Solidny zimowy obiad

Na obiad bardzo lubimy wołowinę. Solidna pieczeń, o czym obecnie mało kto ma pojęcie, była podstawą polskiej kuchni. Wieprzowinę jadano na ogół w postaci szynki, na „duży stół” inaczej nie trafiała. Upiec wołowinę nie jest łatwo. To wymaga pewnej wprawy, a raczej doświadczenia. Wiele razy uzyskiwałam mięsiwo twarde, wysuszone, co zwykle boli, zwłaszcza, gdy się…

Resztki po fałszywym łososiu

… i nie tylko. Po mięsnych obiadach, podczas których podaje się pieczeń, czyli mięso pieczone lub duszone, niekiedy pozostają różne mniejsze lub większe okrawki albo właśnie po prostu resztki. Oczywiście są znakomite jako wędlina. Ale jeżeli tych okrawków pozostanie tyle, że się z nich da podać obiad – warto to wykorzystać. Ja w takim wypadku…

Do zimnego bufetu, coś fałszywego

… na szwedzki stół. Gdy mamy przed sobą przyjęcie karnawałowe, gdy urządzamy jubileusze, urodziny (gratulacje, gratulacje!), imieniny, gdy chcemy podać coś szczególnego, proponuję to coś wybrać z kuchni polskiej. Nazywa się intrygująco fałszywy łosoś z cielęciny pochodzi z książki kucharskiej Marii Monatowej. Już wiele razy o niej pisałam. Przyznam, że chociaż na przepisie wiele razy…

Nie dla psa

Że jest nie dla psa, mówiono dawniej, uważając że ją za produkt lubiany, często jedzony, może nie wykwintny, ale solidnie zaspakajający apetyty. Była nieodzownym składnikiem bigosu (podawano go po staropolsku przed zupą, na początek obiad składającego się potem z pieczeni, drobiu, zwierzyny, pasztetów itd.). Gotowano ją do sutego barszczu. Dziewiętnastowieczny historyk i archeolog Cezary Biernacki…

Orgia mięsno-paprykowa czyli bogracs

Zarządziłam dzisiaj gotowanie w sam raz na nowy szybkowar. Najpierw orgia aromatów: w ulubionym moździerzu (Bożenko, zawsze pamiętam!), zmiażdżyłam, rozkoszując się mocnym zapachem, kminek z jałowcem. Rozgrzałam szybkowar, wrzuciłam na jego dno pokrojony w plasterki tłuszcz od surowej wędzonej szynki (gdybym miała wędzoną słoninę, to bym ją użyła). Gdy się pięknie wytopiło i lekko zazłociło,…

Polędwica umiędzynarodowiona

Poszukiwania nowych smaków wcale nie są związane tylko z naszymi zwariowanymi czasami i z globalizacją. Znane już nam pismo „Dobra Gospodyni” w roku 1902 radziło, jak można na kilka sposobów podawać smażone kawałki polędwicy wołowej, czyli befsztyki. Sposobów umiędzynarodowionych, tak jak i dzisiaj to robimy. Kuchnia zawsze lubiła eksperymenty i fantazję. My befsztyki bardzo lubimy…

Kuchnia w kryminale

Nie, nie, nie będzie o żywieniu więźniów. O tym nie mam pojęcia. Będzie o tym, co wyczytałam w najnowszym kryminale Marka Krajewskiego. Autor, niegdyś filolog klasyczny z Uniwersytetu Wrocławskiego, po sukcesie książek o breslauskim, czyli z czasów, gdy Wrocław był Breslau, komisarzu Mocku, został zawodowym pisarzem i, skończywszy z Mockiem, zabrał się za stworzenie nowej…

Z kanonu kuchni polskiej

Podobno pisało mu się bardzo ciężko. Ale w tej książce, jedynej wydanej na emigracji, już po wojnie, mozołu nie widać. Jest barwna, dowcipna (miejscami – zjadliwie) i w sumie bardzo nostalgiczna. To tom składający się z dwóch opowieści, które łączy tytuł: „Turyści z bocianich gniazd”. Ogólnie mówiąc, o polskich marynarzach na obczyźnie. Autor przed wojną był…

Lek na całe zło: klops

Kto dzisiaj zmókł i przemarzł – mnie się udało – ten doceni zaproponowaną potrawę. Jest to także jedzenie będące dobrym lekarstwem na porażkę zawodową, na tzw. złamane serce (czy ktoś jeszcze dzisiaj przeżywa ten nieszczęsny stan?…), na zwykłe jesienne zmęczenie. Po prostu: tolek na całe zło. A to tylko klops. Domowy kawałek mielonego mięsa, zagniecionego…

Kotlety dla początkujących

Dzisiaj o klasyce domowych obiadów. Jest to kotlet schabowy panierowany. U nas na stole gości rzadko, ale czasami mam ochotę go zrobić.  Jest niezdrowy. Jest tradycyjny. Jest wcale niełatwy do wykonania, gdy się nie ma wprawy. Ale.. Gdy byłam młoda gospodynią, robienie obiadu z takim składnikiem przerastało moje siły. Zwłaszcza źle wspominam cholerne panierowanie, a…

107. wpis

Obiad niedzielny. Chciałby się niekiedy czegoś bardziej eleganckiego niż to, co podajemy na co dzień. A może polędwica? Dostałam „pod Halą” (Mirowską) polędwicę z młodego właściwie cielaka za 30 zł od kilograma. Nie jest to taki smakołyk jak polędwica dorosła. Ale jest miękka i starannie przyrządzona może stracić niezbyt mało wyrazisty smak (eufemizm). Przedstawiam trzy…

104. wpis

Alina Kwapisz-Kulińska – 23/08/2011 2:46 Jak to często bywa, po rodzinnym obiedzie, zostały nam, nieelegancko mówiąc, resztki. Zdarzyło się to wam kiedyś? Na pewno tak. Co wtedy robić? Oczywiście odstawić resztki do lodówki i zmontować z nich kolejny obiad. Na przykład taki, jak nasz. Kluski łyżką kładzione odgrzewamy na parze lub w mikrofalówce, podlawszy nieco…