Mięsem, które cieszyło się w dawnej kuchni polskiej największą estymą, była wołowina. Wieprzowiny nie jadano; poza szynką i kiełbasami, ale one nie były podawane przy obiadach. Obiady zaś nie mogły się obyć bez potrawy podawanej po zupie i pasztecikach, a niekiedy i po tzw. majonezach, nazywanej sztuką mięsa. Rozumiano to dosłownie. Był to kawał mięsa…
Tag: kuchnia polska
Wielka kształtem i smakiem
Dynia ostatnio zaczyna się wdzierać na nasze stoły przebojem. Albo raczej: wraca, bo w Polsce znana była od wieków. Oto, jak o niej pisał Wojciech Wielądko, kucharz z epoki króla Stanisława Augusta: O dyniach czyli baniach Dynie gotuią na polewkę z mlekiem, tym sposobem: ugotuy wprzód w wodzie, wygotowawszy, wley mleka, wrzuć kawałek masła, soli,…
Poważna sprawa: gęś
Dlaczego na świętego Marcina piekło się w Polsce gęś? I czy tylko w Polsce? Wyjaśnia tekst z roku 1932, który zamieścił „Ilustrowany Kuryer Codzienny”. Autorem był redaktor Ludwik Tomanek (1891–1942 lub 1943 w Auschwitz; co brzmi tragiczne przy temacie tego właśnie tekstu!), dziennikarz, redaktor w „IKC”. To ciekawa postać i znana przed wojną w Krakowie….
Kapusty woń cudna
No, niestety, trochę się wieszcz Adam zagalopował. Woń gotowanej kapusty potrafi wypełnić całe mieszkanie i klatkę schodową. Ale, raz, dwa razy do roku… chyba domownicy i sąsiedzi wybaczą. W nagrodę czeka ich bigos. Skąd pomysł? Najpierw odkryłam pierwszy numer zasłużonego dla ukraińskiej polskości „Dziennika Kijowskiego”. Redakcja mieściła się przy ul. Institutskoj nr 18. Był w…
Klops, ale nie jako stan ducha
Na przełomie wieków XIX i XX potraw z mięsa mielonego raczej nie podawano na przyjęciach. Jedynie bitki wołowe w śmietanie były akceptowane, choć jako potrawa śniadaniowa, podawana podczas tzw. męskich śniadań. Czyli coś jakby dzisiejszych lunchów. Potem przez lata, zwłaszcza smętku żywienia zbiorowego, dania z „mielonego” nazywano „przeglądem tygodnia” i nie oczekiwano od nich niczego…
Mocna strona kuchni polskiej – rosół
Rosół jest zupą, którą każdy zna. Po powrocie z dalekich stron, na takie potrawy nabiera się ochoty. Czy polski rosół różni się od rosołów innych nacji? Wszystkie są zupami mięsnymi (choć są warianty rybne oraz warzywne, ale czy to naprawdę rosoły?…). Gotuje się je na wołowinie i na drobiu; te mięsa są uznane za podstawowe…
Smak na stare smaki
Najpiękniej o świecie utraconym i o jego smaku pisał chyba jednak Melchior Wańkowicz. Smakosz, a zarazem causeur znakomity. W jego wspomnieniach czuć smak, widać kolor; a gdy przy tym zastanowimy się nad sensem tego wszystkiego? Tym lepiej. Oto co zapamiętał: Budził się Tol [brat Mela] koło dziesiątej rano i szedł na śniadanie. Stanowiło je kilka…
Ze stołu Lukullusa?
Trudno nam dzisiaj uwierzyć, ale do czasów drugiej wojny światowej, w polskiej kuchni wysokiej, wieprzowiny do obiadów się nie podawało. Był jeden wyjątek: Wielkanoc, czyli wspaniała szynka, pieczone prosię z jabłkiem w ryjku, no i wieprzowe kiełbasy. W wieku XIX uważano, że jest mięsem, które powinno się podawać ludziom pracującym fizycznie, trafnie oceniając wysoką zawartość…
Duży gorący rydz
Z jakiegoś powodu lansuje się przekonanie, że tylko my, Polacy, zbieramy i jemy grzyby. A to wcale nie jest prawdą. Fakt, że są nacje, które jedzą tylko grzyby uprawiane, jak pieczarki, czy zbierane w sposób tak szczególny, jak trufle. Ale dla Francuzów, dla Włochów, znanych z dobrej kuchni, grzyby leśne są takim samym smakołykiem jak…
O rzeczach poziomych, czyli kuchni romantycznej
W roku 1930 jeden z numerów tygodnika „Bluszcz” poświęcono romantyzmowi. Był to czas młodości babć redaktorek, na pewno wiele z nimi rozmawiało, romantyzm znało więc z rodzinnych opowieści. Epokę omawiano wszechstronnie. Nie mogło zabraknąć opowieści o romantycznej kuchni. Tekst – oczywiście autorstwa Pani Elżbiety, czyli Elżbiety Kiewnarskiej – jest ciekawy. Zapiszmy go i w naszej…
Powstanie musiało jeść
1 sierpnia 1944 roku Warszawa przeżywała chwile radości, triumfu i nadziei, ale także bezprzykładnej grozy. W bramach, na balkonach, na rękawach można było powiesić biało-czerwone barwy. Ale przez dni sierpniowe i wrześniowe bramy, balkony, tak ozdobione domy, ulice i ludzie stopniowo ginęli. Ludzi chowano na skwerkach i podwórkach, domy zamieniały się w ruiny. Między ruinami…
Z PRL-u: słynny śledź
Gdy kiedyś, na jakimś forum zapowiedziałam, że z okazji 22 lipca urządzam przyjęcie, zapanowała konsternacja. Jak to?! Z okazji PRL-owskiego święta? Pogrobowiec minionego czasu?… Nic z tych rzeczy. Nie świętuję Ogrodzenia Polski, jak się niegdyś mawiało, ani nawet Święta Wedla (młodym wyjaśniam, że ta cukiernicza firma miała w czasach słusznie minionych nazwę „22 lipca, d….