Nie zapomniałam o „Krągłym roku” Iwaszkiewicza i kolejnym opisanym przez niego miesiącu. Po prostu czekałam na lipiec taki, jaki ona widział: pełen słońca, złotych kłosów, lip pachnących w upale. Chyba już się takiej pogody nie doczekamy. Może więc wspomnijmy, zanim się skończy tegoroczny, jaki może być lipiec (i na pewno jeszcze w którymś pogodniejszym roku będzie!):
Pachną lipce – Reymontowskie
i zwyczajne
pełne rowy kwietnej panny
miododajnej
kopic żyta złote róże
ściąga sinych wstążek krata
rzeki małe rzeki duże
Bzura Mrowa i Pilica
i Utrata
i topole jak kominy
i kominy jak topole
biegną słupy mleczni bracia
koniczyną buraczyną
przez pole
cienie ciemnogranatowe
gdzie olszyny
mchami całe oplatane
dojrzewają już
jeżyny
asfalt się roztapia w niebie
pełen olśnień
i cholernie ciągnie ciebie
w Polskę w Polskę.
Gdyby nie tegoroczne deszcze, też by nas ciągnęło. W Polskę. Cholernie. Nad wodę, choćby nad mazowieckie rzeczki, tak przez poetę lubiane. Z okolic, które kochał (odsyłam do wpisu czerwcowego!) i do których wracał w poezji i prozie. Trzeba jednak przyznać, że w tym mokrym roku w mieście – jednak nieco opustoszałym – trwa się dobrze. Na pocieszenie możemy sobie zrobić sernik na zimno: ze wspomnianymi w wierszu jeżynami lub jagodami. Choć taki kontakt z przyrodą nas na pewno wzbogaci.

Przepis na sernik wzięłam z jednego z popularnych pisemek kulinarnych. Dałam jednak mniej cukru niż przewidywał. W skrócie: 40 dag białego sera zmiksowałam z 4 żółtkami i 15 dag cukru pudru oraz zapachem waniliowym (koncentrat w płynie z wanilii, oczywiście można zeskrobać jej strączek). W tym czasie namoczyłam żelatynę (w przepisie 2 łyżki żelatyny w proszku, ja mam listki, dałam ich za mało, sernik wyszedł za miękki), a po 5 minutach ją rozgrzałam w mikrofalówce (można nad parą gotującej się wody). Osobno ubiłam 30 dag śmietanki kremowej (36%) z cukrem (w przepisie było kolejne 15 dag, dałam wyraźnie mniej, do mojego smaku). Wszystko połączyłam i dodałam 40 dag jagód. Mogą być każde inne owoce, najlepiej jagodowe. Masę serową wylałam na ułożone w tortownicy biszkopty; można je pewnie nasączyć kawą. Sernik ma teraz trafić na co najmniej 4 godziny do lodówki.
Do piękniejszego i smaczniejszego podania warto zagotować 10 dag jagód z łyżką cukru. Powstałym jagodowym sosem polać sernik. Zaparzyć ulubioną herbatę, wyciągnąć tomik poezji Iwaszkiewicza i poszukać na przykład drugiego wiersza o lipcu. Przedwojennego. Porównać, co pisał poeta trzydziestopięcioletni a co przeszło siedemdziesięcioletni.

Oto lipiec Iwaszkiewicza z tomu „Księga dnia i księga nocy”, wydanego w roku 1929:
Żytnie kłosy blade.
Spali słońce niskie –
O, niebiańskie sady,
Obłoki wy bliskie!
Mijacie nade mną
Lekko i wypukle –
Zwijając się w kłębki
Niby włosów pukle.
W niebieskim ogrodzie
Wolno i przyjemnie,
Obłoki jak łodzie
Przepływają we mnie…
I wszystko się zlewa
W łagodną pogodę.
Lipiec miodem śpiewa
Złoci żyto młode.
Refleksja optymistyczna: dojrzałość potrafi dobrze zrobić. Choćby na poetycką wenę.