W latach trzydziestych XX wieku zaczęła się właściwie ta światowa kariera. Grejpfruty rozpropagowała Palestyna, poprzez port w Jaffie zaopatrując świat w „jafskie” pomarańcze i grejpfruty. Zapewne wiele wydano na reklamę tych owoców, uprawianych przez żydowskich pionierów przyjeżdżających do państwa, które wtedy do nich nie należało. Palestyna pozostawała pod baczną kontrolą Anglików. Zamieszkiwali ją Arabowie, żyjący tu…
Egzotyczna pieczeń na niedzielę
Wczoraj opisywałam owoce liczi i pożytki z nich deserowo-koktajlowe. Ale te owoce – jak wiele innych – można dodawać do mięs. Do pieczeni, które podaje się w towarzystwie sosów. W kuchni staropolskiej spotykało się mięsa lub drób w towarzystwie owoców. Były to zwykle kwaskowe wiśnie, śliwki, jabłka. „Gąszcz” czyli sos z takim dodatkiem pasował naszym…
Dla dam – owoce z alkoholem
Na wieczorne spotkanie z przyjaciółkami proponuję koktajl owocowy. Ze szczególnym, słodkim sokiem. Z owoców liczi. Najpierw zaopatrujemy się w puszkę tych owoców. Jeżeli dotąd ich nie próbowaliśmy, warto je wreszcie spróbować. Te owoce, zwane czereśnią lub śliwką chińską, są w Chinach i Indiach uprawiane co najmniej od dwóch tysięcy lat. A więc: wymagają szacunku. Są…
Obiad z niczego czyli kwestia smaku…
…a właściwie z resztek z lodówki. Mnie został pieczony kurczak. Pewnie, można go zjeść na zimno, odgrzać itp. Ale najlepiej takie resztki wykorzystać do sporządzenia zapiekanki. Zapiekanki pochodzą z kuchni francuskiej. U oszczędnych Francuzów nie ma prawa się nic zmarnować. Każde więc pozostałości mięsa, ryb, wędlin warto pozostawić (aby nie za długo) w chłodzie, a…
Nie przez wszystkich lubiane, jedzone rzadko
Podroby. Mało kto je dzisiaj kupuje i przyrządza. A przecież kiedyś były często używane w kuchni. Bo tanie. Dlatego je w moim domu jedzono. Z dzieciństwa zachowałam związane z tym wspomnienie ze sklepu mięsnego przy Wąskim Dunaju (dzisiaj śladu nie ma po nim i po sąsiadującym z nim sklepie rybnym; na Starym Mieście kupuje się już…
Obwarzanki, serca z piernika i lubczyk
Tak wyglądały Kaziuki. Święto, na którego obchody przyjeżdżano do przedwojennego Wilna z innych miast Rzeczypospolitej. Była to do pewnego stopnia turystyka kulinarna. Już kiedyś w moim blogu opisywałam Kaziukowy obyczaj. Ale ponieważ znalazłam kolejne z nich relacje – do tematu z małym opóźnieniem wracam. Dzisiaj będzie więc coś do poczytania. Szukających u mnie przepisów –…
Ser na szybko
Gdy przychodzi niespodziewany gość albo przyjaciółka się zasiedzi, warto podać coś na ząb. Zwłaszcza jeżeli otworzymy przyniesioną przez nich butelkę wina. Zakładam, że w domu mamy ser. Ser kocha wino i na odwrót, ale nas dręczy pragnienie, aby przekąska była ciekawsza od gołych plasterków czy kawałeczków sera. Po penetracji lodówki okazało się, że jest w…
Wzlatujemy ponad poziomy: na słodko
Dzięki temu deserowi można się wznieść: duchowo i fizycznie. Złośliwi, którzy przypisują mu właściwości afrodyzjaku, twierdzą, że idzie o fizjologię. To, oczywiście, żart, związany z nazwą (podnieś mnie). Ale bardziej uduchowieni mówią, że idzie o podniesienie na duchu. Ze zdziwieniem się dowiedziałam, że ten deser z kuchni włoskiej, który zrobił i robi nadal karierę, jest…
Królowa koktajli
Kto to taki? Ta królowa to Krwawa Marysia, czyli Bloody Mary. Czy zawdzięcza imię rzeczywistej królowej angielskiej z rodu Tudorów, tak nazywanej nie bez powodu? Nie wiem. Wątpię. Koktajl wymyślono zdaje się w którymś z nowojorskich barów w latach dwudziestych XX wieku. Nie wierzę, aby najzdolniejszy nawet barman był takim erudytą. Ale – może?… Dociekania…
Ryba stołówkowo-restauracyjna
O dorszu i jego roli w żywieniu zbiorowym i indywidualnym w czasach PRL-u już tu kilka razy pisałam. Przed wojną – jak wszystkie ryby morskie – był traktowany nieufnie, o ile w ogóle był znany. Nie będę cytowała znanego porzekadła dosadnie opisującego stosunek Polaków do tej ryby („Jedzcie dorsze”…), kto chce, na pewno je znajdzie….
Ziemniak – nasz król
A przecież król od stosunkowo niedawna. Właściwie od drugiej połowy wieku XIX. Przed nim Polacy jadali bardzo różne kasze, ale i inne warzywa. Na przykład te nazywane bulwami. Były zresztą bardzo różne: topinambur, czyściec bulwiasty i jeszcze inne, których rozpoznanie sobie obiecuję od lat. Warto je odkryć, a ktoś, kto ma żyłkę ogrodniczą, powinien je…
Pod dobrym grzybkiem
Wyrastałam w głębokim przekonaniu, że tylko my, Polacy, zbieramy, gotujemy i jemy grzyby. To był jeden z mitów, który się rozpadł, gdy zaczęłam czytać coś więcej ponad przepisy pani Ochorowicz-Monatowej i różne „Kuchnie polskie” czy porady z „Kobiety i Życie”, „Przyjaciółki”, nawet „Przekroju”, który wcześniej starał się uchylić drzwi. Gdy tylko wyściubiłam nos na świat,…