Orgia mięsno-paprykowa czyli bogracs

Zarządziłam dzisiaj gotowanie w sam raz na nowy szybkowar. Najpierw orgia aromatów: w ulubionym moździerzu (Bożenko, zawsze pamiętam!), zmiażdżyłam, rozkoszując się mocnym zapachem, kminek z jałowcem.

Rozgrzałam szybkowar, wrzuciłam na jego dno pokrojony w plasterki tłuszcz od surowej wędzonej szynki (gdybym miała wędzoną słoninę, to bym ją użyła). Gdy się pięknie wytopiło i lekko zazłociło, wyjęłam plasterki, dorzucając do wytopionego tłuszczu zmiażdżone przyprawy. Do tego dołożyłam małą goloneczkę, przeciętą wszerz na pół, z naciętą skórką. Smażyłam, aż uzyskała chrupkość. Dodałam do niej kości z pręgi wołowej (szpik wyjęłam, zamrażam go, na razie nie zdradzę do czego!). Wyjęłam golonkę i kostki. Obsmażyłam pokrojone w kostkę mięso z pręgi. Gdy już się zrumieniło (a obsmażałam na dość niedużym ogniu), wyjęłam je, wrzuciłam cebule, pokrojone w sporej grubości kawałki, i czosnek. Całą jego główkę przekroiłam wszerz na pół. Ukruszone podczas tego procederu ząbki obrałam i posiekałam, połówkę główki (razem z błonkami) dodałam do wytopionego tłuszczu z przyprawami i cebulą.

Po lekkim ostudzeniu cebuli, dodałam sypką paprykę słodką, oczywiście węgierską. Bo potrawa jest wariacją na temat węgierskiego dania o nazwie bogracs. Sporo tej papryki, wymieszana z cebulą i czosnkiem utworzyła aromatyczny i kolorowy podkład pod mięso. Dorzuciłam je do gara (wołowinę z kostkami i golonkę). Lekko podlałam wodą i dodałam z tubki węgierską pastę do gulaszu. Uwaga, ta pasta, jak i pasta paprykowa (obie na zdjęciu) są, jak nasz domowy smak, bardzo słone, dlatego mięsa dodatkowo już nie solę.

Po podduszeniu zawartości szybkowaru, doszły do niej pokrojone w ósemki pomidory i dwie papryki – zielona i czerwona – pokrojone w paski oraz dość grube plasterki marchwi. Jeżeli płynu za mało (aromatyczny, o głębokiej barwie), trzeba dolać wody. Spróbować. Dodać ew. papryki ostrej (np. wkruszyć suche strączki tzw. czuszki), a może jeszcze nieco zmiażdżonego kminku, a może pół łyżeczki cukru, może jednak odrobinę soli.

Sos ma być gęsty i dość ostry. Mięso miękkie. Bezpretensjonalna zastawa na stole (całość można podać w garze). Bagietka albo świeży chleb, co wolimy. Czerwone głębokie w smaku wino. Dobry nastrój. Opłacało się pogotować, bo nawet z szybkowarem nieco trwa przygotowanie dobrego
bograczu. W mieszkaniu pachnie papryką i mięsiwem.

Kto lubi, może przed tym baaardzo pożywnym obiadem wychylić kieliszek palinki, węgierskiej wódki owocowej (wiśniowej lub morelowej; najlepsza cseresznye palinka), jeżeli ją ma. My, podobnie jak przyprawy, kupiliśmy w węgierskim sklepie na Saskiej Kępie; warto go poszukać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s