Jedna sałatka, dwa dodatki plus ryż. I chutney

Najpierw przygotowałam pulpety w sosie z orzeszków ziemnych. Mielone mięso z indyka wymieszałam z jedną namoczoną bułką, przyprawiłam kolendrą, cynamonem i odrobiną mielonych goździków, solą i pieprzem. Dobrze wymieszałam z surowym jajkiem. Uformowane pulpeciki (ręce warto opłukać co jakiś czas zimną wodą, aby mięso się nie paćkało i nie przyklejało), obsmażyłam w oleju sojowym. Wyjęłam z patelni, odstawiłam. Na tej samej patelni podsmażyłam cebulkę z czosnkiem, dołożyłam pulpety i pastę z arachidów, potem poszedł sos sojowy, rosół z drobiu (może być woda), ewentualnie pieprz i sól, warto spróbować, czego potrzeba. W tym sosie pulpety warto poddusić. Będą gotowe, gdy przyrządzimy pozostałe części obiadu.

Została wam jeszcze ze Świąt zielona rzeżucha? Mnie tak. Bardzo lubię dodawać ją po prostu do kanapek, ale ile tych kanapek można zjeść… Dlatego, aby nie uronić ani jednego listka, nożyczkami skroiłam wszystkie, które pozostały, i dodałam do sałaty. Sałata lodowa, plus cebula dymka, plus ogórek świeży dość grubo pokrojony, plus seler naciowy. Można powiedzieć: cała zielona zawartość dolnej szuflady w lodówce. Plus oliwa i, w miejsce octu, gotowa przyprawa smakowa na bazie balsamico (na zdjęciu: smak cytrynowy). Pewnie wyrafinowany kucharz by mnie wyrzucił z taka namiastką octu balsamicznego, ale uważam, że przyprawa jest smaczna i bardzo ładnie dekoruje sałatki (zresztą nie tylko), jest bowiem dość gęsta.

Na koniec szybkie krewetki: cebulka z czosnkiem na oliwie, szybkie smażenie, przyprawieniem pozostałą rzeżuchą, bazylią, oszczędnie solą, mocniej pieprzem. Kto lubi, może zamiast pieprzu wkroić papryczkę chili. Na końcu dodałam do wszystkiego masło – dla smaku i zagęszczenia sosu. I wcisnęłam do smaku połówkę limonki (acha, wtarłam też trochę skórki).

Jako dodatek ugotowałam do tych ciepłych dań wschodni ryż, ten kleisty. Gotuje się go bez soli. Polecam więc wszystkim, którzy mają kłopoty z ustabilizowaniem ciśnienia.

Ponieważ danie nabrało dalekowschodniego charakteru, podałam do niego jeszcze chutney limonkowy, nie, nie mojego wyrobu, kupiony w sklepie. No i była jeszcze  butelka tempranillo.

W sumie gotowanie obiadu trwało około 40 minut.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s