Pavlova, czyli tort Anny Pawłowej

dnia

Pavlova to właściwie Anna Pawłowna Pawłowa. Jej nazwisko zna każdy, kto się interesuje baletem. To primabalerina wszechczasów, legendarna wykonawczyni „Umierającego łabędzia” do muzyki Kamila Saint-Saënsa. Chociaż zmarła w latach trzydziestych XX wieku, jej nazwisko zapisało się na wieczność w historii baletu. Po rewolucji do Rosji już nie wróciła. Tańczyła w słynnych Baletach Rosyjskich Sergiusza Diagilewa, ale rychło założyła własny zespół baletowy, z którym zwiedziła wiele krajów. Powszechnie wielbiona, miała licznych wielbicieli. Jej występy opisywała prasa całego świata, była celebrytką swoich czasów.

A teraz czas na wątek kulinarny. Podczas podróży do Australii została poczęstowana deserem, który przypadł jej do smaku. Nazwano go więc jej nazwiskiem, podając je w wersji angielskiej – Pavlova. Inne źródła podają, że to któryś z jej australijskich fanów  skomponował dla niej ten tort. Tak czy siak, udany deser przeszedł do klasyki kulinarnej. To kombinacja okrągłego placka bezowego, słodkiej bitej śmietany i owoców – najlepiej, gdy są to truskawki lub owoce kiwi, ale mogą być wszystkie owoce, jakie się lubi. Na przykład: truskawki, maliny, pokrojone brzoskwinie lub morele, banany, różne owoce egzotyczne.

I taką Pawłową zrobiłam w wolnym dniu. Powiem jedno: smakowała wszystkim, amatorzy brali dokładki. Nadmienię jeszcze, że była to pierwsza udana beza przez mnie upieczona. Przepis uzyskałam od przyjaciółki (Bożenko, dziękuję, twoja była chyba jeszcze lepsza), ale podobno pochodzi od słynnej Nigelli.

Tort Pavlova

8 białek

500 g drobnego cukru (nie pudru)

4 łyżeczki mąki kukurydzianej

2 łyżeczki octu z białego wina

1/2 łyżeczki ekstraktu waniliowego

500 ml śmietany kremówki

świeże owoce

Białka ubić na sztywno, pod koniec dodając porcjami cukier. Sztywną pianę wymieszać z mąką kukurydzianą (można ją pewnie zastąpić ziemniaczaną, ale tego nie próbowałam), potem z octem (miałam dość intensywny, z sherry, dopiero później pomyślałam, że mogłam dać malinowy) i z wanilią.

Nie wiem, ile miałam białek, zbierałam je bowiem w zamrażalniku, był nimi wypełniony mały pojemnik po lodach Grycana. Wyszły mi z nich dwa placki, które upiekłam na dwóch blaszkach, na papierze kuchennym. Przepis zakłada nagrzanie piekarnika do 180 st., a następnie pieczenie przez godzinę w 120 st. W piekarniku należy zostawić do wystygnięcia. Piekłam dłużej (nawet ponad 1/2 godziny dłużej), bo beza była wciąż niegotowa. Gdy piekarnik wyłączyłam, była z wierzchu pięknie upieczona, a w środku rozkosznie miękka (choć oczywiście nie surowa). Dwa rózne kolory placków wzięły się stąd, że jeden był na górze, drugi na dole.

Do Pavlovej ubiłam 1/2 l śmietanki kremówki UHT z cukrem pudrem o smaku kakaowym (to mój twórczy wkład; zwykle śmietankę pozostawia się naturalną). Placki przełożyłam cienko śmietaną, a potem wyłożyłam ją na wierzchu w piramidkę i posypałam pokrojonymi owocami. Oczywiście, kto ma duszę artysty, może owoce efektownie ułożyć.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s