z samych jąder nie robi się, ponieważ trudno się przechowują.

Pistacje

zastępujemy doskonale jądrami z ziarenek dyni. Brzegi pestek dyni obcina się ostrym nożem, wyjmuje ziarna, dodaje cukru i razem przepuszcza przez maszynkę od mięsa lub przez gęste sito.

Rodzynki.

poszukiwane przez panie domu oraz cukierników można sobie łatwo sporządzić z owoców białej czereśni. Kto też chce mieć zapas rodzynków, niech nie zapomni, że sezon czereśniowy już się zbliża. Białe i różowe czereśnie przetrzymuje się tak długo, aż zwiędną, po czem wyjmuje się z nich pestki przy pomocy szpilki drucianej. Po tem zabiegu owoce spłaszczamy lekko, pomiędzy dwiema deszczułkami, a następnie suszymy w suszarni lub piecu. Przed użyciem do ciasta, płucze się je i póki wilgotne dobrze osypuje cukrem sproszkowanym. W cieście zupełnie zastąpią rodzynki, nie ustępując im w smaku.

Dalej autor podpisany Zet. podaje bardzo rozwlekle przepis na domowe kapary, sporządzane z nasion nasturcji lub pączków kaczeńców. Podam go kiedy indziej. Kapary bowiem do bakalii ani rusz nie należą. Dziennikarz wyraźnie „watował” przypisane mu miejsce. A przecież mógł napisać o anyżku czy smażeniu tataraku.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s